piątek, 20 grudnia 2013

Rozdział XIII

Na drugi dzień, w poniedziałek chciałam opowiedzieć wszystko Natce. No, może nie wszystko. Jeszcze przed pierwszą lekcją ją złapałam. Była z Kamilem.
- Cześć zakochańce – przywitałam ich. – Kamil, jeżeli się nie obrazisz to.. idź sobie – odepchnęłam lekko chłopaka. Uśmiechnął się tylko, szturchnął mnie i dał buziaka w policzek Natalii. Poszedł.
- Ej, ej! Wiesz co? – zaczęła dziewczyna. – Zanim mi powiesz co masz powiedzieć, to słuchaj: rano weszłam na fb a tam na którymś profilu było zdjęcie Zatorskiego z jakąś laską jak się cmokali. I było, że to w Zakopanym! Jak romantycznie.
Zrobiłam zaskoczony wyraz twarzy, a kumpela pytająco się na mnie popatrzyła. Przez chwilę nic nie mówiłyśmy.
- Ej co Ci? – zapytała w końcu Natalia. – Czekaj.. Przecież to ty byłaś z nim w Zakopcu! AAAAAAAA!! Całowałaś się z Zatorskim! – to ostatnie zdanie wykrzyczała na cały korytarz i wszyscy popatrzyli się na nas.
Chwyciłam przyjaciółkę za rękę i pociągnęłam za sobą. Stanęłyśmy w końcu korytarza tak, żeby nikt nas nie słyszał.
- Zgłupiałaś do reszty? – zaczęłam. – Musiałaś się tak drzeć? – karcąco się na nią popatrzyłam, ale ona nic sobie z tego nie robiła, tylko śmiała się cały czas.
- No weź. Przecież to twój „ukochany”. W końcu jesteście razem. Nie marzyłaś o tym? Ale się cieszę! Cholerna szczęściara z ciebie! – przytuliła mnie. Nie umiałam się na nią gniewać. Odwzajemniłam uścisk i w tym momencie zadzwonił dzwonek na pierwszą lekcję.
Piątą lekcję mieliśmy wolną, no to każdy na necie lub udawał że się uczy. Dostałam sms’a od Zatiego: „Co tam Kochana? Jak mija dzień?”. Mimowolnie się uśmiechnęłam, na co zareagowała Natalia, w mgnieniu oka się pojawiła przy mnie i przeczytała wiadomość. Jeszcze bardziej zaczęła się cieszyć. Nie wytrzymam z nią!
Cieszyłam się, gdy w końcu zabrzmiał dzwonek po ostatniej lekcji, bo z tak rozradowaną Natalią dłużej bym nie wytrzymała. Przed szkołą zobaczyłam, że czeka na mnie Paweł. Chciałam pożegnać się z kumpelą, ale ona wybłagała na mnie, abym przedstawiła ją Zatiemu. Podeszłyśmy razem do auta, Libero dał mi buziaka, a Natala znowu zaczęła się cieszyć „jak głupi do sera”.
- No to.. To jest Natalia, przyjaciółka a to Paweł.
- Cześć, miło poznać – odezwała się Nata. – Ale kolego uważaj. Spróbuj ją tylko skrzywdzić, to mnie popamiętasz!
- Nata! Weź się opanuj!
Dziewczyna się uśmiechnęła, pożegnała się i uciekła.
- Bosz.. Przepraszam cię za nią – było mi trochę głupio.
- Nie przejmuj się. Fajna dziewczyna. Wskakuj do auta – otworzył mi drzwi, sam wsiadł i pojechaliśmy do mnie.
Mieliśmy niecałe 2 godz. dla siebie, bo potem gracze Skry mieli trening. Pani Krysia dała nam obiad, a potem przesiedzieliśmy w saloniku, rozmawiając i próbując oglądnąć coś w TV. 40 minut przed treningiem wpadł jeszcze Winiar, bo miał zostawić Oliego ze mną. Gdy wszedł do pokoju, lekko się zdziwił widząc mnie z Pawłem przytulonych na sofie. Gdy powiedziałam mu, że jesteśmy razem, przytulił mnie i zwrócił się do Pawła:
- Młody uważaj, bo jak się jej narazisz, to będziesz mieć do czynienia ze mną..
- Co jest do cholery dzisiaj z wami?
Paweł z Michałem zaczęli się śmiać i wyszli na trening.
