poniedziałek, 16 grudnia 2013

Rozdział XIII

-----Perspektywa Mileny-----
Sprawdzian z bioli jakoś poszedł, Natalia z chłopakami pomogli. Na przerwie wytłumaczyłam kumpeli dlaczego dziś kompletnie nic nie umiem. Była zdziwiona całą sytuacją, ale jakoś ją to nie zmartwiło. Przed 13 dostałam sms’a od Zatiego, że przeżył trening, ale jest wykończony. należało mu się za wczoraj.
Po południu zapowiedziała się wizytą Ania- była Pawła. Ciekawe czego ode mnie chce.
Gdy już przybyła, to oznajmiła czemu zerwała z Pawłem. Wyszło, że czuła że sie od niego oddala, że CHYBA ma inną na oku, bo się nią nie interesował. Powiedziała jeszcze, że poznała innego. No tak, wiedziałam że tak będzie. Kiedyś to był kumpel, ale wyszło coś więcej. Paweł o tym nic nie wiem i tu pojawia się powód jej odwiedzin - ja mam to wszystko Zatroskiemu powiedzieć! Ale czemu ja? I jak?!
Skra ma teraz ważne mecze LM, PlusLiga kończy fazę zasadniczą.. Ostatni weekend stycznia mają woly, bo odbywa się PucharPolski, a oni odpadli. może go gdzieś wyciągnę? Tydzień przed tym weekendem sam Paweł wyszedł z inicjatywą żeby wyjechać z Bełchatowa. Doszliśmy do wniosku że Zakopane. Co z tego, że długa droga! Przynajmniej będę miała kiedy mu to powiedzieć.
Ostatni mecz LM z Arkasem Izmir nie poszedł po myśli bełchatowskiego klubu. Przegrana po “złotym secie” i koniec marzeń o turnieju finałowym. Libero był załamany, więc ten wypad dobrze mu zrobi!

W drodze do Zakopanego mieliśmy świetne humory, droga do Krakowa była ok, a potem “Zakopianka” zakorkowana. Ponoć to norma. Powygłupialismy się w drodze, opowiadaliśmy sobie historie z dzieciństwa i takie tam. Gdy dotarliśmy, okazało się że jest pomyłka w rezerwacji. Zamiast pokoju z dwoma pojedynczymi łóżkami, był z jednym podwójnym. No bywa. Kobieta w recepcji była ciut zmieszana, ale kierownik przepraszał za pomyłkę i obniżył koszty. W pokoju byliśmy koło południa, zjedliśmy coś i wybraliśmy się na przechadzkę.
Chciałam mu oznajmić co i jak z Anią, żeby było już po wszystkim. Nie wiedziałam jak zacząć, ale w końcu mu powiedziałam. Był zły, że dowiedział się ode mnie, a nie od Ani, ale uznał że to już zakończony rozdział. Objął mnie ramieniem i wróciliśmy do hotelu.
Było przed 15. Paweł wymyślił, że pójdziemy na narty. Ha ha.. doobre! Nie umiem kompletnie, ale Libero to nie zniechęciło. Wręcz przeciwnie. Powiedział, że mnie nauczy. Przebrani w kombinezony, bo skurczybyk skądś wytrzasnął, poszliśmy na stok. Pełno tam jakichś dwudziestoparolatków. Chyba studenci, bo jakiś profesorek z nimi jest. Wypożyczyliśmy sprzęt i na stok.
Co chwilę był upadek w moim wykonaniu, już nie miałam siły żeby się co chwilę podnosić. Kompletnie zielona byłam w tym co robię. Po jakiejś godzinie udało mi się zjechać z małej górki, wprost w ramiona Libero.

-----Perspektywa Pawła-----
Co chwilę muszę ją podnosić ze śniegu. Jest zabawnie. To teraz mały test. Zobaczymy czy zjedzie z tej górki. Jedzie, nie jest źle.
- Aaaa! Jak mam się zatrzymać?! - dotarł do mnie krzyk Mileny, a po chwili wpadła na mnie. Złapałem ją. Ślicznie wyglądała. Poczochrane trochę włosy, rumieńce od mrozu i ten uśmiech. Do tego jej śliczne zielone oczy wpatrzone we mnie. Nie mogłem się oprzeć - pocałowałem ją. Dziewczyna ciut zaskoczona, oderwała usta od moich, odwróciła wzrok, ale dalej była przytulona. Po chwili popatrzyła znów na mnie i się zaśmiała. Tym razem to ona mnie pocałowała.
Wieczorem po kolacji byliśmy już w pokoju i oglądaliśmy jakąś komedię. Milena do tej pory była trochę małomówna, ale się cały czas uśmiechała. W połowie filmu dziewczyna zaczynała zasypiać przed tv. Wysłałem ją do łazienki, a sam ogarnąłem nasze kombinezony. Milena wyszła z łazienki w szlafroku i zaczęła szperać po swojej torbie. Na pytanie czego szuka, lekko się zarumieniła i speszyła. Powiedziała, że szuka jakiejś koszulki w której mogłaby spać, bo jak zwykle zapomniała. Dałem jej jakąś moją treningową i gdy się w niej pokazała wyglądała ślicznie. No to i ja poszedłem pod prysznic, a gdy wróciłem, dziewczyna już smacznie spała. Po cichu ułożyłem się obok niej. Nie mogłem zasnąć, a gdzieś po godzinie Milena odwróciła się w moją stronę i wtuliła się we mnie.

-----Na drugi dzień rano- Perspektywa Mileny-----
Rano obudziłam się objęta przez Pawła. Wczorajszy dzień był magiczny! Najpierw spacer po Krupówkach, a pot, te narty. Chciałam wstać z łóżka. Usiadłam na brzegu, przeciągnęłam się, a tu mnie za rękę złapał Libero i wciągnął pod ciepłą kołderkę.
- Gdzie mi uciekasz? Jeszcze nie ma nawet 8, a ty już wstajesz. Odpoczywać tu mamy, a nie wstawać skoro świt.
Siatkarz oparł ręce po obu stronach mojej głowy i przybliżył swoje usta do moich. Dotyk jego delikatnych warg sprawił, że miałam dreszcze. Moje dłonie gładziły jego wyrzeźbione plecy. Objęłam go. Czułam się przy nim wyjątkowo, bajecznie. Nie obchodziło mnie nic poza tym, co działo się między nami. Libero był delikatny, ale pewny siebie. Przez dłuższą chwilę świat jakby stanął. Byliśmy tylko My! Nic innego. Po chwili gracz był bardziej ośmielony i jego ręka zawędrowała pod moją koszulkę. Wiedziałam co się za chwilę może stać, ale nie chciałam tego. Nie tak szybko. W końcu znamy się dopiero kilka miesięcy.
Powstrzymałam Pawła, a on był lekko zdziwiony. Wytłumaczyłam mu, że nie chcę tak szybko się z nim kochać,  że to dla mnie za wcześnie. Zatorski uśmiechnął się, czule pocałował mnie i ułożył się obok. Wiem że mnie zrozumiał. Obróciłam się w jego stronę i przytuliłam do jego nagiego torsu. Odwzajemnił uścisk. Tak przytulona zasnęłam z powrotem.
Obudziłam się znów. Obok mnie nie było nikogo. Do pokoju wpadały promienie słoneczne. Zima może być jednak piękna. Podeszłam do okna, szczyty górskie są lekko ośnieżone. Po chwili poczułam, że ktoś od tyłu mnie przytula.
- Co tam śpiochu? Wyspana? - zwrócił się do mnie i pocałował w szyje. To było przyjemne.
- Jaki śpiochu? Dopiero 9:30. Długo nie spałam.
Przez chwilę staliśmy przytuleni, ale telefon Pawła przerwał nam miły moment. Bełchatowski gracz odebrał, a po skończone rozmowie oznajmił, że po obiedzie musimy wracać. Mieli mieć jutro trening tylko po południu, ale trenerzy postanowili, że z rana chłopaki też poćwiczą.
Po śniadaniu poszliśmy jeszcze na mały spacer po Zakopanym. Kilka razy fani zaczepili Pawła. Chcieli z nim zdjęcie, lub po prostu autograf. Dla Zatiego to było miłe, widać że się cieszył jak go ktoś rozpoznawał.
Wróciliśmy do pensjonatu, spakowani wymeldowaliśmy się i przed 12 wyjechaliśmy z Zakopanego. Po drodze chcieliśmy jeszcze wstąpić do Krakowa, bo nigdy żadne z nas tam nie było. Po zwiedzeniu Wawelu, udaliśmy się na rynek. Ślicznie tam, ale długo nie byliśmy, bo zaczął strasznie padać śnieg. Zmyliśmy się i ruszyliśmy w dalszą podróż.
Przed 20 byliśmy w Bełchatowie. 

****
na początek przepraszam że nie dodałam we czwartek, ale miałam urwanie głowy ;)

a ten rozdział - beznadziejny, przesłodzony i wgl.. miał być dłuższy, a i tak jest krótki :/ teraz mam więcej czasu wolnego, to może coś wymyślę lepszego na czwartek ;)

Jeśli to czytasz, pozostaw po sobie chociaż króciutki komentarz. Fajnie jeżeli znajdzie się ktoś kto to przeczyta ;)

pozdro :*

2 komentarze:

  1. Awwwwwhh.. a ja tam lubię takie 'przesłodzone rozdziały' jak to ujęłaś, hhyhy.. <3 Mam nadzieję, że pojawi ich się tutaj więcej, hmm? ;>

    Pzdr :3 + czekam na dalsze losy Mileny i Zatiego! <3
    + zapraszam Cie na mój nowy blog - http://moje-marzenie-na-emirates-stadium.blogspot.com/ [jak możesz wpadnij i zostaw komentarz, thx:**]

    OdpowiedzUsuń