środa, 9 października 2013

Rozdział VIII



Na początek miałam wpaść do pani dyrektor. Ona mi wszystko jeszcze na spokojnie wytłumaczyła i miałyśmy iść razem do nowej klasy. Ledwo co wyszłyśmy z gabinetu, jej sekretarka nas zatrzymała. Jakiś ktoś ważny miał za chwile przyjechać. To muszę iść sama. Napisała na kartce dla wychowawcy, że jestem nowa i takie tam, żeby klasa mnie ciepło przyjęła. Powiedziała gdzie mam iść i pożegnała się. Jakoś dotarłam do klasy, po drodze jakiegoś kolesia zapytałam jeszcze gdzie moja klasa i stanęłam przed tymi drzwiami. Boje się.. Zapukałam i weszłam.
A w klasie momentalnie zapadłą cisza jak weszłam. Ze strachu nie wiedziałam co powiedzieć, ale wydukałam jakieś tam zdanie, że jestem nowa. Dałam wychowawcy karteczkę i rozejrzałam się po klasie. Podzieleni byli na teki jakby dwie grupy – dziewczyny i chłopaki. Dziewczyny to się wydały takie lalunie. Co druga pełny make-up , mini, szpilki itp. Na dzień dobry mnie zmierzyły. No super.. A chłopaki to widać tacy mile nastawieni, uśmiechy i od razu wydali się mili – zobaczymy. Dopiero po chwili zauważyłam między nimi dziewczynę. Czyli co? Jedna w miarę normalna?
- Moi drodzy usiądźcie na swoich miejscach – zaczął wychowawca. – To jest Milena. Wasza nowa koleżanka. Ja znam jej historię i jak chce to może wam opowiedzieć o sobie.
Zgodziłam się. Powiedziałam im jak tu trafiłam. W sumie to nawet z zaciekawieniem słuchali. Powiedziałam czym się interesuję, co lubię czego nie i chłopaki od razu się ożywili na wieść o siatkówce.
- No więc dobrze. Liczę, że przyjmiecie Milenę ciepło. Kto się zaopiekuje nową koleżanką?
Zero reakcji.. Pewnie nie lubią nowych. W towarzystwie chłopaków zrobiło się poruszenie.
- No dobra, to ja mogę – dziewczyna, co siedziała wśród chłopaków się odezwała.
- O! Natalia! Świetnie. Przejdź sobie do niej – to ostatnie zdanie już wypowiedział do mnie. Usiadłam obok niej, a dziewczyna z uśmiechem mnie powitała.
- Cześć, jestem Natka.
- Milena, miło mi. Dzięki, że mnie przygarnęłaś.
- Ha, ha. Spoko. Ale czy dobrze zrozumiałam, lubisz siatkówkę?
- Yhy, i to bardzo. A ty?
- Czy lubię? To mało powiedziane! Uwielbiam! – Jak się cieszyłam z tego powodu!
Wychowawca coś tam jeszcze pogadał o składkach i takich tam i pozwolił nam iść.
Natalia wraz z kilkoma chłopakami wybierali się na pizze na rozpoczęcie roku i mnie zabrali ze sobą. Przed szkołą spotkałam jeszcze Kamila, zamieniłam z nim parę słów i poszliśmy. W drodze chłopaki szli bardziej z przodu, a ja z Natką na tyłach i gadałyśmy. Dziewczyna bardzo fajna. Mamy wspólne tematy.
- A skąd ty znasz Kamila? Gadałaś z nim teraz przed szkołą?
- Eee.. Kamila? A, tak! To mój sąsiad. Znaczy się dzieli nas jeden dom, ale się trochę poznaliśmy. A co? – spojrzałam na nią, lekko się zarumieniła.
- Nie, nic nic. Tak tylko..
- Znam cię od godziny, ale możesz mi zaufać. Podoba ci się?
- No w sumie to.. Boski jest! Nie mów, że tobie się on nie podoba. Przecież jest słodki!
- No może, ale jakoś tak się nie przyjrzałam bo.. – nie skończyłam, bo doszłyśmy do pizzeri, z której właśnie wyszedł przystojniak z młodej Skry z kumplami  i wpadł na mnie.
- O kurde.. przepraszam! Nie patrzyłem gdzie idę – od razu powiedział i zaczął mi się przyglądać.
- Nie szkodzi, też nie patrzyłam pod nogi – uśmiechnęłam się, chciałam przejść obok i wejść do środka, ale gracz złapał mnie za rękę i odezwał się:
- Czy my się skądś nie znamy?
- Emm.. Raczej nie, bo jestem tu nowa – odpowiedziałam.
- No to skoro się nie znamy, to trzeba to jakoś nadrobić. Michał jestem – posłał mi znów swój boski uśmiech.
- Eee.. ja.. – zamurowało mnie lekko. 
- To jest Milena – Natka mnie przedstawiła. – Wy sobie pogadajcie, a ja idę do chłopaków. Jak chcesz to dołącz do nas później.