W kilka dni później wpadł z wizytą do mnie Kamil. Gdy zadzwonił do drzwi, z uśmiechem go powitałam, bo lubiłam jak wpadał. Ale tym razem uśmiech mi momentalnie znikł, gdy go tylko zobaczyłam. W progu chłopak od razu był zły i powiedział tylko: „Dzięki..”. Trochę to chamskie było, bo nie wiedziałam o co chodzi. Wszedł do środka i gdy tylko usiedliśmy kumpel zaczął mówić:
- Twój cudowny brat, Marcin tak? – pokiwała twierdząco głową. – No to tak.. hmm.. W Sylwka przymilał się do Natki i tak się przymilał, ż odbił mi ją!
- Że co proszę? – nie mogłam w to uwierzyć. – Ale jak..? Co..?
- Też się zastanawiam. Godzinę temu oznajmiła mi przez esa, że zrywa.. Po prostu zajebiście.. – był załamany. Szkoda mi się go zrobiło.
Nie mogłam zrozumieć zachowania przyjaciółki. Czemu to zrobiła? Przecież gdy tylko zaczęli ze sobą chodzić, była w „siódmym niebie”, była w nim zakochana. W poniedziałek jak ich widziałam razem to się przytulali, całowali, a teraz co?
Gdy tylko Kamil wyszedł, wysłałam sms’y do Naty i Marcina, że o 19 mają być na skypie. Z kumpelą byłyśmy już chwilę przed, więc zaczęłyśmy gadać, najpierw o głupotach i szkole.
- Dobra Milena.. ale bardzo chciałaś się zobaczyć, więc mów o co kaman, bo nie wytrzymam!
- No spoko, sama chcesz. To tak: coś ty kurwa narobiła? Czemu zerwałaś z Kamilem? I dlaczego wiążesz się z Marcinem, jak go w ogóle nie znasz?! – przyjaciółka zdziwiła się mocno.
- Skąd wiesz? Kto ci mówił? – lekko zawstydzona była.
- Na pewno nie od ciebie! Myślałam, że mówimy sobie o wszystkim, a ja dowiaduję się o tym od kogo? Nie żeby od ciebie, czy brata, tylko właśnie od Kamila! Sorry, ale to mocno nie fair!
W tym momencie dołączył się do rozmowy Marcin.
- Cześć kochany bracie. Czy mogę wiedzieć co ty wyczyniasz? – Natka spuściła głowę, a Marcin chyba zrozumiał o co chodzi.
- Ale o co ci biega? Chyba nie muszę ci się spowiadać ze wszystkiego
- Widocznie teraz już nie. Kiedyś było inaczej, a teraz co?
- Weź kurwa nie mów, bo już siostrą moją nie jesteś! – to zabolało.
- Już nie? A co ostatnio było jak tu wpadłeś? Cały czas tylko „siostrzyczko”, albo przez sms’y? a teraz co? Obca osoba?
Chłopak zamilkł.
- Ahaa.. Czyli powiedziałam prawdę? I tobie i Natce? – dziewczyna podniosła głowę. – Jesteście nienormalni.
- Ale Milena, sama mi kiedyś mówiłaś, że serce nie sługa. Lubię twojego brata i to bardzo – Marcin się uśmiechnął. – Nie bądź zła.
- Brata? On nie jest moim bratem.. – chłopaka chyba to też zabolało. – Ale dziewczyno wytłumacz mi jedno-czemu zerwałaś przez esa? Nie mogłaś się z nim spotkać?
- Tak jakoś wyszło..
- Tak jakoś wyszło? Ha, ha.. śmieszni jesteście!
Zamknęłam laptopa i poszłam do „siłowni”. Weszłam na rowerek i odjechałam. Po jakiejś godzinie ćwiczeń byłam dziwnie wykończona. Umyłam się i gdy kładłam się spać dostałam jeszcze sms’a od Marcina: „Przepraszam, jestem idiotą. Zawsze będziesz dla mnie siostrą. Zawsze będę cie kochał.” Zrobiło mi się miło, odpisałam mu tylko, że też go kocham i zasnęłam.
Na drugi dzień w szkole z Natalią się jeszcze trochę pokłóciłyśmy, ale już tak źle nie było. Zmusiłam ją do pogadania face-to-face z Kamilem. Rozmawiali i chłopak coś się tam na nią pozłościł, ale przeżyła to. Nikt fizycznie nie ucierpiał.

