czwartek, 24 lipca 2014

Rozdział XXIV


Ostatnie dni w szkole przed wakacjami.
Siatkarze gdzieś na wyjeździe, starają się wygrać jak najwięcej meczy w LŚ, co (niestety) wychodzi im średnio.
- Milena!!! – udarła się na mnie Nata z końca korytarza. – Rusz siee!
Machnęłam je tylko ręką że zaraz przyjdę i udałam się do szafki po zeszyt. Gdy tylko otworzyłam drzwiczki, ze środka wyleciał mały skrawek papieru.
- Kto Ci wysyła liściki miłosne? – stanął za mną Kamil.
- Miałam nadzieję, że to Ty – zaśmiałam się i podniosłam karteczkę.
- Oj już nie bądź taka skromna. Pewnie masz mnóstwo wielbicieli – oparł się o sąsiednie szafki.
- Jasne, jasne. Bo mi to do szczęścia potrzebne – wrzuciłam do środka papierek.
- No weź! Chociaż przeczytaj – sięgnął ręką w głąb mojej szafki i wyciągnął zawiniątko.
- No dobra. Daj – wyrwała, mu z ręki. – W końcu to do mnie – puściłam do niego oczko.
Rozwinęłam karteczkę i odczytałam tekst. Nie byłam ucieszona tym co się tam znajdowało. Byłam lekko wystraszona.
- Ej co jest? – zapytał Kamil.
- Ten babsztyl dopadł mnie nawet w szkole – trzasnęłam drzwiczkami od szafki i odwróciłam się od przyjaciela.
- Milena, co się stało? – przejęty poszedł za mną.
- Jakaś laska mnie straszy. Nie sądziłam że mnie dopadnie w szkole.
- Jak straszy? W sensie co? – chyba ciut nie zrozumiał.
- Wysyłała mi maile odnośnie Pawła. Zaczynam się bać.
- Nie bój nic, jesteśmy z Tobą – uśmiechnął się.
- Idę zadzwonić do Pawła. Daj znać Natalii, że się spóźnię na polski.
Skierowałam się w stronę łazienki. W środku sprawdziłam jeszcze maila, bo chciałam wiedzieć czy nie napisała mi jeszcze czegoś ta laska. Na szczęście nic nowego nie było. Wybrałam numer Zatora. Nie odbierał. Próbowałam jeszcze kilka razy – z marnym skutkiem. Zrezygnowana poszłam na lekcje.
 Jakoś przetrzymałam dwie ostatnie godziny w szkole.
Na niczym nie mogłam się skupić.
Myślałam tylko o tej kartce.
Pod koniec ostatniej lekcji dzwonił Paweł. Napisałam mu tylko sms’a że zadzwonię po skończonych zajęciach.
Jak postanowiłam, tak zrobiłam. Idąc jeszcze korytarzem szkolnym w stronę wyjścia, zadzwoniłam do Pawła.
- Co jest Skarbie? – usłyszałam w słuchawce.
- Przeszkadzam?
- Ty nigdy nie przeszkadzasz – wiem, że się w tym momencie uśmiechnął.
- Mam problem..
- Jezu Mila, co jest?
- Te maile, co mi twoja psychofanka wysyłała, bo teraz dopadła mnie w szkole.
- Jak dopadła? Zrobiła Ci coś? – był przejęty.
- Nie w tym sensie. Po prostu znalazłam w szafce liścik od niej.
- Na pewno od niej? Może ktoś sobie żarty robi?
- Na 100% od niej. Tak samo pisany.. czekaj – umilkłam na chwilę. Zauważyła, kogoś znajomego mi między samochodami.
- Milena!!
- Yy jestem. Mam chyba przewidzenia już. Nie..
- Kogoś widziała?
- Haha twoją byłą. Dobra nie ważne.
- Co ona tam robi?!
- To nie ona. Głupieje już – zaczęłam się śmiać.
- Dobra, a co tym razem było w liściku? – zapytał.
- Eee chwila – sięgnęłam do kieszeni po karteczkę. – To tak: „Wiem o Tobie wszystko. Wiedz, że się ode mnie nie uwolnisz. W końcu Cię dopadnę!”
- Cholera..
- Ej ale jest postęp. Podpisała się. Co prawda tylko literką „A”, ale zawsze to coś.
- „A”? Anka, Agnieszka.. – zaczął wymieniać.
- Aleksandra, Agata, Amelia, Alicja, Aneta.. nie trudź się. Dziewczyn o imieniu na „A” jest sporo.
- Kurde.. Zaczynam się o Ciebie bać. I to poważnie.
- Też mam stracha. Gdybym wiedziała, że związek z Tobą przyniesie mi Tyl stresu.. – zaczęłam się nabijać.
- To co? Nie byłabyś ze mną?
- Dobrze bym się zastanowiła – wybuchnęłam śmiechem.
- Wrócę kiedyś do Bełka i się policzę z Tobą!
- Oj już nie bądź taki. Wiesz, że Cię kocham.
- Wiem, ja Ciebie bardziej. Uważaj na siebie.
- Będę. Paa Miśku.

