poniedziałek, 25 listopada 2013

Rozdział X

Wrzesień się kończy, szkoła jakoś mija. Nauczyciele spoko i klasa też. Chociaż dziewczyny niezbyt znam, bo one mają swój własny świat makijażu, ciuchów i tego typu. To nie moja bajka. Ja tam wolę Natkę i chłopaków, z nimi się dogaduję! A co najlepsze! Ona i jeszcze jeden chłopak z klasy-Mateusz są w Klubie Kibica Skry!! Chyba też dołączę.

Nauczyciele mnie wyjątkowo łagodnie traktują. I w końcu wyczaiłam czemu. Na początku myślałam, że temu bo jestem nowa, ale to nie to. Wyszło, że firma rodziców dość trochę kasy dokłada do szkoły od kiedy się tu uczę. Czyli mówiąc w skrócie – jest jednym z głównych sponsorów. Czyli nie chcą się mi narażać. Ale ma to też dobre strony. Ostatnio się przydało.

Bartek (kolega z klasy) nie lubi jednej laski – Rołzi. Znaczy nazywa się Róża, ale woli Rołzi. To jest największa paniusia w całej klasie. No i wywinął jej mały żarcik.
Padało kilka ostatnich dni, więc się błoto zrobiło. No to Bartek nazbierał trochę brązowej papki i w chwili gdy Rołzi była skupiona na swoich włosach wlał jej tą breję do torebki. Zniszczyły się jej cienie i pomadka, zeszyt AŻ jeden bo więcej nie nosiła i ogólnie torebka cholernie brudna, ale poza tym większych szkód nie było, poza urażoną dumą. No i wraz z wychowawcą dochodzili kto to zrobił. Wpadli na pomysł że Bartek, bo jest znany z tego. Chłopak się jak zwykle wypierał.
- Dobra, skoro nie Bartek, to kto? Który z Was? – pan Mariusz zwrócił się do chłopaków. – Jak się żaden nie przyzna to wszyscy zostaną ukarani.
Oj nie fajnie…
- Natalia powiedz Bartkowi, żeby nic nie kombinował i siedział cicho, wezmę to na siebie, reszta chłopaków też niech się nie odzywa – zwróciłam się do dziewczyny.
- Ale co Ty tworzysz? Czemu to robisz?
- Nic mi nie zrobią. A jeżeli nawet to trudno. Wypytaj go tylko o szczegóły tej akcji.
- No więc? Kto to zrobił? – wychowawca się zwrócił do klasy.
- To ja – wstałam. – Ja to robiłam.
Chłopaki wzrok na mnie, ale Natka ich poinformowała o wszystkim.
- Milena to Ty? Nie wierzę..
- Tak, ja. Miałam dość tej lali. Myśli że jest piękna, ale tak nie jest, więc wlałam jej tę breję do torebki.
- No więc dobrze.. hmm.. porozmawiamy, za chwile o tym, a Ty Róża chodź ze mną, twoi rodzice tu za chwilę będą.
Rozhisteryzowana brunetka wyszła z panem Mariuszem z klasy, a Bartek momentalnie przy mnie.
- Co Ty tworzysz? Po co to robisz?
- Bartek! Masz już wystarczająco przesrane, a mojego ojca się boją, więc mi nic nie zrobią. Nie przejmuj się i powiedz co dokładnie zrobiłeś.
Dostałam tam uwagę, zadzwonili do rodziców. Tacie wszystko wytłumaczyłam, więc nie był zły. W sumie to dużo się mi nie oberwało. Chłopakom zaimponowało, że się wstawiłam za Bartkiem, Nata też była ucieszona że się coraz bardziej „wkupuję” w paczkę.


Z Winiarem to często się odwiedzamy, w sumie to prędzej ja u niego. Coraz lepiej się znamy, Oli mnie polubił i jak nie ma się kto nim zająć to wpada do mnie. Niedawno się też dowiedziałam, czemu rodzice mi nic nie powiedzieli od razu kto mieszka obok. Mama ich nie lubi. Bo Michał to taki daaaaaaleki kuzyn i rodzicielka moja się nie chce do tej pory pogodzić, że on ma lepszą karierę zawodową od niej. Ona zawsze musi być lepsza. Kiedyś się jeszcze pokłócili, bo Winiar postanowił zamieszkać obok. To przeważyło szalę goryczy. Bywa.. Ale powoli się przyzwyczaja.
Winiar wie o mojej sympatii do siatkarzy, wie że ubóstwiam Skrę. Zawsze się naśmiewa z mojego pokoju, bo pełno tam plakatów, autografów i tego typu. Ogólnie pokój cały z siatkarzy. Ale w centrum jest kto? Zatorski! Uwielbiam go! Jego poświęcenie na boisku, zaangażowanie, wolę walki. Wszystko! Wiele razy chciałam podejść do niego po meczu, ale zawsze brakuje mi odwagi. Nie potrafię.. ale Michał mi załatwił jego autograf – to najważniejsze. Na niego mogę zawsze liczyć W klasie nie wiedzą kogo mam za płotem, bo chyba by zwariowali. W sumie to mam dużo kibiców Skry w klasie. Ostatnio chciałam powiedzieć Natce, ale się powstrzymałam, bo ona go uwielbia.
 

Któregoś listopadowego popołudnia miałam się zając Oliwierem, bo Michał miał trening a Dagmara jakieś załatwienia. To młody wpadł do mnie i bawiliśmy się autami. Jak zwykle byłam ciężarówą. Z racji że Oliemu się zachciało coś słodkiego, to się wybraliśmy do kuchni zrobić babeczki. Mały ma zapał do pieczenia. We wszystkim pomagał i wszędzie było pełno mąki. Jak już upiekliśmy i się babeczki wystudziły to pora na dekorowanie. Oczywiście kolory żółto-czarne. Chwilę wcześniej dostałam sms’a od Winiara, że trening skończony i będzie za niedługo. No to chcieliśmy skończyć przed jego przyjazdem.
- Trzymaj mały szprycę i udekoruj tacie babeczkę – Oli ochoczo wziął się do roboty. Piękna „13” napisał na babeczce ciachu.
- A ty jaki numerek napiszesz na ciachu?
- Hmm.. może 16.. Kto gra z 16? – zadałam pytanie Winiarskiemu.
- Zatorski! Ma inną koszulkę – rozbrajający uśmiech pojawił się na jego buźce.

-----W tym samym czasie-perspektywa Zatorskiego-----

- Michał, ale na pewno muszę poznać tę dziewczynę?
- Tak! Ona Cię uwielbia! Zrób jej przyjemność.
Wysiedliśmy z mojego auta i poszliśmy do tego domu. Winiar miał klucze, więc bez przeszkód weszliśmy. Nie znajdując nikogo w salonie, udaliśmy się do kuchni. Już z dala słychać było śmiechy.
- Paweł teraz cicho, zrobimy im niespodziankę.
Weszliśmy przez uchylone drzwi i zobaczyliśmy dwie osoby – młodego Winiarskiego i jakąś szczupłą dziewczynę o kasztanowych włosach. Usłyszeliśmy kawałek rozmowy:
- …może 16.. Kto gra z 16?
- Zatorski! Ma inną koszulkę.
Z Michałem wymieniliśmy spojrzenia i po cichu się zaśmialiśmy. Winiar wskazał głową na ciastka stojące na blacie. Wzięliśmy po jednym. Mmm.. pyszne! Dziwaczna umie piec. Michał sięgając po następne, trącił butelkę. No to po nas!

-----Perspektywa Mileny-----
Oli świetnie dekoruje. Nagle coś się wywróciło na szafce.
- Matko! Co to? – z przerażeniem popatrzyłam w tamtą stronę. Dwóch siatkarzy stało i z uśmiechem zajadało babeczki. – Cholera jasna! Co Wy tworzycie? Chcecie żebym na zawał umarła?! – ze śmiechem się wydarłam.

- Tata! – Oliwier ucieszony, podbiegł do Michała. – Mam dla Ciebie babeczkę! Chodź, zobaczysz – i pociągnął Winiara za sobą.
- Noo. Zdolny jesteś. A ty Milena? Pokaż swoją.
- Nie, nie, nie.. brzydka jest. Lepiej nie.
Ukradkiem patrzyłam na Zatorskiego. Śmiał się. No cudownie..
- No pokaż! Chcę zobaczyć tę „16” – zachęcał Libero. Byłam już spalona, bo wiedzieli co napisałam. Zobaczyli, pośmiali się i ocenili że nie taka zła. Zrobiłam graczom po gorącej czekoladzie i zaczęliśmy rozmawiać. Byłam ciut spięta przy Zatim, ale po pewnym czasie było już ok. rozgadaliśmy się i przed 20 dwóch Winiarskich się zmyło, ale Paweł został.
Świetnie się nam rozmawiało . wreszcie poznałam mojego „bohatera”. Miłą rozmowę przerwał nam telefon Libero – Adelitas Way-Scream. Uwielbiam!!
- Wybacz, muszę odebrać… Tak kochanie?
Ahh.. no zapomniałam, że on ma dziewczynę. To by było za piękne. Chłopak pogadał przez telefon, a ja trochę ogarnęłam kuchnię z tej ilości mąki na wszystkim!
- Przepraszam Cię.. Ania się dziwiła czemu jeszcze nie wróciłem z treningu, zawsze do niej dzwonię jak wrócę do mieszkania.
- Oj, wybacz! Wina Winiara, że Cię tu ściągnął. To nie był mój pomysł.
Zaczęliśmy się śmiać. Zatorski musiał już iść, ale obiecał, że kiedyś jeszcze wpadnie. Chce obejrzeć mój pokój bo dużo tam Skry. Oj to trzeba trochę plakatów, żeby nie wyjść na hotkę.. albo w sumie nie!


