piątek, 20 września 2013

Rozdział VI



W połowie sierpnia zapowiedział się z wizytą „brat” Marcin. Nie mogłam się doczekać, kiedy go znowu zobaczę. Co prawda co kilka dni gadamy przez telefon, raz czy dwa razy na skajpaju się widzieliśmy, ale to nie to samo. W piątek gdy miał przyjechać nie mogłam się na niczym skupić. Czekałam tylko na niego. Koło 16 zadzwonił do mnie, żebym mu dokładnie wytłumaczyła dojazd. Niby ma GPS, ale nigdy nic nie wiadomo. Kazałam mu jechać pod „Energię”. Dotarłam tam i ja. Przewinęło się tu dość trochę osób. Chyba zawodnicy młodej Skry mieli trening, bo grupka dwumetrowych chłopaków przeszła obok. Niektórzy nawet całkiem fajni. Jeden wyjątkowo zwrócił moją uwagę ślicznym uśmiechem. Chciałam zagadać, ale w tym momencie zauważyłam auto Marcina. Nie zważając już na przystojniaka, popędziłam w stronę „brata”. Mimo że miesiąc się nie widzieliśmy, czułam jakby to był przynajmniej rok. Przytuliłam się do Marcina, on odwzajemnił uścisk. Od razu zaczęliśmy rozmawiać. Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy pod dom. On wypytywał jak mi się tu żyje, ja go o były dom, o Andżelę. Ani na chwile nie milkliśmy.
Po pewnym czasie do saloniku wszedł tata i dołączył się do rozmowy. Głównie to wypytywał o Andżelę, no bo w sumie przez 17 lat była jego córką. To Marcin opowiadał, że dziewczyna wszystkiego się musi uczyć, nawet jak zrobić sobie śniadanie, czy odkurzyć w domu. Nie ma łatwo. Tutaj to we wszystkim ją ktoś wyręczał. Dla niej to nowość.
Po kolacji zostaliśmy w pokoju sami i rozmawialiśmy dalej, oglądając jakiś film. W połowie komedii, Marcinowi zadzwonił telefon, myślałam że mama lub coś, a tu on oznajmił, że Karolina.. Pytającym wzrokiem popatrzyłam na chłopaka, a on na to że jego dziewczyna. Automatycznie się uśmiechnęłam, lecz gdy „brat” podszedł pod okno coś mnie zabolało w środku. Zawsze to ja byłam najważniejsza w jego życiu, a teraz jest jakaś Karolina.
Przed północą poszliśmy spać, ale w łóżku długo nie mogłam zasnąć. Rozmyślałam o poprzednim domu, o tamtej rodzinie. Czułam się źle, wiedząc, że już nie jestem najważniejsza dla Marcina. Ale z drugiej strony cieszyłam się. W głowie miałam widok jego promiennej twarzy, gdy powiedział, że dzwoni jego dziewczyna.
Przegadaliśmy cały weekend jak tu był. Wybraliśmy się do kina, po rynku pochodziliśmy. Znów widziałam tego siatkarza z młodej Skry. Aż go muszę poszukać gdzieś na stronce drużyny.
W poniedziałek, gdy miał wyjeżdżać, nie mogłam się z tym pogodzić. Starałam się nie rozkleić, ale gdy straciłam z oczu jego auto, wybuchnęłam płaczem. Tyle dobrze, że Marcin obiecał wpadać tu często.
                                               ***
No to tak. Wakacje się pomału kończą, ludzi zbytnio tu nie poznałam, tylko tego Kamila, bo kiedyś na siebie wpadliśmy w pobliskim parku. Znaczy się, ja w niego wpadłam jadąc na rolkach, on biegł. Fajny chłopak, rok starszy. Jest z kim pogadać. Też się interesuje siatką, no bo w sumie jaki bełchatowianin by nie wiedział coś o Skrze! A co do reszty sąsiadów? Tych staruszków to widziałam w sumie kilka razy, a tego całego Michała to nawet nie. Ale jego synka raz zobaczyłam, jak się bawił koło domu. Na oko ze 7 lat.
                                               ***
Igrzyska minęły, nie poszło jak większość przewidywała, ale trudno. Ja przynajmniej miałam spokój z oglądaniem, bo nikt mi nie przeszkadzał. W sumie to za kilka dni jest zlot kibiców Skry, więc się wybiorę. Braki w plakatach uzupełniłam i nie tylko w tym. Koszulkę, szalik i jeszcze się zastanawiam nad bluzą, bo w sumie to kasy dostaję od rodziców dość sporo. A rodzinka to.. hmm.. Mamę rzadko widuję, a jak już to przez chwilę bo ona zawsze miała jakieś załatwienia i musiała uciekać. Z tatą to fajnie się dogaduję. Wbrew wcześniejszym prośbą, to jestem częstym gościem u niego w gabinecie i jemu to nie przeszkadza. Dogadujemy się super, bo mamy o czym rozmawiać-siatkówka nasza wspólna pasja. 

****
od teraz obiecuję częściej dodawać ;) postanowiłam sobie, że 2,12 i 22 każdego miesiąca będzie kolejna notka :D liczę że nie będę zapominać :P
dziękuję, że jeszcze nie zniechęciłyście się, ale zauważyłam że jakoś niezrozumiale piszę i strasznie opisowo. postaram się to zmienić żeby było lepsze :)

Jeśli to czytasz, pozostaw po sobie chociaż króciutki komentarz. Fajnie jeżeli znajdzie się ktoś kto to przeczyta ;)

5 komentarzy:

  1. Hmm.. fajny pomysł z tymi badaniami DNA i wgl całą tą przeprowadzką do BEŁCHATOWA! Strasznie Ci dziękuję, że poleciłaś mi tego bloga, bo kocham SKRĘ i oczywiścię będę tutaj zaglądać, a i jak możesz to informuj mnie o nowościach tutaj : http://gemsetmeczjanowicz9.blog.pl/spam-p/ + Oczywiście zapraszam do dalszego czytania mojego bloga :)

    Noo.. ciekawi mnie kim jest ten siatkarz z młodej drużyny SKRY, także już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału! :D

    " ..ale zauważyłam że jakoś niezrozumiale piszę i strasznie opisowo. postaram się to zmienić żeby było lepsze :) " - Jak dla mnie nie musisz nic zmieniać, mnie się świetnie czyta, ale zrb jak uważasz :)

    Ale się rozpisałam, jak nigdy, alr to dlatego, że tak mi się spodobało twoje opowiadanie :]

    Pzdr :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skoro się podoba, to nie zmienię :)
      spoko będę tam informować i oczywiście czytać dalej :D dzięki za miłe słowa :3

      Usuń
  2. DNA? Jak najlepszy pomysł :)
    niezrozumiale piszesz? Chyba cię pogięło :D Świetnie piszesz! Nie zmieniaj nic :D
    Czekam na nn :3
    Zapraszam na http://love-has-many-names.blogspot.com/2013/09/3.html
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak się mi wydawało że niezrozumiale.. ale jak jeszcze sie nie pogubiłyście to jest gitez :D

      Usuń
  3. http://gemsetmeczjanowicz9.blog.pl/10-rozdzial/ - ZAPRASZAM DO MNIE :D

    Pzdr :3 + Jak już będzie czytać, to proszę zostaw jakiś komentarz, nawet nie wiesz jak to motywuje! :) Dziękuję <3

    + KIEDY COŚ NOWEGO U CB? :*

    OdpowiedzUsuń