****
z lekkim opóźnieniem dodaję :) liczę że się spodoba :P w najbliższy poniedziałek nie będzie, ale w czwartek się postaram :)
Jeśli to czytasz, pozostaw po sobie chociaż króciutki komentarz. Fajnie jeżeli znajdzie się ktoś kto to przeczyta ;)
pozdro :*

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Rozdział XIII

-----Perspektywa Mileny-----
Sprawdzian z bioli jakoś poszedł, Natalia z chłopakami pomogli. Na przerwie wytłumaczyłam kumpeli dlaczego dziś kompletnie nic nie umiem. Była zdziwiona całą sytuacją, ale jakoś ją to nie zmartwiło. Przed 13 dostałam sms’a od Zatiego, że przeżył trening, ale jest wykończony. należało mu się za wczoraj.
Po południu zapowiedziała się wizytą Ania- była Pawła. Ciekawe czego ode mnie chce.
Gdy już przybyła, to oznajmiła czemu zerwała z Pawłem. Wyszło, że czuła że sie od niego oddala, że CHYBA ma inną na oku, bo się nią nie interesował. Powiedziała jeszcze, że poznała innego. No tak, wiedziałam że tak będzie. Kiedyś to był kumpel, ale wyszło coś więcej. Paweł o tym nic nie wiem i tu pojawia się powód jej odwiedzin - ja mam to wszystko Zatroskiemu powiedzieć! Ale czemu ja? I jak?!
Skra ma teraz ważne mecze LM, PlusLiga kończy fazę zasadniczą.. Ostatni weekend stycznia mają woly, bo odbywa się PucharPolski, a oni odpadli. może go gdzieś wyciągnę? Tydzień przed tym weekendem sam Paweł wyszedł z inicjatywą żeby wyjechać z Bełchatowa. Doszliśmy do wniosku że Zakopane. Co z tego, że długa droga! Przynajmniej będę miała kiedy mu to powiedzieć.
Ostatni mecz LM z Arkasem Izmir nie poszedł po myśli bełchatowskiego klubu. Przegrana po “złotym secie” i koniec marzeń o turnieju finałowym. Libero był załamany, więc ten wypad dobrze mu zrobi!

W drodze do Zakopanego mieliśmy świetne humory, droga do Krakowa była ok, a potem “Zakopianka” zakorkowana. Ponoć to norma. Powygłupialismy się w drodze, opowiadaliśmy sobie historie z dzieciństwa i takie tam. Gdy dotarliśmy, okazało się że jest pomyłka w rezerwacji. Zamiast pokoju z dwoma pojedynczymi łóżkami, był z jednym podwójnym. No bywa. Kobieta w recepcji była ciut zmieszana, ale kierownik przepraszał za pomyłkę i obniżył koszty. W pokoju byliśmy koło południa, zjedliśmy coś i wybraliśmy się na przechadzkę.
Chciałam mu oznajmić co i jak z Anią, żeby było już po wszystkim. Nie wiedziałam jak zacząć, ale w końcu mu powiedziałam. Był zły, że dowiedział się ode mnie, a nie od Ani, ale uznał że to już zakończony rozdział. Objął mnie ramieniem i wróciliśmy do hotelu.
Było przed 15. Paweł wymyślił, że pójdziemy na narty. Ha ha.. doobre! Nie umiem kompletnie, ale Libero to nie zniechęciło. Wręcz przeciwnie. Powiedział, że mnie nauczy. Przebrani w kombinezony, bo skurczybyk skądś wytrzasnął, poszliśmy na stok. Pełno tam jakichś dwudziestoparolatków. Chyba studenci, bo jakiś profesorek z nimi jest. Wypożyczyliśmy sprzęt i na stok.
Co chwilę był upadek w moim wykonaniu, już nie miałam siły żeby się co chwilę podnosić. Kompletnie zielona byłam w tym co robię. Po jakiejś godzinie udało mi się zjechać z małej górki, wprost w ramiona Libero.

