Co ja mam
teraz zrobić? Iść dalej nie mam po co, zawrócić? Głupio wyjdzie.. Po co wczoraj
dawał złudną nadzieję w sklepie. Kurde- pomocy!
- Milena,
chodź potańczymy sobie – Paula mnie pociągnęła i uratowała skórę.
- Dzięki!
Jesteś kochana – przytuliłam ją. – Ale ja już nie mam ochoty się bawić. Robił
mi nadzieję, a wyszło jak wyszło. Wracam do domu.
- Ej, ej..
Ale jak wrócisz? To kawał drogi, ciemno już. Mój kuzyn cię zawiezie.
- Nie
kłopocz go, zadzwonię po brata.
Marcin po
mnie przyjechał lekko zły że go obudziłam. Chciał chociaż w jeden weekend się
wyspać. W drodze nic się nie odzywał, ale za to w domu wpadł do mojego pokoju i
zaczął wypytywać. W końcu mu powiedziałam co i jak. Znamy się na wylot, więc
nie miałam oporów. Pogadała z pół godziny ze mną. Na koniec powiedział:
- Nigdy nie
jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej. Dobranoc – wyszedł. Nie za fajna miał
minę. Czyżby wiedział o czymś o czym ja nie wiem?
We wtorek
odbywały się zawody lekkoatletyczne. Żeby nie iść na lekcje zgłosiłam się. Z
Paulą uznałyśmy, że skoczymy sobie do piasku, wf’ista się zgodził to czemu nie!
Na 10 miałyśmy być na stadionie. Byłyśmy chwilę przed, mało kto już dotarł. No
to miałyśmy okazję pogadać w spokoju. W końcu nasza rozmowa zeszła na temat
imprezy i oczywiście temat Bartka.. Byłam cholernie zła o tą sytuację, bo od
dłuższego czasu on mi się podoba, ja jemu może też, bo często się uśmiechnie do
mnie na korytarzu. Kilka razy zagadał i fajnie się nam rozmawiało. Myślałam że
coś z tego będzie, ale on wybrał blondi.. Nawet nie wiem kto to był, nie
przyjrzałam się, ale ona spojrzała na mnie.. tak mi się zdaje. Nie zwróciłam
uwagi jak dokładnie wygląda, bo zmyłam się szybko.
Tak rozmawiając
podszedł do nas właśnie Bartek i poprosił aby Paulina nas zostawiła. Dziewczyna
dała mi znak, że jest obok i w razie co to pomoże. Chłopak zaczął się tłumaczyć
z tamtej sytuacji. Mówił, że tej dziewczyny nawet nie zna.. taa.. to po co się
z nią całował? On sam był zdziwiony. Widział mnie, że idę i chciał tez ze mną
zatańczyć, ale ta laska się do niego doczepiła. Kumple mu potem mówili, że ta
blondyna ponoć się z kimś założyła, ze go pocałuje.
Nie chciałam
słuchać jego tłumaczeń. Historia ta wyglądała na zmyśloną, więc nie uwierzyłam.
Na całe szczęście pojawił się nasz wf’ista i kazał się przebierać i rozgrzewać.
Przedstawił plan zawodów i cos tam tłumaczył. Cały czas widziałam, że Bartek się
patrzy w moją stronę. Czułam się beznadziejnie, bo może w sumie chłopak mówił
prawdę? Sama już nie wiem..
Na rozgrzewce
wygłupiałyśmy się z dziewczynami ze szkoły. Idąc w stronę trybun, zauważyłam
blond piękność z imprezy. Ona też mnie zauważyła i zrobiła głupią minę. Chyba wiedziała,
albo podejrzewała, że zależało mi na Bartku. Podeszłyśmy z Paulą pod barierki i
rozmawiałyśmy. Widząc blondynę zmierzającą w naszym kierunku, chciałam cos
wykombinować. Kumpela miała swój ulubiony sok z czarnej porzeczki. A gdyby tak „przypadkiem”
ją oblać? Wzięłam butelkę i udając, że piję szłam naprzeciw niej. Będąc blisko zasymulowałam,
że się potknęłam i duża część soku wylądowała na jej zielonej koszulce. Udałam że
to wypadek, zaczęłam przepraszać, a
dziewczyna z urażoną dumą i chyba ze łzami w oczach oddaliła się. Z
Paulą wybuchnęłyśmy śmiechem, gdy tylko zniknęła nam z oczu, a znajomi obok
tylko się dziwnie patrzyli i uśmiechali pod nosem.
Po chwili
podszedł Bartek.
- Nie
musiałaś tego robić!
- Ale czego?
– udałam głupią. – Przecież to był wypadek!
- Taak
oczywiście. Przecież to był zakład. Nawet nie wiem jak ona ma na imię.
- Może i
tak, ale nikt nie będzie robił ze mnie idiotki!
A nasza
konkurencja? Skoki nie należały do najlepszych, ale 6 z aktywności z wf będą. Dowiedziałam
się że blondyna ma na imię Karolina.. Wygrała biegi na 100m. Ale przez cały
czas chciała mnie zabić wzrokiem.. Nie chce jej nigdy więcej spotkać!!
****
i drugi rozdział. nie są długie, ale tak mi lepie wstawiać ;)
liczę, że nie jest najgorzej :)
Jeśli to czytasz, pozostaw po sobie chociaż króciutki komentarz. Fajnie jeżeli znajdzie się ktoś kto to przeczyta ;)