Ostatni dzień w szkole. Odebrać świadectwo i wakacje.
Przed wejściem do „budy” dostałam jeszcze sms’a od nieznanego numeru:
„Tu Natala. Przyjdź do łazienki na dół.. źle się czuje..”
Wystraszona stanem przyjaciółki pobiegłam do toalety.
- Nata..? jesteś? – od wejścia szukałam przyjaciółki.
- Jej tu nie ma.. – naprzeciwko mnie stanął Krzysiek (ten sam co się kiedyś do mnie dobierał w mieszkaniu Kamila).
- Eee.. Co jest grane? Gdzie Natalia?
- No przecież mówię, że jej tu nie ma.
- Od kogo ten sms? Ty mi wysłałeś? Co jest do cholery grane? – byłam zdezorientowana.
- Kochana – zbliżył się do mnie. – Tu chodzi o nas.
- Nas? Pogrzało Cię, i to mocno – chciałam go minąć i wyjść z toalety. Złapał mnie za rękę. – Weź mnie puść!
- Ale Milenka. Nie bądź taka. Ode mnie i mojej koleżanki się nie uwolnisz. Wiedz, że to ona będzie z tym siatkarzem i..
- To Twoja sprawka? Kim jest ta dziewczyna?
- A tego już Ci nie powiem. Dowiesz się jak dostaniesz zaproszenie na ich ślub.
- Chyba kpisz. Weźcie się oboje odczepcie ode mnie i Pawła.
- Bo co? Będziesz mnie straszyć?
- Taka głupia jak Wy nie jestem. Po co to Wam? I tak Paweł będzie z tym, z kim chce. Żadne groźby czy liściki tego nie zmienią.
- Oj tam kilka maili..
- Maili..? a ten liścik w szafce? Założę się że to Twoja sprawka. Wiele razy się mi przyglądałeś w szkole.
- Bo jesteś śliczna – chciał się zbliżyć do mnie. – Dziś Ci już Kamil nie pomoże.
- Ja się ciągle zastanawiam, dlaczego on się z Tobą kumpluje. Jesteś przecież pojebany..
- Ej, ej.. – złapał mnie jedną ręką za szyję i przycisnął do ściany. – Uważaj Maleńka z takimi słowami.
- Puść mnie! – próbowałam się uwolnić.
- Bo co? – jego drugą rękę poczułam pod swoją bluzką. Byłam przerażona.
- Nie ujdzie ci to na sucho – miałam łzy w oczach ze strachu.
- Nie bój się, nie będzie bolało – pocałował mnie. Chciałam go odepchnąć, ale nie miałam szans. Był wyższy, silniejszy..
Całował zachłannie, mocno. Schodził coraz niżej.. Chciałam krzyczeć, ale nie mogłam wydobyć z siebie głosu. Usłyszałam, że dzwoni mi telefon – torebka była za daleko.
- Błagam Cię, zostaw mnie – prosiłam przez łzy, gdy on ściągał ze mnie ciuchy.
- Ciii.. będzie dobrze – był coraz bardziej natarczywy.
Zaczęłam go bić, złapał mnie za ręce. Nie mogłam nic zrobić. Krzyczałam!
- Nic ci to nie da – odezwał się. – Wszyscy są na apelu. Bądź spokojna, to pójdzie to szybko.
Rozpłakałam się na dobre. Nie wiedziałam co mam zrobić, straszne się bałam.
Byłam już bez bluzki, zaczął mi ściągać spodnie. Nie chciałam tego. Poddałam się, wiedziałam że nie mam szans. Mimowolnie łzy spływały mi po policzkach, krzyczałam, ale to nie miało sensu.
