piątek, 19 kwietnia 2013

Rozdział II


Co ja mam teraz zrobić? Iść dalej nie mam po co, zawrócić? Głupio wyjdzie.. Po co wczoraj dawał złudną nadzieję w sklepie. Kurde- pomocy!
- Milena, chodź potańczymy sobie – Paula mnie pociągnęła i uratowała skórę.
- Dzięki! Jesteś kochana – przytuliłam ją. – Ale ja już nie mam ochoty się bawić. Robił mi nadzieję, a wyszło jak wyszło. Wracam do domu.
- Ej, ej.. Ale jak wrócisz? To kawał drogi, ciemno już. Mój kuzyn cię zawiezie.
- Nie kłopocz go, zadzwonię po brata.
Marcin po mnie przyjechał lekko zły że go obudziłam. Chciał chociaż w jeden weekend się wyspać. W drodze nic się nie odzywał, ale za to w domu wpadł do mojego pokoju i zaczął wypytywać. W końcu mu powiedziałam co i jak. Znamy się na wylot, więc nie miałam oporów. Pogadała z pół godziny ze mną. Na koniec powiedział:
- Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej. Dobranoc – wyszedł. Nie za fajna miał minę. Czyżby wiedział o czymś o czym ja nie wiem?

We wtorek odbywały się zawody lekkoatletyczne. Żeby nie iść na lekcje zgłosiłam się. Z Paulą uznałyśmy, że skoczymy sobie do piasku, wf’ista się zgodził to czemu nie! Na 10 miałyśmy być na stadionie. Byłyśmy chwilę przed, mało kto już dotarł. No to miałyśmy okazję pogadać w spokoju. W końcu nasza rozmowa zeszła na temat imprezy i oczywiście temat Bartka.. Byłam cholernie zła o tą sytuację, bo od dłuższego czasu on mi się podoba, ja jemu może też, bo często się uśmiechnie do mnie na korytarzu. Kilka razy zagadał i fajnie się nam rozmawiało. Myślałam że coś z tego będzie, ale on wybrał blondi.. Nawet nie wiem kto to był, nie przyjrzałam się, ale ona spojrzała na mnie.. tak mi się zdaje. Nie zwróciłam uwagi jak dokładnie wygląda, bo zmyłam się szybko.
Tak rozmawiając podszedł do nas właśnie Bartek i poprosił aby Paulina nas zostawiła. Dziewczyna dała mi znak, że jest obok i w razie co to pomoże. Chłopak zaczął się tłumaczyć z tamtej sytuacji. Mówił, że tej dziewczyny nawet nie zna.. taa.. to po co się z nią całował? On sam był zdziwiony. Widział mnie, że idę i chciał tez ze mną zatańczyć, ale ta laska się do niego doczepiła. Kumple mu potem mówili, że ta blondyna ponoć się z kimś założyła, ze go pocałuje.
Nie chciałam słuchać jego tłumaczeń. Historia ta wyglądała na zmyśloną, więc nie uwierzyłam. Na całe szczęście pojawił się nasz wf’ista i kazał się przebierać i rozgrzewać. Przedstawił plan zawodów i cos tam tłumaczył. Cały czas widziałam, że Bartek się patrzy w moją stronę. Czułam się beznadziejnie, bo może w sumie chłopak mówił prawdę? Sama już nie wiem..
Na rozgrzewce wygłupiałyśmy się z dziewczynami ze szkoły. Idąc w stronę trybun, zauważyłam blond piękność z imprezy. Ona też mnie zauważyła i zrobiła głupią minę. Chyba wiedziała, albo podejrzewała, że zależało mi na Bartku. Podeszłyśmy z Paulą pod barierki i rozmawiałyśmy. Widząc blondynę zmierzającą w naszym kierunku, chciałam cos wykombinować. Kumpela miała swój ulubiony sok z czarnej porzeczki. A gdyby tak „przypadkiem” ją oblać? Wzięłam butelkę i udając, że piję szłam naprzeciw niej. Będąc blisko zasymulowałam, że się potknęłam i duża część soku wylądowała na jej zielonej koszulce. Udałam że to wypadek, zaczęłam przepraszać, a  dziewczyna z urażoną dumą i chyba ze łzami w oczach oddaliła się. Z Paulą wybuchnęłyśmy śmiechem, gdy tylko zniknęła nam z oczu, a znajomi obok tylko się dziwnie patrzyli i uśmiechali pod nosem.
Po chwili podszedł Bartek.
- Nie musiałaś tego robić!
- Ale czego? – udałam głupią. – Przecież to był wypadek!
- Taak oczywiście. Przecież to był zakład. Nawet nie wiem jak ona ma na imię.
- Może i tak, ale nikt nie będzie robił ze mnie idiotki!
A nasza konkurencja? Skoki nie należały do najlepszych, ale 6 z aktywności z wf będą. Dowiedziałam się że blondyna ma na imię Karolina.. Wygrała biegi na 100m. Ale przez cały czas chciała mnie zabić wzrokiem.. Nie chce jej nigdy więcej spotkać!!