-----Perspektywa Pawła-----
Co chwilę muszę ją podnosić ze śniegu. Jest zabawnie. To teraz mały test. Zobaczymy czy zjedzie z tej górki. Jedzie, nie jest źle.
- Aaaa! Jak mam się zatrzymać?! - dotarł do mnie krzyk Mileny, a po chwili wpadła na mnie. Złapałem ją. Ślicznie wyglądała. Poczochrane trochę włosy, rumieńce od mrozu i ten uśmiech. Do tego jej śliczne zielone oczy wpatrzone we mnie. Nie mogłem się oprzeć - pocałowałem ją. Dziewczyna ciut zaskoczona, oderwała usta od moich, odwróciła wzrok, ale dalej była przytulona. Po chwili popatrzyła znów na mnie i się zaśmiała. Tym razem to ona mnie pocałowała.
Wieczorem po kolacji byliśmy już w pokoju i oglądaliśmy jakąś komedię. Milena do tej pory była trochę małomówna, ale się cały czas uśmiechała. W połowie filmu dziewczyna zaczynała zasypiać przed tv. Wysłałem ją do łazienki, a sam ogarnąłem nasze kombinezony. Milena wyszła z łazienki w szlafroku i zaczęła szperać po swojej torbie. Na pytanie czego szuka, lekko się zarumieniła i speszyła. Powiedziała, że szuka jakiejś koszulki w której mogłaby spać, bo jak zwykle zapomniała. Dałem jej jakąś moją treningową i gdy się w niej pokazała wyglądała ślicznie. No to i ja poszedłem pod prysznic, a gdy wróciłem, dziewczyna już smacznie spała. Po cichu ułożyłem się obok niej. Nie mogłem zasnąć, a gdzieś po godzinie Milena odwróciła się w moją stronę i wtuliła się we mnie.

-----Na drugi dzień rano- Perspektywa Mileny-----
Rano obudziłam się objęta przez Pawła. Wczorajszy dzień był magiczny! Najpierw spacer po Krupówkach, a pot, te narty. Chciałam wstać z łóżka. Usiadłam na brzegu, przeciągnęłam się, a tu mnie za rękę złapał Libero i wciągnął pod ciepłą kołderkę.
- Gdzie mi uciekasz? Jeszcze nie ma nawet 8, a ty już wstajesz. Odpoczywać tu mamy, a nie wstawać skoro świt.
Siatkarz oparł ręce po obu stronach mojej głowy i przybliżył swoje usta do moich. Dotyk jego delikatnych warg sprawił, że miałam dreszcze. Moje dłonie gładziły jego wyrzeźbione plecy. Objęłam go. Czułam się przy nim wyjątkowo, bajecznie. Nie obchodziło mnie nic poza tym, co działo się między nami. Libero był delikatny, ale pewny siebie. Przez dłuższą chwilę świat jakby stanął. Byliśmy tylko My! Nic innego. Po chwili gracz był bardziej ośmielony i jego ręka zawędrowała pod moją koszulkę. Wiedziałam co się za chwilę może stać, ale nie chciałam tego. Nie tak szybko. W końcu znamy się dopiero kilka miesięcy.
Powstrzymałam Pawła, a on był lekko zdziwiony. Wytłumaczyłam mu, że nie chcę tak szybko się z nim kochać,  że to dla mnie za wcześnie. Zatorski uśmiechnął się, czule pocałował mnie i ułożył się obok. Wiem że mnie zrozumiał. Obróciłam się w jego stronę i przytuliłam do jego nagiego torsu. Odwzajemnił uścisk. Tak przytulona zasnęłam z powrotem.
Obudziłam się znów. Obok mnie nie było nikogo. Do pokoju wpadały promienie słoneczne. Zima może być jednak piękna. Podeszłam do okna, szczyty górskie są lekko ośnieżone. Po chwili poczułam, że ktoś od tyłu mnie przytula.
- Co tam śpiochu? Wyspana? - zwrócił się do mnie i pocałował w szyje. To było przyjemne.
- Jaki śpiochu? Dopiero 9:30. Długo nie spałam.
Przez chwilę staliśmy przytuleni, ale telefon Pawła przerwał nam miły moment. Bełchatowski gracz odebrał, a po skończone rozmowie oznajmił, że po obiedzie musimy wracać. Mieli mieć jutro trening tylko po południu, ale trenerzy postanowili, że z rana chłopaki też poćwiczą.
Po śniadaniu poszliśmy jeszcze na mały spacer po Zakopanym. Kilka razy fani zaczepili Pawła. Chcieli z nim zdjęcie, lub po prostu autograf. Dla Zatiego to było miłe, widać że się cieszył jak go ktoś rozpoznawał.
Wróciliśmy do pensjonatu, spakowani wymeldowaliśmy się i przed 12 wyjechaliśmy z Zakopanego. Po drodze chcieliśmy jeszcze wstąpić do Krakowa, bo nigdy żadne z nas tam nie było. Po zwiedzeniu Wawelu, udaliśmy się na rynek. Ślicznie tam, ale długo nie byliśmy, bo zaczął strasznie padać śnieg. Zmyliśmy się i ruszyliśmy w dalszą podróż.
Przed 20 byliśmy w Bełchatowie. 