Gdy Krzysiek chciał mi rozpiąć stanik, do łazienki wszedł jakiś chłopak. Nie miałam pojęcia kto to. Chłopak był zaskoczony tym widokiem.
- Co jest? – zdziwił się. – Krzysiek ty..?
- Wyjdź stąd bo.. – nie skończył bo chłopak go uderzył.
Osunęłam się na ziemię, skuliłam się i płakałam. Nie wdziałam co się dzieje z chłopakami.
- Wszystko w porządku? – zapytał po pewnym czasie chłopak. Odsunęłam się od niego. – Nie bój się, będzie dobrze. Pomogę.
Dałam sobie pomóc. Założyłam zdarte ze mnie ciuchy. Cały czas byłam wystraszona.
- Może trochę.. no wiesz.. makijaż poprawisz? – uśmiechnął się nieśmiało.
Popatrzyłam w lustro. Wyglądałam strasznie. Cały tusz i cienie spłynęły po policzkach, pomadka rozmazana.
Ogarnęłam się trochę. Chłopak w milczeniu mi się przyglądał.
- Gdzie jest Krzysiek..? – zapytałam i popatrzyłam na niego. – Matko! Masz rozciętą wargę! – podeszłam do niego.
- Nic mi nie będzie – popatrzył na swoje odbicie. – A Krzysiek? Nie mam pojęcia. Oberwał trochę i się zmył. Co Wy tu..? zmusił Cię?
- Chciałam.. – spuściłam głowę. – Podszedł mnie. Miała tu być moja przyjaciółka.
- Spokojnie – chwycił mnie za barki. Cała się trzęsłam. – Nie musisz tłumaczyć jak nie chcesz. Chodź na apel.
Szliśmy na salę gimnastyczną.
- A Ty skąd się wziąłeś na dole..? – zapytałam po chwili.
- Z kumplem szukaliśmy Krzyśka, bo mówił że ma sprawę do załatwienia na dole.
- Dziękuję, nie wiem co by było gdyby..
- Nie myśl o tym. Już jest okej – uśmiechnął się.
Staliśmy w drzwiach sali. Czekaliśmy na zakończenie akademii. Nie mogłam się skupić na przemowie dyrektora, jakiegoś gościa i zaproszonych ludzi. Ukradkiem widziałam Krzyśka siedzącego daleko ode mnie. Też się patrzył w moją stronę. Boję się go..
Po skończonym apelu, czekałam przed salą na przyjaciółkę. Krzysiek przeszedł obok. Zmierzył wzrokiem i mnie i chłopaka który mi pomógł. W ogóle jak on się nazywa? Chciałam go o to zapytać, ale Natalia podeszła i chłopak się zmył.
- Jezu Mila, gdzieś Ty była? Co się stało..? – była lekko wystraszona.
- Długo by mówić.. po rozdaniu świadectw w klasie ci powiem. Teraz chodź.
- Ale dziewczyno co jest? Wyglądasz strasznie!
- Dzięki.. pocieszyłaś mnie.
- Milena, no weź. Co się stało?
- Krzysiek się stał. Dobierał się do mnie, ale to dłuższa historia.
Stała zdziwiona przede mną, ale po chwili otrząsnęła się z szoku i poszłyśmy po świadectwa.
Po szkole poszłyśmy na kawę pogadać, opowiedziałam przyjaciółce całą historię. Nie wiedziałam co mam zrobić.
Rozważając różne opcje co począć teraz dostałam sms’a:
„To się tak nie skończy. Pożałujesz jeszcze!”
Teraz to jestem przerażona!


