poniedziałek, 9 grudnia 2013

Rozdział XII

Święta minęły nawet w rodzinnej atmosferze. Dawno tak długo mamy nie widziałam w domu. Sylwestra spędziłam z Natką, Marcinem i kumplami w jednym klubie. Jak dobrze że jej kuzyn jest tam menadżerem, bo byśmy nie weszli (ciut za młodzi). Imprezka minęła cudnie, a Marcinowi chyba spodobała się Natalia. Trochę do niej jakby zarywał, ale Kamil to ukrócił. Gdzieś tydzień później dziewczyna mi powiedziała, że Marcin jest faajny, że piszą ze sobą często. Ale Kamil o tym nie wie. Boi się jego reakcji jak się dowie. Na razie nie chce, żeby ukochany coś podejrzewał, ale będzie musiała wybrać między nimi. Chyba się zakochała w “moim bracie”.
Nowy rok przyniósł nowe, niekiedy dziwne sytuacje. Zuza zadzwoniła że ją Jacuś zdradził w czasie tego całego tourne. Dziewczyna jest załamana, ale ma przy sobie Paulę, która ja pociesza. Za to “piękny” Bartuś, w którym byłam zakochana, znalazł sobie chłopaka. Tak chłopaka! Okazał się być gejem. Lekkie zaskoczenie, ale każdy ma prawo do kochania kogo chce. Ha, ha.

W drugim tygodniu stycznia, będąc w szkole Paweł do mnie dzwonił. Miałam lekcje, więc nie odebrałam. Dzwonił jeszcze kilka razy. Zgłupiałam. Nigdy nie kontaktował się w trakcie zajęć. Wystraszyłam się. Pod koniec lekcji dostałam jeszcze sms’a, tym razem od Winiara: “ Zrób coś z Zatorskim! Chłopak jest załamany. Nie wiemy co jest grane”. Nie myśląc wiele, po skończonych zajęciach wybrałam busa jadącego w stronę bloku Libero. Stojąc przed drzwiami jego mieszkania, bałam się co tam zastanę. Zapukałam, a drzwi otworzył mi wstawiony gracz!
Zatorski przybrał głupi wyraz twarzy, nic nie powiedział. Odwrócił się i poszedł w stronę jednego z pokoi. Zaskoczona weszłam za nim, a tam na stole, na podłodze dość trochę puszek po piwie i opakowania po skonsumowanych chipsach.
- Cudna dieta.. Co jest?
- Co je-est?! Głupio się te-eraz pytasz! A j-jak dzwoniłem to nie-e łaska było odebrać. Je-esteś jak wszyyyystkie - zaciągał wstawiony.
- Że co proszę? - nie wiedziałam o co mu chodzi.
- Co co? Wszystko chce-esz wiedzieć. Jak każda ko-obieta. Wy najważniejsze.. ja się nie liczę..
Oho! Coś nie tak z jego Anką..
- Dla twojej wiadomości byłam w szkole, dlatego nie odebrałam. Więc nie rób mi wyrzutów, że się tobą nie interesuję. Przecież tu przyjechałam! - wydarłam się na Libero. - Czemu żes tyle tego wypił?
- Czemu, czemu.. Jeżeli ta-ak bardzo chcesz wie-edzieć to proszę: Anka mnie zostawiła - to ostatnie zdanie wypowiedział ze łzami w oczach. Siadając na kanapie, otworzył kolejną puszkę.
Byłam zła na Ankę, że go zostawiła. Przecież Paweł ją tak bardzo kochał, zależało mu i to porządnie. Wiele razy mi mówił, że nie wyobraża sobie życia bez niej, a teraz co? Jest załamany.
Na trening w takim stanie nie pójdzie. Wysłałam sms’a do Winiara co i jak, żeby wytłumaczył Zatiego przed trenerem. A z nim samym trzeba było coś zrobić. Kazałam mu iść pod prysznic, niechętnie ale poszedł. Ja w tym czasie posprzątałam i zrobiłam coś ciepłego do jedzenia. Wychodząc z łazienki Libero dalej się chwiał na nogach. Zjadł tę już kolację bez słowa. Nie chciałam z niego na siłę wyciągać czegokolwiek. Po posiłku usiadł przed tv i oglądał jakiś głupoty. Wolałam z nim zostać, bo by jeszcze coś głupiego zrobił.
Zabrałam się za naukę. Jutro sprawdzian z biologii. Na szczęście miałam zeszyt ze sobą. Po pewnym czasie zadzwonił tata, to wyszłam do pokoju obok porozmawiać. Wytłumaczyłam mu całą sytuację. Nie był zły. Był dumny, że się troszczę o znajomych.
Wracając do pokoju zauważyłam, że gracz Skry otwiera koleją puzkę.
- Paweł, skończ z tym.. - błagalnym wzrokiem popatrzyłam na niego.
- Daj mi spokój! - odparsknął, ale nic mi nie powiedział jak zabrałam mu sprzed nosa niedokończony trunek. Zawartość puszki wylałam i przeszukałam całą kuchnię, sprawdzając czy nie ma więcej. Znalazłam jeszcze dwa, ale schowałam je tak, by nie znalazł.
Uznałam, że nie zostawię Zatorskiego samego. Zostanę na noc. Przed 23 bełchatowski gracz poszedł do siebie spać, a ja się położyłam w saloniku.