****
na początek przepraszam że nie dodałam we czwartek, ale miałam urwanie głowy ;)

a ten rozdział - beznadziejny, przesłodzony i wgl.. miał być dłuższy, a i tak jest krótki :/ teraz mam więcej czasu wolnego, to może coś wymyślę lepszego na czwartek ;)

Jeśli to czytasz, pozostaw po sobie chociaż króciutki komentarz. Fajnie jeżeli znajdzie się ktoś kto to przeczyta ;)

pozdro :*

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Rozdział XII

Święta minęły nawet w rodzinnej atmosferze. Dawno tak długo mamy nie widziałam w domu. Sylwestra spędziłam z Natką, Marcinem i kumplami w jednym klubie. Jak dobrze że jej kuzyn jest tam menadżerem, bo byśmy nie weszli (ciut za młodzi). Imprezka minęła cudnie, a Marcinowi chyba spodobała się Natalia. Trochę do niej jakby zarywał, ale Kamil to ukrócił. Gdzieś tydzień później dziewczyna mi powiedziała, że Marcin jest faajny, że piszą ze sobą często. Ale Kamil o tym nie wie. Boi się jego reakcji jak się dowie. Na razie nie chce, żeby ukochany coś podejrzewał, ale będzie musiała wybrać między nimi. Chyba się zakochała w “moim bracie”.
Nowy rok przyniósł nowe, niekiedy dziwne sytuacje. Zuza zadzwoniła że ją Jacuś zdradził w czasie tego całego tourne. Dziewczyna jest załamana, ale ma przy sobie Paulę, która ja pociesza. Za to “piękny” Bartuś, w którym byłam zakochana, znalazł sobie chłopaka. Tak chłopaka! Okazał się być gejem. Lekkie zaskoczenie, ale każdy ma prawo do kochania kogo chce. Ha, ha.

W drugim tygodniu stycznia, będąc w szkole Paweł do mnie dzwonił. Miałam lekcje, więc nie odebrałam. Dzwonił jeszcze kilka razy. Zgłupiałam. Nigdy nie kontaktował się w trakcie zajęć. Wystraszyłam się. Pod koniec lekcji dostałam jeszcze sms’a, tym razem od Winiara: “ Zrób coś z Zatorskim! Chłopak jest załamany. Nie wiemy co jest grane”. Nie myśląc wiele, po skończonych zajęciach wybrałam busa jadącego w stronę bloku Libero. Stojąc przed drzwiami jego mieszkania, bałam się co tam zastanę. Zapukałam, a drzwi otworzył mi wstawiony gracz!
Zatorski przybrał głupi wyraz twarzy, nic nie powiedział. Odwrócił się i poszedł w stronę jednego z pokoi. Zaskoczona weszłam za nim, a tam na stole, na podłodze dość trochę puszek po piwie i opakowania po skonsumowanych chipsach.
- Cudna dieta.. Co jest?
- Co je-est?! Głupio się te-eraz pytasz! A j-jak dzwoniłem to nie-e łaska było odebrać. Je-esteś jak wszyyyystkie - zaciągał wstawiony.
- Że co proszę? - nie wiedziałam o co mu chodzi.
- Co co? Wszystko chce-esz wiedzieć. Jak każda ko-obieta. Wy najważniejsze.. ja się nie liczę..
Oho! Coś nie tak z jego Anką..
- Dla twojej wiadomości byłam w szkole, dlatego nie odebrałam. Więc nie rób mi wyrzutów, że się tobą nie interesuję. Przecież tu przyjechałam! - wydarłam się na Libero. - Czemu żes tyle tego wypił?
- Czemu, czemu.. Jeżeli ta-ak bardzo chcesz wie-edzieć to proszę: Anka mnie zostawiła - to ostatnie zdanie wypowiedział ze łzami w oczach. Siadając na kanapie, otworzył kolejną puszkę.
Byłam zła na Ankę, że go zostawiła. Przecież Paweł ją tak bardzo kochał, zależało mu i to porządnie. Wiele razy mi mówił, że nie wyobraża sobie życia bez niej, a teraz co? Jest załamany.
Na trening w takim stanie nie pójdzie. Wysłałam sms’a do Winiara co i jak, żeby wytłumaczył Zatiego przed trenerem. A z nim samym trzeba było coś zrobić. Kazałam mu iść pod prysznic, niechętnie ale poszedł. Ja w tym czasie posprzątałam i zrobiłam coś ciepłego do jedzenia. Wychodząc z łazienki Libero dalej się chwiał na nogach. Zjadł tę już kolację bez słowa. Nie chciałam z niego na siłę wyciągać czegokolwiek. Po posiłku usiadł przed tv i oglądał jakiś głupoty. Wolałam z nim zostać, bo by jeszcze coś głupiego zrobił.
Zabrałam się za naukę. Jutro sprawdzian z biologii. Na szczęście miałam zeszyt ze sobą. Po pewnym czasie zadzwonił tata, to wyszłam do pokoju obok porozmawiać. Wytłumaczyłam mu całą sytuację. Nie był zły. Był dumny, że się troszczę o znajomych.
Wracając do pokoju zauważyłam, że gracz Skry otwiera koleją puzkę.
- Paweł, skończ z tym.. - błagalnym wzrokiem popatrzyłam na niego.
- Daj mi spokój! - odparsknął, ale nic mi nie powiedział jak zabrałam mu sprzed nosa niedokończony trunek. Zawartość puszki wylałam i przeszukałam całą kuchnię, sprawdzając czy nie ma więcej. Znalazłam jeszcze dwa, ale schowałam je tak, by nie znalazł.
Uznałam, że nie zostawię Zatorskiego samego. Zostanę na noc. Przed 23 bełchatowski gracz poszedł do siebie spać, a ja się położyłam w saloniku.