*****
no dobra, dodałam.. mam milion pomysłów jak to zakończyć, ale wszystkie beznadziejne, więc dlatego takie głupoty :D tak korciło, żeby coś głupiego dać to i jest :P
coś odwala czcionce i nie wiem jak naprawić, więc rozdziały będą wyglądać różnie :3
wybaczcie za pomyłki, literówki i wgl przepraszam :)

Jeśli to czytasz, pozostaw po sobie chociaż króciutki komentarz. Fajnie jeżeli znajdzie się ktoś kto to przeczyta ;)

pozdro :*

piątek, 11 lipca 2014

Rozdział XXIII


- Możesz mi to wyjaśnić? – Paweł był zły.
- Yyy.. no bo ten – nie widziałam jak zacząć. – W ogóle skąd to masz? – przeglądałam wszystkie zdjęcia dokładnie i nie mogłam w to uwierzyć.
- Nie ważne skąd mam. Powiesz mi coś o tym? Zamierzałaś mi chociaż powiedzieć, że jesteś z Wojtkiem?
- Chyba se jaja robisz?! No weź, nawet tak nie mów – chciałam go złapać za rękę, cofnął się.
- To powiedz mi w końcu o co chodzi! – nalegał coraz bardziej.
- Dobra. Ale to jest wyrwane wszystko z kontekstu. Nic mnie z tym idiotą nie łączy!
- Inaczej to wygląda.. – Paweł był smutny. Miałam ochotę go przytulić, ale wiedziałam że na to nie pozwoli.
- Paweł, posłuchaj – starałam się opanować łzy napływające mi do oczu. – To są wyrwane urywki z dnia, jak się z nim spotkałam.
- Czyli się z nim spotkałaś?
- Tak, ale.. Ale to miało być inaczej – spuściłam głowę. Poczułam że łza spłynęła mi po policzku.
- Ej Mila – złapał mnie za podbródek i popatrzył w oczy. – Kochanie o co chodzi?
- To wina tego idioty! Bo poszłam z nim do tego kina ale.. – nie wiedziałam jak to wytłumaczyć. Umilkłam na chwilę, żeby zebrać myśli krążące mi po głowie. Paweł patrzył na mnie w ciszy. – We wtorek poznaliśmy się przed halą, chciał mój numer ale mu nie dałam. Jakoś zdobył od Kłosa i..
- Kłos mu dał twój numer?
- No właśnie nie.. Jakoś zdobył, tego nie wiem. Potem do mnie wydzwaniał i nalegał żebym mu pokazała Bełchatów. W końcu się zgodziłam. Ten się uparł na kino. A w międzyczasie się do mnie dobierał..
- Zabiję! Zrobił Ci coś? – teraz to się wkurzył.
- Nie bój się, nie dałabym się tknąć. A poza tym Kłos był w pobliżu.
- Serio?
- No przecież kazałeś mu mnie pilnować.
- Nie od razu pilnować – Paweł się speszył. – Po prostu dbać o Ciebie.
- Gdyby nie on, nie wiem co by Włodarczykowi wpadło do głowy.
- Zabiję gnoja! – podniósł się z miejsca mocno wkurzony. – I ja mam z tym popaprańcem grać w jednej drużynie..?
- Zostajesz w Skrze jednak? – byłam ucieszona.
- Tak, ale to nieważne.
- Jak nieważne? Najlepsza wiadomość dnia! – wstałam i się do niego mocno przytuliłam. Tego mi brakowało.
- Milena, nie wiem co bym mu zrobił, gdyby Ci się coś stało. Jesteś dla mnie najważniejsza.
- Przepraszam Cię. Nie powinnam się z nim spotkać.
- Oj już nie przejmuj się – ujął moją twarz w dłonie i pocałował. – Chodź, zjemy coś – złapał mnie za rękę i poszliśmy.
Po drodze chciałam wyrzucić te durne zdjęcia do kosza, ale Paweł mnie powstrzymał.
- Nie w parku, nie w miejscu publicznym. Jeszcze ktoś je zdobędzie – tłumaczył. 
Wsiedliśmy do auta Libero, on wysłał do kogoś sms’a i odjechaliśmy. Nie chciał mi powiedzieć gdzie jedziemy. Po chwili dotarliśmy pod Energię. 
- Emm co my tu robimy? – zapytałam zdezorientowana.
- Mam jedną sprawę jeszcze do załatwienia. Możesz zaczekać w aucie.
- A mogę iść z Tobą?
- Jak chcesz – był tajemniczy.
Wysiedliśmy z auta, podeszliśmy kawałek a na jednej z ławek zauważyłam Włodarczyka.
- Paweł! co On tu robi? – odezwałam się.
- Muszę z nim to wyjaśnić – stanął przede mną i popatrzył w oczy.