Koledzy Michała też się zmyli i zostaliśmy sami.
- Zapraszam na lody, tu obok jest fajna kawiarenka.
Zgodziłam się, bo czemu nie. Chłopak złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą. Ciekawie się zapowiadało.
Przegadaliśmy prawie godzinę, o wszystkim i o niczym. Strasznie się fajnie rozmawiało. Było miło i to nawet bardzo. Na koniec wymieniliśmy się numerami i dołączyłam do reszty w pizzeri.
Kumple są fajni – Adam, Bartek i Mateusz. Przez cały czas mnie o wiele rzeczy wypytywali, ale było zabawnie. Dużo się śmialiśmy i po ponad dwóch godzinach rozeszliśmy się. Jakoś sama dotarłam do domu, co w moim wykonaniu jest cudem. Nie mam tu jeszcze za dobrej orientacji w terenie.
O 15 byłam w domu i postanowiłam, że z pustymi rękami nie pójdę do Winiarskich i zrobiłam muffinki czekoladowe z budyniem w środku. Mniam! Chwile po 18 poszłam do sąsiadów. Przed bramą się zawahałam lekko, ale nacisnęłam ten przycisk od domofonu.
- „Tak słucham..?” – zabrzmiał miły kobiecy głos.
- Ee.. Bo ja.. Znaczy się, jestem Milena. Michał mnie na dziś zapraszał.
- „Aaa! Tak chodź.”
Bramka została odblokowana i poszłam.
W drzwiach już czekał Michał. Zabrał do środka i przedstawił Dagmarę. Na widok babeczek, które przyniosłam uśmiechnął się, zabrał jedną i się zmył. Dagmara powiedziała, że pojechał po Oliwiera do babci.
Fajnie mi się z nią rozmawiało. Na początek to opowiedziałam jej jak tu się znalazłam, wypiłyśmy po kawie, zjadłyśmy kilka muf finek. Weszłyśmy na temat siatki, tego jak to jest być żoną siatkarza. Opowiadała mi rozmaite historyjki i różne rzeczy.
Wrócił Michał z synkiem, Oliwier wpadł do pokoju, dał buziaka mamie i przywitał mnie.
- Dzień dobry. Jestem Oliwier Winiarski, a pani to kto? – Michał złapał się za głowę, bo chyba nie tak młody się miał przywitać.
- Cześć, jestem Milena. I mam maleńką prośbę-nie mów do mnie pani, po prostu Milena.
Na małej buźce zagościł uśmiech. Usiadł obok nas, Michał przyniósł sok sobie i jemu i też się dosiadł. Po chwili rozmowy, zauważyłam, że mały siedzi strasznie spokojnie i przygląda się babeczkom. Michał chyba też to zauważył.
- Synek, jak chcesz to weź sobie ciacho – Oli wziął i chyba mu zasmakowało. – A tak w ogóle to pyszne są. Gdzie kupiłaś?
- No jak kupiłam?! Sama zrobiłam! – zagięłam go tym. Trochę się speszył.
Pół godziny później Oliwier był zajęty zabawą autami, a my dalej rozmawialiśmy. Michał opowiadał o drużynie, o Skrze i reprezentacji, zdradził kilka żartów jakie wywinęli sobie nawzajem i wiele innych. Młody Winiarski znudzony samotną zabawą podszedł do mnie, złapał za rękę i powiedział:
- Chodź! Pobawisz się ze mną! Będziesz kierować ciężarówą.
Lekko zdębiałam, ale poszłam i pobawiliśmy się. Michał z Dagmarą mieli niezły ubaw z nas, znaczy głównie ze mnie. Po 20 się zmyłam, bo i ja i Oli jutro do szkoły.
W domu odpaliłam fb. Zaproszeń już mi przybyło od nowej klasy. Zuza do mnie napisała, obgadałyśmy wieele spraw. Podzieliłam się wrażeniami z dzisiaj i miałam iść spać. Przed snem obczaiłam jaki mam plan lekcji na jutro, spakowałam ze dwa zeszyty i piórnik do torby. Napisałam jeszcze Kamilowi na którą jutro mam, na szczęście oboje mamy na 8, więc jadę z nim. W łóżku przed 23 rozmyślałam jeszcze. W sumie to nie jest tu źle. Ale tęsknię za tamtą rodziną, za przyjaciółmi. Mam z nimi kontakt i to dość częsty, ale to nie to samo.
Z przemyśleń wyrwał mnie telefon. Natka dzwoni:
- „Ej słuchaj. Podejrzewam, że niezbyt znasz jeszcze rozkłady, więc podaj mi twój adres. Jadę jutro z kuzynem to Cię zgarniemy”
- Nie trzeba, jadę z Kamilem. Dzięki.
- „A to spoko. Tylko mu nic nie mów. Branoc!”
Nie spodziewałam się czegoś takiego, ale dziewczyna fajna. Już ją lubię. Zasnęłam.