-----Na drugi dzień rano- perspektywa Pawła-----
Czy to słońce musi tak świecić? Czemu okna nie są zasłonięte? Co się wczoraj stało..? - te i inne pytania przelatywały mi przez głowę.
7:30 na budziku. Czas wstać. Boże.. jak ta głowa boli.. Marzę tylko o jednym - mocna kawa! Wstając zakręciło mi się w głowie i w samych bokserkach skierowałem się do drzwi. Pchnąłem klamkę i słodki zapach dotarł do mnie. Poszedłem do kuchni, a tam śliczna szatynka w warkoczu kręcąc się przy kuchence nuciła coś pod nosem.
- Co ty tu robisz? - byłem zaskoczony tym widokiem, ale Milena chyba bardziej widząc mnie półnagiego. Utkwiła swoje zielone oczy gdzieś na mojej klatce piersiowej.
- Eee.. No bo ja.. Robię ci śniadanie. Siadaj. Może kawy? - zaczerwieniła się i odwróciła.
Podała mi kawy, a chwilę później talerz z naleśnikami. Jak dawno nie jadłem czegoś takiego na śniadanie! Wypiłem kawę, zjedliśmy z Mileną posiłek i po 8 zorientowałem się, że dziś czwartek, a dziewczyna nie jest w szkole.
- Po pierwsze jak ty się tu znalazłaś i co się wczoraj wydarzyło? A po drugie ty nie musisz być w szkole?
- Mam na 9:20 więc zdążę. A co się wczoraj stało? Hmm.. Zacznę od tego, że wydzwanaiłeś do mnie jak byłam w szkole, potem jak tu przyjechałam to byłeś wielce obrażony, że nie odebrałam. wydarłeś się na mnie, że jestem jak wszystkie kobiety. Potem powiedziałeś, że cię Anka zostawiła. Zjedliśmy kolację i do wieczora się nie odzywałeś. Przed 23 wydukałeś, że idziesz spać. I to w sumie tyle - Milena zabrała talerze ze stołu i poszła je umyć.
Czułem się beznadziejnie. Nie dość, że Anka mnie opuściła, to jeszcze byłam chamski dla Mileny. Ona tyle dla mnie robi. Jest cudowna! Niewiele myśląc podeszłem do dziewczyny, złapałem ją za mokre ręce i przytuliłem, ona odwzajemniła uścisk.
Spakowałem się na trening, wziąłem Milenę i pojechaliśmy. Najpierw pod jej dom, żeby ona się ogarnęła d zajęć, potem pod szkołą ją wysadziłem. Podziękowałem jej za wszystko. Uśmiechnęła się do mnie, dała buziaka w policzek i poszła edukować się. Teraz czas na trening. Muszę przyjąć karę od trenera za wczoraj. Nie będzie łatwo..