****
jestem, jestem :D mały poślizg :) ale kawałek się napisał, może taki nijaki, ale zmierzam ku lepszemu (chyba) :3
Jeśli to czytasz, pozostaw po sobie chociaż króciutki komentarz. Fajnie jeżeli znajdzie się ktoś kto to przeczyta ;)
pozdro :*

czwartek, 14 listopada 2013

Rozdział IX



W połowie września na weekend wpadł znów Marcin. Pokłócił się z Karoliną i chciał trochę odreagować, więc wpadł. Tym razem nie miał problemów z dotarciem. Posiedzieliśmy jakieś pół godziny w domu i poszliśmy na spacer do parku. Chłopak chciał się wygadać, widać, że mu ciążyło. Tylko że nie wiedział jak zacząć. Gadał jakieś głupoty, sama nawet nie wiem o czym.
- Marcin! Weź nie pierdziel głupot, bo widzę że chcesz pogadać o czymś!
- Hmm.. – zamilkł na chwilę. – Pokłóciłem się z Karoliną..
- To wiem. A o co poszło?
- Bo tak: chciałem ją zabrać do kina. Powiedziała, że się źle czuje, że chce odpocząć sama czy coś w ten deseń. No dobra, zostawiłem ją. Za to Andżela mnie od dobrych kilku dni męczyła, żebym zawiózł ją i jakąś koleżankę do kina. To pojechaliśmy. Na miejscu kupiłem im bilety, bo poszły jeszcze coś sobie kupić. Wypatrywałem je po galerii i w jednej kawiarence zobaczyłem Karolinę z jakimś gościem. Dość starszym od siebie. Myślałem, że tata, wujek lub coś.. okazało się że z koleżanką „bawią się” w galerianki..
W tym momencie zdębiałam!
- Wczoraj ją o to wypytywałem – ciągnął dalej. – Wydarła się na mnie, że ją śledzę i w ogóle. Nie wiem co robić.. Wydaje się mi, że ją kocham, ale nie chce być z taką dziewczyną. Pomóż..
Trochę nie wiedziałam co powiedzieć. Po krótkim milczeniu w końcu się odezwałam.
- Marcin, wiesz że ja się nie znam na związkach, ale.. spróbujcie pogadać. Niech ci to wyjaśni, może to jednorazowy wyskok. Jeżeli nic Ci nie powie, a w dodatku dowiesz się że to dalej robi to.. To chyba nie jest dziewczyna dla ciebie..
Przytulił mnie. Widać było że się już lepiej czuł. Chciał się wygadać. Objął mnie i poszliśmy dalej, rozmawiając już o wszystkim. Z daleka zobaczyłam, że idzie Kamil. Chłopka była chyba lekko zaskoczony, widząc mnie w „objęciach”. Pomachał mi i skręcił do domu.
Marcin pojechał w niedzielę wieczór.
Kilka dni później siedząc sobie z Natą na ławeczkach przed szkołą, podszedł Kamil. Natala lekko się zarumieniła.
- Wybaczcie że przeszkadzam, ale Milena mam do Ciebie pytanko.
- No słucham Cię.
- Eee.. Chodzi o to.. Zapytam prosto z mostu. Z kim to szłaś przytulona przez park u nas ostatnio? – zalotny uśmiech pojawił się na jego twarzy. Wybuchnęłam śmiechem.
- Co?! Masz chłopaka?! Kto to? No mów! – nalegała przyjaciółka.
- No weźcie. To nie jest mój chłopak!
- Taa.. jasne! Bo każdego faceta obejmujesz w publicznym miejscu – sarkazm u Kamila jest wybitny!
- Po pierwsze to on obejmował mnie, po drugie to mój brat, a po trzecie zazdrosny jesteś?
- Ja zazdrosny? Ha, ha, ha.. chyba kpisz! – wystawił mi język. Po chwili namysłu, odezwał się znów. – Ej młoda, ale ty nie masz brata!
- Tak, znaczy.. Bo to jest Marcin, z Sulęcina. Był bratem, ale już nie jest. Wiecie o co mi chodzi. Ale nadal go traktuję jak brata.
- Ale skoro nie łączą was więzy krwi, to znaczy że możecie być razem! – teorie Natalii mnie powalają.
- Blee.. no weź! Przez 17 lat był mi bratem, znam go za dobrze by się z nim wiązać!
Odpuścili, nie męczyli mnie już o Marcina.
- A tak w ogóle, to jest Natalia-Kamil.
Natka była ucieszona z faktu, że się poznali. Kamil siadł koło nas i do końca przerwy przegadaliśmy o jakichś głupotach.