- Ale przecież wszystko wiesz. Po co to drążyć? – byłam zdenerwowana.
- Wróć do auta – podał mi kluczyki i pocałował w czoło.
- Jasne! Zostawię was tu samych i się pozabijacie. Po moim trupie!
Minęłam Zatora i podeszłam do Włodiego.
- Cześć Milena! – uśmiechnął się. – To Ty do mnie pisałaś? Masz nowy numer?
- Taa jasne.. – odpowiedziałam od niechcenia. – O co chodzi ze zdjęciami? Kogo do tego wynająłeś?
- Jakie zdjęcia? – udawał zaskoczonego.
- Weź nie kręć. Tylko się przyznaj.
Zza pleców Wojtka przyglądał się wszystkiemu Paweł.
- Ja to zrobiłem dla nas! – podniósł się z ławki. – Żebyśmy mogli być razem.
- Razem? Chyba w snach.
- Myślałem że Ci się podobało!
- Film był fajny, lody dobre i nic poza tym! Jesteś jakiś..
- Ciiii – zbliżył się do mnie. – Udowodnię Ci, że powinniśmy być razem.
Chciał mnie pocałować, ale Zator był szybszy i go odciągnął ode mnie. No i musiał Włodi dostać w twarz. Ojj pewnie zabolało, bo uderzenie z pięści było soczyste.
- Paweł!! – złapałam go za rękę, bo chciał sprzedać kolejny cios. – Nie rób nic głupiego.
- Zapłaci za swoje! – nigdy go takiego nie widziałam. Był zawzięty.
- Już wystarczy! Proszę Cię, skończ – błagalnym wzrokiem popatrzyłam na Zatiego.
- Co to kurwa ma być? – Wojtek otrząsnął się z pierwszego szoku. Chciał oddać Pawłowi, ale stanęłam między nimi.
- Kochanie, nie mieszaj się – odezwał się Paweł.
- Nie! Wystarczy – popatrzyłam na Wojtka- nic mu nie było. Pewnie będzie śliwa, ale krew się nie polała.
- Nie skończę tego tak – Wojtek próbował dostać się do przeciwnika.
- Chłopaki koniec. Wojtek do domu, a my Paweł idziemy – odepchnęłam Zatora.
- Taa słuchaj się dziewczyny. Mięczak – z satysfakcją odezwał się Wojtek.
Paweł wyrwał się ode mnie i podszedł do Włodiego.
- Ty się już nie odzywaj. Wystarczająco namieszałeś.
- Myślisz że się ciebie boję? – zaśmiał się Wojtek. – Jestem od Ciebie lepszy.
- Ale za to głupszy – włączyłam się do rozmowy. – Paweł, proszę.. Chodź – pociągnęłam go za rękę. Paweł nie spuszczał wzroku z Wojtka.
Wsiedliśmy do auta.
- Czemu to zrobiłaś? Przecież on nie miał ze mną szans! – w Zatorze ciągle się gotowało.
- No właśnie! Nie miał szans. Nie miałam zamiaru wzywać karetki do was. Wystarczy.
- Ale Mila..
- Paweł, proszę. Mam już dość atrakcji jak na jeden dzień. Jedźmy
- Wiesz, że Cię kocham? – pocałował mnie i pojechaliśmy do niego.
Siedzieliśmy u Pawła w kuchni. On się krzątał przy „garach”, ja obserwowałam jak się stara. Miło tak patrzeć jak ktoś coś dla mnie gotuje, mimo że to zwykłe, proste spaghetti.
- Kurde! – udarł się w pewnym momencie. – Ale ze mnie niedojda.
Podeszłam do niego. Rozciął sobie palucha.
- Oj ty mój kucharzu. Dać Ci nóż, to nikt z tego żywy nie wyjdzie.
- Ej nooo. Aż tak źle ze mną nie jest – udawał obrażonego, gdy ja szukałam plastrów.
- Daj tą rękę – opatrzyłam mu małe rozcięcie.
- Dziękuję – pocałował mnie. I to nie raz. Zaczął delikatnie w usta, potem schodził coraz niżej po szyi. Objął mnie, a chwilę później ściągnął ze mnie bluzkę.
- Powoooli – wyswobodziłam się z jego uścisku. – Makaron Ci się rozgotuje – ściągnęłam z kuchenki garnek i podeszłam do zlewu.
- Przy Tobie nie potrafię się opanować – wyszeptał mi do ucha, gdy stanął za mną. Pocałował w kark a mnie przeszły przyjemne dreszcze.
- Paweł, mamy obiad.
- Możemy zjeść później.
- Ale..
- No chodź – pociągnął mnie za sobą do sypialni.
A tam? Co się działo, pozostawię samej sobie. Możecie sobie tylko powyobrażać, ale nie wychodziliśmy stamtąd dłuuugo.
 