****
bosz.. jaki krótki! i w sumie o niczym. głupi jak cholera :P ale w następnym trochę więcej akcji (chyba) :D pozostawiam Waszej ocenie :)
Jeśli to czytasz, pozostaw po sobie chociaż króciutki komentarz. Fajnie jeżeli znajdzie się ktoś kto to przeczyta ;)
pozdro :* 

czwartek, 5 grudnia 2013

Rozdział XI

Zaczął się grudzień, to za niedługo oceny wystawiają, więc się trzeba podciągnąć.
Któregoś dnia Nata do mnie wpadła pouczyć się. Ona mi tłumaczyła fizykę, ja jej chemię. Nie obyło się oczywiście bez gadania na różne tematy, głównie na temat siatkarzy i chłopaków. Tłumacząc sole, zadzwonił mi telefon – Winiar. Chciał abym zajęła się Oliwierem. Zgodziłam się, ale trzeba było uprzedzić kumpelę kto zaraz wpadnie.
- Słuchaj jest taka sprawa. Bo za chwilę ktoś tu przyjdzie..
- Czyli co? Mam sobie iść?
- Nie! W żadnym wypadku! – powstrzymywałam zbierającą się dziewczynę. – Chodzi o to, że wpadnie tu mój sąsiad..
- KAMIL?! – wykrzyczała.
- Ha, ha.. nie. Ale będziesz bardziej zaskoczona. Bo mam się zająć jego synkiem. Przyjdzie tu… - zawiesiłam głos bo się bałam jej reakcji – Michał Winiarski.
- Że TEN Winiarski?! Siatkarz?
- yyy.. tak! TEN Winiarski!
- Aaaaaa!!! Zajebiście! Ale jak? Skąd? Czemu nic nie mówiłaś?!
No wiadomo, dostałam ochrzan, że wcześniej nie powiedziałam, kto mieszka obok, ale i tak Natalia była szczęśliwa. W końcu jej ulubiony siatkarz wpadnie.
Po kilkunastu minutach zadzwonił dzwonek do drzwi i chwilę później w pokoju zjawił się Oli, a za nim Michał.
- Cześć. Wybacz, że znowu Ci go zostawiam, ale nie mam czasu nic innego z nim zrobić. Jest po podwieczorku i ma tu „Kubusia” bo zabrał ze sobą – mały położył butelkę na stoliku. – Wrócę przed 20.
- Ok., nie ma sprawy.
Przez ten czas Natka była wgapiona w dużego Winiara i Michał to zauważył, więc się odezwał:
- Cześć, jestem Michał a Ty pewnie Natalia..? – i podał jej rękę. Dziewczyna była w szoku ale uścisnęła mu dłoń.
- Taak.. ale skąd mnie znasz?
- Milena dużo opowiadała – uśmiechnął się do mnie. – Dobra ja znikam, Oli bądź grzeczny i nie przeszkadzaj dziewczynom. Trzymajcie się.
Resztę wieczoru miałyśmy już z głowy, bo na nauce nie było szans się skupić. Natalia wypytywała mnie o wszystko – ilu siatkarzy znam, kogo, kiedy poznałam, z iloma się kumpluję itp. W sumie to znam (o ile można tak to ująć) Zatiego i Wlazłego. Jego to poznałam kiedyś u Winiarskich jak wpadłam.
Przez prawie 2 godziny bawiliśmy się we trójkę autami, ale po 19 Natalia z wielkim smutkiem się zmyła, więc zostaliśmy sami. Po pewnym czasie przyszedł tata. Powygłupiał się trochę z nami. Mama też przyszła, ale się tylko przywitała i poszła do zajęć.
Przed snem, leżąc już w łóżku zadzwoniłam do Zuzy. Brakuje mi jej. Przegadałyśmy chyba ze dwie godziny. Trzeba było wszystko obgadać. W byłej klasie się o mnie pytali, chcieli wiedzieć co u mnie. Miło. Zasypiając o czym myślałam? O siatkówce!! Jak fajnie tu mieszkać..! 

                                         ****

Co wczoraj odkryłam? Nata spotyka się z Kamilem! Zołza jedna! Zataiła to przede mną. Od połowy listopada to ukrywała, a jest już grudzień. Ale w sumie się cieszę, chłopak fajny to życzę im szczęścia.
Marcin był tydzień temu. Z Karoliną się rozstali. Chyba nie byli sobie pisani. Za to powiedział mi, że ma na oku inną, ale nie zdradził więcej. A w Sulęcinie co? Andżela ma chłopaka. Jak mi Marcin powiedział, że ma na imię Bartek to myślałam że to “mój piękny”. Ale niee.. Ponoć starszy o 7 lat! W domu ona wszystkich wkurza, bo zachowuje się jak księżniczka..