                                           ****

Michał Koźmiński, młody, przystojny, w dodatku siatkarz! Czyżby ideał? Można by tak sądzić, ale.. no tak, zawsze jest ale. Fajnie mi się z nim spędza czas, jest miły, sympatyczny, nawet romantyczny, ale jakoś mnie do niego nie ciągnie. Kilka razy się spotkaliśmy, było zabawnie i przyjemnie, mieliśmy o czym rozmawiać, co robić, ale jakoś to chyba nie mój wybranek serca.

Sobota wieczór, ja zamiast się wybrać gdzieś na imprezę muszę siedzieć w domu, bo rodzice mają jakąś kolację biznesową i - jak to mama określiła - fajnie będzie wyglądać cała rodzina razem.. no dobra spoko.. Kto przyjeżdża, po co przyjeżdża i w ogóle czym się zajmują rodzice- nic nie wiem! Będę „lać wodę” jak zwykle.
Godzina 18, ja pięknie ubrana (o ile można tak określić fioletową tunikę i czarne legginsy, plus balerinki), oglądam coś w TV. Wpada tata.
- A ty co? Już do salonu, bo przyjechali!
Aj! Dawno go takiego zdenerwowanego nie widziałam, czyli ważne spotkanie. No to zebrałam swoje cztery litery z kanapy i przewlokłam je do salonu. Mamusia już tam czekała nerwowo poprawiając wszystko co się da. Oparłam się o parapet i czekałam na wejście gości. Popisałam jeszcze z Natką smsy i usłyszałam głosy za drzwiami. No dobra, teraz trzeba się zachowywać.
Po chwili do pokoju weszły trzy osoby – dwoje dorosłych i chłopak, mniej-więcej w moim wieku, może trochę starszy. Stali do mnie tyłem i nie widziałam twarzy, ale po „młodym” widać było że wyyyyyysoki.
- … a to jest nasza córka-Milena – tata wskazał na mnie i w tym momencie mnie zamurowało!
Przede mną stał, nie kto inny jak tylko Michał Koźmiński! Obydwoje byliśmy zaskoczeni, ale i moi i jego rodzice chyba tego nie zauważyli. Przywitałam się z gośćmi i dorośli zajęli się swoimi sprawami, a ja i Misiek zostaliśmy sami.
- Co ty tu robisz? – zdziwiona zapytałam.
- Ja? No chyba ty!
- Nie żeby coś.. ale mieszkam tu! - oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
- Gdybym wiedział, że przyjeżdżam do Ciebie to bym bez namysłu się zgodził, a tak to byłem zmuszany..
- W sumie to ja też. Natala z kumplami wybrali się do klubu a ja tu muszę siedzieć i udawać, że wiem o czym gadają..
- Taa.. tez tak mam.. Z chęcią bym stąd się zmył - wymieniliśmy spojrzenia, ale nie mieliśmy zamiaru podpaść rodzicom, więc posłusznie zostaliśmy. 
Cały wieczór zleciał na rozmowie, ja gadałam z Michałem, a rodzice między sobą i aż się trochę dziwili czemu się tak dobrze dogadujemy. 

Z Michałem została przyjaźń. Więcej na razie nie. Może kiedyś. 


****
Wracam do żywych :P jest kolejna część, postaram się znów dodawać regularnie :D Michał nie był planowany w opowiadanku, więc go trochę teraz usunęłam, może kiedyś wróci :D



Jeśli to czytasz, pozostaw po sobie chociaż króciutki komentarz. Fajnie jeżeli znajdzie się ktoś kto to przeczyta ;)