-Kilka chwil później-
Siedzieliśmy przed laptopem, kończyliśmy oglądać film.
- Głodny jestem..
- Znowu? – zdziwiłam się.
- Noo. Zrobić Co też coś? – zapytał.
- No w sumie możesz. Ja sprawdzę pocztę, bo babka od chemii mi miała wysłać maila czy zaliczyłam projekt – podeszłam do stołu i usiadłam przy nim, logując się na skrzynkę.
- Na pewno! Zdolna jesteś – uśmiechnął się do mnie.
- Nie podlizuj się już tak.
- Przecież prawdę mówię – podszedł do mnie i objął od tyłu.
Oparty o mnie patrzył w ekran komputera. Pojawiło się kilka maili, w tym od belferki. Przeczytałam i..
- Jest!! Zaliczone!
- Nie sądziłem że będzie inaczej.
Przeglądając dalej pocztę natknęłam się na wiadomość od znanego mi autora.
- Nosz cholera – chciałam usunąć niechcianą wiadomość.
- Ej, ej. Czekaj. Co to? – zapytał Paweł. – „On będzie mój” – ze śmiechem przeczytał tytuł maila. – Co to?
- Nie ważne. Ktoś się wygłupia – lekko się zdenerwowałam.
- Pokaż! - rozkazał.
- Jezuu, nie ma na co patrzeć.
Nie słuchał mnie i otworzył wiadomość.
- „.. spróbuj, się do niego zbliżyć po jego powrocie, to mnie popamiętasz. Zatorski jeszcze będzie ze mną!” – popatrzył na mnie. – Co to jest?
- Nie wiem. Ktoś próbuje mnie straszyć, ale..
- Że co? Od jak dawna?
- Bo ja Ci pamiętam. Takie maile, to norma od kiedy jesteśmy razem. Nie przejmuj się – zamknęłam laptopa.
- Mila! – klęknął przede mną. – To nie jest normalne.
- Nie przejmuję się tym. Co mi może zrobić. Nawet nie wiem kto to. Proszę Cię, Ty też się nie przejmuj.
- Skarbie, ale tego nie można lekceważyć.
- Jeny.. Jakaś laska jest napalona na Ciebie i chce cię „zdobyć”. Jakaś psychofanka. Na razie są tylko maile. Jak będzie gorzej to Cie poinformuję.
- To jest karalne, takie groźby.
- Karalne, czy nie. Nie ważne – puściłam mu oczko. – To co jemy? – chciałam zmienić temat.
- Oj Skarbie Ty mój.. – podniósł się z ziemi. – Zrobić Ci coś do picia?
- Herbatę proszę.



*****
patologi ciąg dalszy :D ja chyba normalna nie jestem ;)
Nasi odpadli.. ehh.. załamka :( a ja ciągle liczę, że pojadę na Memoriał do krk! trzymajcie kciuki!! :D
Jeśli to czytasz, pozostaw po sobie chociaż króciutki komentarz. Fajnie jeżeli znajdzie się ktoś kto to przeczyta ;)
pozdro :*