niedziela, 7 kwietnia 2013

Początek- Rozdział I


No więc witam serdecznie. Zacznę, że to moja pierwsza historyjka zamieszczona w internecie. Może kiedyś coś jeszcze wrzucę, ale nie spieszy mi się z tym ;) 
Historia od początku do końca zmyślona, tylko Siatkarze i wątki meczowe i sportowe są autentyczne.
Miłego czytania :)


****
Jeny.. czy ten dzwonek nie może już dać o sobie znać? Kurde no, ile można. Jeszcze tylko trzy minuty i uwolnimy się od tej historii. Jak można dać uczniom na ostatnią lekcję w piątek historie? Oni nas chcą zamęczyć czy co? Ale mniejsza z tym. Dzwonek!
Piątek, 14:20 i po lekcjach. Jutro impreza u Kaśki. Ten boski Bartek też tam pewnie będzie! Tylko co ja założę? Muszę Zuzę złapać i na zakupy, bo inaczej kaplica.
-Zuza, Zuza! – drę się w niebogłosy przed szkoła, ale ona jak zwykle pędzi do swojego Jacusia. Co ona w nim widzi? Jakiś taki metalowiec, na czarno ubrany zawsze, większy makijaż ode mnie. No dobra niech jej będzie.
- Milena! – matko! Można zawału dostać. Paulina jak zawsze starszy ludzi. – Słuchaj, muszę kupić mamie jakiś prezent, w końcu jutro Dzień Matki, a ja nic dla niej nie mam.. Pliiis.. Chodź ze mną.
- Jasne. Też musze co-nieco kupić – Paula spadła mi z nieba.
Chodzimy po tych sklepach i nic.. ubrania mi się wydają jak nie z tego świata. No ale coś muszę kupić. Został mój ulubiony butik. Wchodzimy i.. olśnienie! Cudna bluzka. Idealnie pasuje do moich legginsów. No to do przymierzalni. Po drodze jeszcze kilka innych ciuchów i przymierzyć trzeba. Pierwsza- Paula uznała że nie. Drugiej (tej boskiej) nie mogę ściągnąć z wieszaka, bo coś się zaplatała metka. I słyszę ten głos:
-Siostra, ale to ostatnia szmatka.. nie mam już siły na więcej!
To nie może być on! Ale czyżby Bartek? Niee.. niemożliwe. Dobra wychodzę w następnej i do Pauli się zwracam:
- Co myślisz? Z moimi legginsami będzie wyglądać na imprezie… - nie dokończyłam bo stał tam ON! Jego oczy mnie wessały. Ta zieleń powaliła, jego uśmiech.. ehh co za uśmiech. A ja co? Stoję i gapię się na niego, zamiast coś powiedzieć. Czuję że się rumienię. Ba! Zaraz spalę buraka.
- Będziesz ślicznie jutro wyglądać – Bartek uśmiechnął się i puścił mi oczko.
- Tak, ma rację. Przebieraj się i kupujemy – Paula ratuje sytuację.
Poszłyśmy jeszcze do drogerii po perfumki dla mojej May. Niech ma.

Impreza o 20- kąpiel, makijaż, ciuchy.. ze dwie godziny zejdzie. Punkt 20 jestem gotowa, ale Zuza jak zwykle się spóźnia. Pogadałam jeszcze z mamą, bo to w końcu jej święto. Brat coś tam podogryzał, że brzydko wyglądam itp., ale w sumie to się z nim dogaduję. 20:18 sygnałek odebrany, czyli Zuza z Jacusiem podjechali pod dom. Wybywam!
Na miejscu Kaśka powitała nas promiennym uśmiechem i się bawimy. Po kilku wytańczonych piosenkach postanowiłyśmy odetchnąć na chwilę. Jacusia gdzieś wcięło-norma. Chwila odpoczynku i znów do zabawy. Kurde- Bartek tańczy z jakąś blondyną. Ale to jeszcze nic nie znaczy.. oby!
Prawie północ, mi już trochę szumi w głowie, Zuzce odwala, ale zresztą jak zwykle. Jacuś się odnalazł to ja zostałam sama. Widzę Bartka! Poproszę go do tańca. Idę, mijam Paulę- ona wie co kombinuję. Zostało kilka metrów, Bartek uśmiechnął się do mnie, ale co? Blondi przysysa się do chłopaka i daje mu namiętnego całusa.. Wmurowało mnie!

****
Pierwsza część za mną, kolejna będę się starać dodawać co jakiś czas.
Jeśli to czytasz, pozostaw po sobie chociaż króciutki komentarz. Fajnie jeżeli znajdzie się ktoś kto to przeczyta ;)

1 komentarz:

  1. Jejku. Fajnie. ;)
    Tak szbko sie dzieje akcja. ;)
    Czekam na nastepny.
    Toośka. :) :*

    OdpowiedzUsuń