                                         ****
Grudzień zagościł na dobre, śniegu za oknem przybywa z każdym dniem. Miałam wyjść sobie na spacer, tak na rozluźnienie, ale dostałam sms’a od nieznajomego numeru:
“Liczę, że jesteś w domu. Będę za 20 minut. Dawno już miałem wpaść, ale nie było czasu. Pozdrawiam P. :)“
Co to ma być? Kto to? Nie mogąc się doczekać, odpaliłam tv, a tam co? Mecz Skry.
25 minut później dzwonek do drzwi. Pani Zosia zmierzała już do wejścia, ale ją powstrzymałam. Drżącą ręką złapałam za klamkę. A tam kto..?
- No cześć. Co tam?
Z zaskoczeniem patrzyłam w te niebieskie tęczówki. Chłopak widząc moją reakcję, odezwał się:
- Coś taka zdziwiona? Przecież obiecałem, że wpadnę. No nie stój tak, tylko się przesuń - popchnął mnie lekko i zamknął drzwi.
- Ale że jak się tu znalazłeś?
- Samochodem - skwitował chłopak.
- Bardzo śmieszne. Ściągaj kurtkę i chodź.
- Tylko kurtkę czy coś więcej? - i już miał zamiar ściągnąć koszulkę.
- Paweł! Opanuj się!
Zaprosiłam Libero do salonu. Gdy oczy chłopaka powędrowały na tv, a tam mecz bełchatowian, wybuchnął śmichem. Pani Zosia przyniosła nam gorącą czekoladę i oczywiście coś słodkiego. Pogadaliśmy trochę o siatkówce i nie tylko, aż w końcu Zatorski powiedział, że chce zobaczyć mój pokój. Uff.. jak dobrze że coś posprzątałam wcześniej. Poszliśmy. A w pokoju to Pawłowi odebrało mowę. Był zaskoczony tym co zobaczył. W końcu odezwał się:
- To pokoje naszych fanów tak wyglądają? Łaaa.. Nie podziewałem się.
Z uśmiechem patrzył na plakaty, kilka autografów i tego typu. Po chwili usiadł obok mnie.
- Daj markera. Podpiszę ci się, bo widzę że mojego nie ma..
Wziął pisaka i cudny autograf wylądował na jego plakacie i na koszulce, co była położona na półce.
- No teraz to wygląda lepiej.
- Z grzeczności nie zaprzeczę
Przesiedzieliśmy w moim pokoju z dobrą godzinę. Rozmawialiśmy o siatce, o tym jak zaczęła się jego przygoda z tym sportem, jak ja się zafascynowałam grą, Skrą i całą resztą. Po pewnym czasie Zatorski musiał wybywać na trening. Przy drzwiach przytulił mnie i szepnął do ucha że jestem wyjątkowa. Puścił oczko i zniknął za drzwiami.
Gdy tylko gracz Skry odjechał, wybrałam numer Naty i zadzwoniłam do niej. Opowiedziałam jej o wszystkim z najmniejszymi szczegółami. To co się wydarzyło przy drzwiach dziewczyna skomentowała jednym zdaniem: “Zakochał się w Tobie!!”. Wybuchnęłam śmiechem.
Leżąc już w łóżku dostałam sms’a od tego samego numeru: “Dziękuję za cudowne popołudnie. Chcę tak częściej. Dobranoc :* ”. Hola, hola! On ma dziewczynę! Po ostatnim meczu ich widziałam razem jak się całowali. Nie rozumiem..
I rzeczywiście, chłopak bywał częściej u mnie. To wpadał na czekoladę, to zabierał na spacer.. A ja nie rozumiałam. On jest w związku a zarywa do mnie? Chyba że to ja sobie za dużo wyobrażam.. Tak to pewnie to!

****
haha :D ale głupie :P kończą się mi pomysły co z nimi robić! potrzebuję natchnienia! ale będę dodawać dwa razy w tygodniu, w poniedziałki i czwartki :) może być? :P


Jeśli to czytasz, pozostaw po sobie chociaż króciutki komentarz. Fajnie jeżeli znajdzie się ktoś kto to przeczyta ;)
pozdro :*