****
Taki o dupie Maryny.. ostatnio nic nie umiem wymyślić ;) ale się rozkręcam z wątkiem już konkretnie siatkarskim :P a i ten zawodnik młodej skry to (żeby nie było) - Michał Koźmiński :D


Jeśli to czytasz, pozostaw po sobie chociaż króciutki komentarz. Fajnie jeżeli znajdzie się ktoś kto to przeczyta ;)

środa, 2 października 2013

Rozdział VII



Nadszedł wreszcie ten cudowny dzień zlotu, a ja co? Obudziłam się z gorączką i cały dzień przeleżałam pod kocem z herbatą lub kakałkiem. Widocznie nie było mi pisane tam być. Za kilka dni jeszcze do szkoły! No po prostu super.. Ale na drugi dzień było już w miarę ok. 

W poniedziałek do szkoły, a ja nie mogę zasnąć w niedzielę. Dochodzi 23, a ja rozmyślam.. Może się przewietrzę? Po cichu wyszłam z domu. Na zewnątrz usiadłam na huśtawce pod kocem i dalej myślałam jak może wyglądać jutrzejszy dzień, byłam mega zestresowana! W końcu ta cisza mi się znudziła i trochę zaczęła mnie przerażać, więc odpaliłam telefon na całą głośność i słuchałam muzyki. Po jakichś 10 minutach słyszę głos:
- Przepraszam bardzo! Czy można to wyłączyć?
Ze strachu spadłam z huśtawki. Tylko kto to?!
- Ała.. no kurde..
- Wszystko ok.? – i słyszę jak ktoś skoczył. Co jest grane? Za chwilę widzę postać przede mną.
- Może pomogę? – taa.. teraz bohater a przed chwilą mnie opieprzył. Czyli co? Przeskoczył przez płot?
Podał mi dłoń i pomógł wstać.
- Dzięki i.. przepraszam już wyłączam muzykę, jakoś nie pomyślałam – w sumie to mój nowy tel głośno odtwarza muzykę.
- Nie no, nie szkodzi. Tylko synek okno ma otwarte to słychać wszystko, a chce spać, bo jutro do szkoły.
- W sumie to ja też.. tylko jakoś się boję. Pierwszy dzień.. A tak w ogóle to jestem Milena, a pan?
- Jaki pan! Co ty! Po prostu Michał – uśmiech ma boski, znaczy się chyba. Ciemno jest i niezbyt widać.
- No dobra, jeszcze raz przepraszam. I w sumie to może też pójdę spać, bo nie chce być nieprzytomna jutro.
- Co? Nowa szkoła? Też bym chciał mieć takie zmartwienia.
- He, he.. tak, nowa szkoła. W sumie to już druga klasa, ale jestem tu nowa.
- Aaa.. bo ty ta podmieniona! Eee.. znaczy.. Przepraszam, nie chciałem – chyba się speszył.
- Nie no spoko. Nie szkodzi. Już się przyzwyczaiłam. Nawet fajnie ze tu mieszkam. Jest jeden wielki pozytyw.
- Oo! A jeżeli można wiedzieć, to co to za pozytyw?
- No oczywiście Skra! – lekki śmiech usłyszałam. – Ale żeby nie było: uwielbiam siatkówkę, nie siatkarzy. Chociaż, oni też są fajni.
- No oczywiście! Boscy są! – cóż za sarkazm.
- Taa.. wybacz ale pójdę już, bo się zrobiłam zmęczona.
- Jasne spoko – wstał z huśtawki.
- Wow! Ale jesteś wysoki! I nawet mi przypominasz.. ale to nierealne.
- Ale że kogo? Johny’ego Deppa?
- Ha ha. Jaaasne. Nie no a tak serio to pewnego siatkarza-Winiarskiego.
- Czyli dobrze, że wylądowałaś w Bełchatowie. Przyjdź kiedyś na mecz – przeskoczył płot. – i zapraszam na jutro popołudniu. Z chęcią poznamy nową sąsiadkę – zniknął.
Czyli dobrze trafiłam? Za płotem mieszka Michał Winiarski z żoną i synem? Chyba nie zasnę już dziś! Ale jednak zasnęłam i o 710 zadzwonił budzik.