-----Na drugi dzień rano- perspektywa Pawła-----
Czy to słońce musi tak świecić? Czemu okna nie są zasłonięte? Co się wczoraj stało..? - te i inne pytania przelatywały mi przez głowę.
7:30 na budziku. Czas wstać. Boże.. jak ta głowa boli.. Marzę tylko o jednym - mocna kawa! Wstając zakręciło mi się w głowie i w samych bokserkach skierowałem się do drzwi. Pchnąłem klamkę i słodki zapach dotarł do mnie. Poszedłem do kuchni, a tam śliczna szatynka w warkoczu kręcąc się przy kuchence nuciła coś pod nosem.
- Co ty tu robisz? - byłem zaskoczony tym widokiem, ale Milena chyba bardziej widząc mnie półnagiego. Utkwiła swoje zielone oczy gdzieś na mojej klatce piersiowej.
- Eee.. No bo ja.. Robię ci śniadanie. Siadaj. Może kawy? - zaczerwieniła się i odwróciła.
Podała mi kawy, a chwilę później talerz z naleśnikami. Jak dawno nie jadłem czegoś takiego na śniadanie! Wypiłem kawę, zjedliśmy z Mileną posiłek i po 8 zorientowałem się, że dziś czwartek, a dziewczyna nie jest w szkole.
- Po pierwsze jak ty się tu znalazłaś i co się wczoraj wydarzyło? A po drugie ty nie musisz być w szkole?
- Mam na 9:20 więc zdążę. A co się wczoraj stało? Hmm.. Zacznę od tego, że wydzwanaiłeś do mnie jak byłam w szkole, potem jak tu przyjechałam to byłeś wielce obrażony, że nie odebrałam. wydarłeś się na mnie, że jestem jak wszystkie kobiety. Potem powiedziałeś, że cię Anka zostawiła. Zjedliśmy kolację i do wieczora się nie odzywałeś. Przed 23 wydukałeś, że idziesz spać. I to w sumie tyle - Milena zabrała talerze ze stołu i poszła je umyć.
Czułem się beznadziejnie. Nie dość, że Anka mnie opuściła, to jeszcze byłam chamski dla Mileny. Ona tyle dla mnie robi. Jest cudowna! Niewiele myśląc podeszłem do dziewczyny, złapałem ją za mokre ręce i przytuliłem, ona odwzajemniła uścisk.
Spakowałem się na trening, wziąłem Milenę i pojechaliśmy. Najpierw pod jej dom, żeby ona się ogarnęła d zajęć, potem pod szkołą ją wysadziłem. Podziękowałem jej za wszystko. Uśmiechnęła się do mnie, dała buziaka w policzek i poszła edukować się. Teraz czas na trening. Muszę przyjąć karę od trenera za wczoraj. Nie będzie łatwo..

****
bosz.. jaki krótki! i w sumie o niczym. głupi jak cholera :P ale w następnym trochę więcej akcji (chyba) :D pozostawiam Waszej ocenie :)
Jeśli to czytasz, pozostaw po sobie chociaż króciutki komentarz. Fajnie jeżeli znajdzie się ktoś kto to przeczyta ;)
pozdro :* 

3 komentarze:

  1. Ooołł.. Zati rozstał się z Anką, ehh. Ale dobrze, że jest ktoś taki jak Milena, zajęła się nim i wgl. + Tak, o wieeele za krótki! :P Czekam na nowe (mam nadzieję-dłuższe!) no i jak piszesz-będzie więcej akcji! :D

    Pzdr :3
    + zapraszam do mnie - gemsetmeczjanowicz9.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubie to! Nawet bardzo. Fajnie piszesz, zostane tu na dluzej. Czekam na kolejny :* pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń