Przez
najbliższe dni nie pokazywałam się w szkole. Nie potrafiłam. Paula i Zuza były
u mnie kilka razy, ale nie wpuszczałam ich. Nie mogłam. Nie chciałam nikogo
znać! W jeden dzień „mama” przyszła do mojego pokoju i wytłumaczyła wszystko na
spokojnie.
Te 17 lat
temu zostałyśmy z (jak się dowiedziałam) Andżelą zamienione. Państwo
Kaczmarczyk też mieszkali tu niedaleko i mamy wylądowały w jednym szpitalu. Po
kilku latach oni się wyprowadzili, bo ojciec tej lali zakładał jakąś firmę i z
wspólnikiem postanowili, że w okolicach Bełchatowa ją stworzą.
Na początku
tego roku Andżela jakoś zachorowała i rodzice zrobili jej komplet badań. Przy
okazji oni też sobie zrobili. I w badaniach wyszło, że Andżela nie może być ich
córką (nie jestem dobra z biologii, więc się nie znam na tym dokładnie). Nie
mówiąc córce nic, zrobili badania DNA i potwierdziły one te przypuszczenia. No
to państwo Kaczmarczyk ze swoim adwokatem doszli przypuszczeń. I trafili do
nas. Rodzice potajemnie zrobili nam badania DNA, sprawdzając czy ja jestem ich
biologiczną córką. Wyszło że nie.. Od początku maja to wszystko kombinowali, a
teraz zdecydowali się nam to powiedzieć- mi i Andżeli. Adwokat powiedział, że
szpital za wszystko odpowie i że nasze osiągnięcia życiowe zostaną, imiona
także, tylko nazwisko się nam zmienia. No i niestety musimy zamieszkać u
biologicznych rodziców. Przeprowadzka w wakacje..
Tylko co?
Mam zostawić znajomych, całe życie, wszystkie wspomnienia, Zuzę i Paulę? Nie!
Nie chce tego!!
Koło 10.
czerwca wróciłam do szkoły, kumpelom powiedziałam co teraz będzie. W sumie to
cała klasa wiedziała, no bo w sumie od września już z nimi nie będę chodzić.
Pierwszą klasę liceum to skończę tu, drugą zacznę już tam.
15. lipca
mam się tam przeprowadzić. Ten dzień zbliżał się nieubłaganie. Rok szkolny się
skończył. Teraz przez lipiec się pakuję, bo muszę wszystko zabrać. W piątek
przed wyjazdem dziewczyny urządziły mi imprezę pożegnalną. Było mnóstwo osób.
Za każdą z nich będę tęsknic.. Przybył także Bartuś. Porozmawialiśmy przez
dłuższą chwilę.. Kurde! Chłopak naprawdę fajny, a ja wyjeżdżam! jak na złość!
No trudno.. Może w nowym miejscu będzie jakiś przystojniak.
Nadeszła
niedziela, czas wyjechać. Andżela przyjechała, też wkurzona na maxa! A tak w
ogóle- lalunia nie z tego świata! Pełno różu i złotego na sobie, mini,
szpilki.. będą mieli z nią wesoło.
No to..
żegnaj mój kochany Sulęcinie – witaj Bełchatów.
Jest chyba
jeden plus tego że wyjeżdżam – będę mieszkała w Bełchatowie! Nareszcie na
mecze! Nie to co w Sulęcinie. W swoim życiu to byłam tylko raz na meczu, ale to
był mecz Skry.
Droga się cholernie dłuży, no to trzeba podpytać nowych rodziców o co-nieco.
Droga się cholernie dłuży, no to trzeba podpytać nowych rodziców o co-nieco.
- Mam jakieś
rodzeństwo? Bo w sumie to nic o tym nie wiem.
- Nie,
jesteś jedynaczką.
- A chociaż
psa, chomika, rybki..? cokolwiek?
- Nie,
niestety nie.. Albo w sumie to mamy psa, ale on raczej pilnuje domu.
Ehh.. czyli
umrę z nudów! W Sulęcinie to miałam psa i chomika no i brata! Trudno.
- A sąsiedzi
jak?
W tym
momencie mam zamilkła, chociaż do tej pory ochoczo odpowiadała. Więc tata
zabrał głos:
- Mamy,
naturalnie że są! Z jednej strony jest taki Michał z rodziną, z drugiej to nowi
sąsiedzi, więc niewiele o nich wiemy, ale to starsze małżeństwo. Kawałek dalej
mieszka taki Kamil. Ma chyba 19 lat. Fajny chłopak.
Jeden
pozytyw. Tato ciągnął dalej:
- A ty do
jakiej szkoły chodziłaś? Do Liceum, tak?
- Tak,
profil matematyczno-geograficzny. Skończyłam pierwszą klasę.
- O to
super. Skończysz LO u nas. Na pewno ci się spodoba.
- Czym ty
się kochana interesujesz? – co ona się taka słodka zrobiła?
- Hmm.. w
sumie to siatkówka pochłania większość mojego czasu. W starym LO to chodziłam
na treningi i w ogóle. W domu to zawsze mecze z bratem się oglądało, ale on
raczej dla zabicia nudy oglądał.
- Oh! To
świetnie! Będę miał z kim na ten temat rozmawiać – tata się ucieszył, ale mam
niezbyt.. no trudno. – Kochanie – zwrócił się do żony – nie bądź sceptyczna.
Dziewczyna ma przynajmniej jakąś pasję.
Mamusi się
raczej nie uśmiechał pomysł z siatkówką, chciałam wiedzieć czemu, ale tata mnie
wybił z tego tematu i zaczęliśmy rozmawiać o Bełchatowie.
- A ta w
ogóle to daleko od domu jest do hali Energia w Bełchatowie?
- Nie no co
ty! Jakieś 20-30 minut autem.
- Aaa to
super! Będę chodzić na mecze!
Reszta drogi
upłynęła mi z tatą na rozmowie o siatkówce i nie tylko. Mama czasami się tam
dołączyła do rozmowy, ale rzadko.
W pewnym momencie tata oznajmił, że zbliżamy się do domu! No wreszcie! ale można jechać! teraz tylko powitać nowy dom i okolicę!!
****
kolejny kawałek wytworu mojej wyobraźni ;) przepraszam że tak długo kazałam czekać :D
Jeśli to czytasz, pozostaw po sobie chociaż króciutki komentarz. Fajnie jeżeli znajdzie się ktoś kto to przeczyta ;)
W pewnym momencie tata oznajmił, że zbliżamy się do domu! No wreszcie! ale można jechać! teraz tylko powitać nowy dom i okolicę!!
****
kolejny kawałek wytworu mojej wyobraźni ;) przepraszam że tak długo kazałam czekać :D
Jeśli to czytasz, pozostaw po sobie chociaż króciutki komentarz. Fajnie jeżeli znajdzie się ktoś kto to przeczyta ;)