Rano obudziłam się z poczuciem, że to musiał być sen. Żeby Winiarski mieszkał obok, a ja dopiero teraz się dowiedziałam? Nie! Niemożliwe! Przecież rodzice by mi powiedzieli, a w szczególności tata. To po prostu był podobny gościu z takim samym imieniem.. Nic innego!
No to założyłam czarne jeansy, koszulę i wzięłam marynarkę, bo się chmurzyło. Na nogi baleriny, bo w obcasach to bym się zabiła. Zjadłam jakieś śniadanie i z przekonaniem że musiałam wyśnić sąsiada, wyszłam z domu.
Miałam jechać z Kamilem do szkoły. On zdał już prawko, więc będę miała z kim jeździć, bo jeszcze chodzimy do tego samego ogólniaka. Przechodząc obok domu sąsiadów usłyszałam, że ktoś mnie woła.
- Milena! – obróciłam się. – Liczę, że pamiętasz o dzisiejszych odwiedzinach. Czekamy o 18. Oliwier chce poznać nową sąsiadkę – uroczy chłopak pomachał mi z auta i odjechali.
Nie wiem jak dotarłam do auta Kamila, ale chłopak widocznie poirytowany moją duchową nieobecnością potrząsnął mną lekko.
- Ej! Czy ty jesteś jeszcze na Ziemi?
- Co? Eee.. bo ja.. ten.. – odjechaliśmy kawałek już od domu. Porządnie się zamyśliłam.
- Kobieto! Jesteś kompletnie nieobecna. Pewnie wsiadłabyś do każdego auta. Dobrze, że ja byłem w pobliżu – ale skromniś! – A tak w ogóle to gdzie odleciałaś?
- Sama nie wiem.. Ale mam pytanie: Czy między naszymi domami mieszka Michał Winiarski? Ten siatkarz?
- Dopiero teraz to odkryłaś? Uuu.. Kiepsko. Myślałem, że skoro jesteś taką fanką Skry, to wcześniej dojdziesz do tego.
Ale jazda! Mieszkam obok „pięknookiego Michała”!! Faaajnie!
Reszta drogi nam jakoś przeleciała. Teraz trzeba się zmierzyć z nową klasą!

****
Wybaczcie trochę krótkie, ale jest ;) następnym razem będzie więcej. od dziś dodaję co tydzień we wtorki lub środy- w zależności jak się będę wyrabiać :)
widzę, że chcecie któregoś siatkarza z Młodej Skry. hmm.. to go jakoś wplotę, ale jeszcze nie wiem co z nim zrobię :P
dziękuję za Wasze komentarze i obiecuję że zaległości u Was nadrobię w ciągu kilku dni :)


Jeśli to czytasz, pozostaw po sobie chociaż króciutki komentarz. Fajnie jeżeli znajdzie się ktoś kto to przeczyta ;)