****
i drugi rozdział. nie są długie, ale tak mi lepie wstawiać ;)
liczę, że nie jest najgorzej :)
Jeśli to czytasz, pozostaw po sobie chociaż króciutki komentarz. Fajnie jeżeli znajdzie się ktoś kto to przeczyta ;)

niedziela, 7 kwietnia 2013

Początek- Rozdział I


No więc witam serdecznie. Zacznę, że to moja pierwsza historyjka zamieszczona w internecie. Może kiedyś coś jeszcze wrzucę, ale nie spieszy mi się z tym ;) 
Historia od początku do końca zmyślona, tylko Siatkarze i wątki meczowe i sportowe są autentyczne.
Miłego czytania :)


****
Jeny.. czy ten dzwonek nie może już dać o sobie znać? Kurde no, ile można. Jeszcze tylko trzy minuty i uwolnimy się od tej historii. Jak można dać uczniom na ostatnią lekcję w piątek historie? Oni nas chcą zamęczyć czy co? Ale mniejsza z tym. Dzwonek!
Piątek, 14:20 i po lekcjach. Jutro impreza u Kaśki. Ten boski Bartek też tam pewnie będzie! Tylko co ja założę? Muszę Zuzę złapać i na zakupy, bo inaczej kaplica.
-Zuza, Zuza! – drę się w niebogłosy przed szkoła, ale ona jak zwykle pędzi do swojego Jacusia. Co ona w nim widzi? Jakiś taki metalowiec, na czarno ubrany zawsze, większy makijaż ode mnie. No dobra niech jej będzie.
- Milena! – matko! Można zawału dostać. Paulina jak zawsze starszy ludzi. – Słuchaj, muszę kupić mamie jakiś prezent, w końcu jutro Dzień Matki, a ja nic dla niej nie mam.. Pliiis.. Chodź ze mną.
- Jasne. Też musze co-nieco kupić – Paula spadła mi z nieba.
Chodzimy po tych sklepach i nic.. ubrania mi się wydają jak nie z tego świata. No ale coś muszę kupić. Został mój ulubiony butik. Wchodzimy i.. olśnienie! Cudna bluzka. Idealnie pasuje do moich legginsów. No to do przymierzalni. Po drodze jeszcze kilka innych ciuchów i przymierzyć trzeba. Pierwsza- Paula uznała że nie. Drugiej (tej boskiej) nie mogę ściągnąć z wieszaka, bo coś się zaplatała metka. I słyszę ten głos:
-Siostra, ale to ostatnia szmatka.. nie mam już siły na więcej!
To nie może być on! Ale czyżby Bartek? Niee.. niemożliwe. Dobra wychodzę w następnej i do Pauli się zwracam:
- Co myślisz? Z moimi legginsami będzie wyglądać na imprezie… - nie dokończyłam bo stał tam ON! Jego oczy mnie wessały. Ta zieleń powaliła, jego uśmiech.. ehh co za uśmiech. A ja co? Stoję i gapię się na niego, zamiast coś powiedzieć. Czuję że się rumienię. Ba! Zaraz spalę buraka.
- Będziesz ślicznie jutro wyglądać – Bartek uśmiechnął się i puścił mi oczko.
- Tak, ma rację. Przebieraj się i kupujemy – Paula ratuje sytuację.
Poszłyśmy jeszcze do drogerii po perfumki dla mojej May. Niech ma.

Impreza o 20- kąpiel, makijaż, ciuchy.. ze dwie godziny zejdzie. Punkt 20 jestem gotowa, ale Zuza jak zwykle się spóźnia. Pogadałam jeszcze z mamą, bo to w końcu jej święto. Brat coś tam podogryzał, że brzydko wyglądam itp., ale w sumie to się z nim dogaduję. 20:18 sygnałek odebrany, czyli Zuza z Jacusiem podjechali pod dom. Wybywam!
Na miejscu Kaśka powitała nas promiennym uśmiechem i się bawimy. Po kilku wytańczonych piosenkach postanowiłyśmy odetchnąć na chwilę. Jacusia gdzieś wcięło-norma. Chwila odpoczynku i znów do zabawy. Kurde- Bartek tańczy z jakąś blondyną. Ale to jeszcze nic nie znaczy.. oby!
Prawie północ, mi już trochę szumi w głowie, Zuzce odwala, ale zresztą jak zwykle. Jacuś się odnalazł to ja zostałam sama. Widzę Bartka! Poproszę go do tańca. Idę, mijam Paulę- ona wie co kombinuję. Zostało kilka metrów, Bartek uśmiechnął się do mnie, ale co? Blondi przysysa się do chłopaka i daje mu namiętnego całusa.. Wmurowało mnie!

****
Pierwsza część za mną, kolejna będę się starać dodawać co jakiś czas.
Jeśli to czytasz, pozostaw po sobie chociaż króciutki komentarz. Fajnie jeżeli znajdzie się ktoś kto to przeczyta ;)