poniedziałek, 17 marca 2014

Rozdział XIV



Połowa lutego, w szkole mnóstwo nauki w której często „przeszkadza” mi Paweł. Libero jest cudowny! Dawno nie spotkałam takiego mężczyzny. Tata, gdy dowiedział się, że spotykam się z siatkarzem, niezbyt entuzjastycznie na to zareagował, no bo przyjęło się że siatkarze to kobieciarze i zmieniają co chwile dziewczyny. Ale gdy Paweł wpadł kilka dni temu do mnie, to porozmawiali sobie trochę i już tata nie ma nic przeciwko. No wiadomo, martwi się o mnie, ale cieszy się moim szczęściem.

A Skrzaty mają ważne mecze, bo w najbliższy weekend ćwierćfinały z Sovią i to na Podpromiu. Każdy z graczy bełchatowskiego klubu jest zdenerwowany na maxa. Nie marudzę, jak Winiar zostawia Oliwiera u mnie, bo nie chcę go bardziej wkurzać.

Dzisiaj miałam „odebrać” Pawła z treningu, w sensie dotrzeć jakoś pod halę i z nim się gdzieś potem wybrać. Pech chciał, że wcześniej z budynku wyszedł kto? Kłos. W pierwszej chwili go nie zauważyłam, ale on mnie tak i na to wychodzi że wiedział kim jestem. Podszedł mnie „od tyłu”, (coś jakby) objął i wyszeptał do ucha:
- Zator nie jest wart tego, żebyś tu marzła. Olej go i chodź ze mną. Mrrr..
Zdębiałam, lekko się wystraszyłam ale usłyszałam śmiech, więc wyswobodziłam się z uścisku gracza i zaczęłam się z nim śmiać.
- Karol! Jak możesz! Co ty tworzysz?
- Yyy.. ja? No co, podrywam cię. A tak w ogóle to ty Milena jesteś?
- No pięknie zalecasz się do nieznajomej dziewczyny. Ja to powiem twojej ukochanej!
- No weź.. taka śliczna dziewczyna i będzie skarżyć? – błagalnym wzrokiem na mnie popatrzył.
- Zastanowię się i dam odpowiedź na piśmie – wybuchnęliśmy śmiechem.
Kolejni zawodnicy wychodzili z hali, więc Karol już się do mnie nie dobierał. Winiar z Mariem się tylko przywitali, zamienili kilka zdań i zmyli się do domu, a ja z Kłosem ciągle czekaliśmy na Pawła. Środkowy nabijał się, że Zati jest gorszy niż kobiety i trzeba na niego dłuuuugo czekać.
W końcu w towarzystwie Muzaja wyszedł z hali i zdziwił się, że czekam z Karolem. Podszedł do nas i pocałował mnie.
- Ojojoj.. jacy wy słodcy! – zaczął się śmiać Kłos.
- No co? Ty też tak kiedyś robiłeś – odgryzł się mu Zati. Tym razem to ja wybuchnęłam śmiechem.
Karol nic już nie powiedział, strzelił lekkiego focha i się z nami pożegnał, a my poszliśmy do auta Libero.
- To co? Gdzie się wybieramy? – zapytałam, gdy już wsiedliśmy. Szelmowski uśmiech pojawił się na jego twarzy. Boję się jego panów!
W niedługim czasie dotarliśmy.. na lodowisko. Czy on musi mnie brać w miejsca, gdzie się mogę połamać?
Zadowolony z siebie, wziął mnie za rękę i pociągnął na lodowisko. Gdy założyliśmy łyżwy, Zatorski od razu zrobił rundkę dookoła lodu, a mnie zostawił ledwie stojącą przy barierkach.
- No co tak stoisz? Rusz się! – ponaglał, odjeżdżając znów ode mnie.
- Paweł! Ale ja nie umiem.. chodź tu..
Libero podjechał, chwycił mnie za rękę, pociągnął za sobą a ja.. zaliczyłam glebę. On zamiast mi pomóc, to stał i się nabijał. Miło.. Z zatroskanym uśmiechem pomógł mi wstać i już ostrożniej jeździł ze mną. O ile w moim wykonaniu można to nazwać jeżdżeniem. Po jakiejś pół godziny i po kilku bolesnych upadkach (oczywiście moich), zauważyłam, że na lód wchodzi dobrze mi znany Michał (Koźmiński, jakby kto zapomniał). Uśmiechnął się do mnie, ja zrewanżowałam się tym samym, a Zatorski zrobił się od razu zazdrosny. Pociągnął mnie na bok i zaczął wypytywać, skąd znam gracza Młodej Skry. No to mu tłumaczyłam , że go kiedyś tam poznałam, że się trochę jakby kiedyś spotykaliśmy. Lekko to podkoloryzowałam oczywiście, a Zati zrobił się jeszcze bardziej zaborczy. Jak on słodko wygląda gdy jest zły. Roześmiałam się.
- No weź.. przecież z Tobą jestem, nie z nim – zrobiłam „maślane oczka”.
- I liczę że tak zostanie – dał mi soczystego buziaka. Pomarudził jeszcze trochę i gdy mieliśmy ruszać w dalszą jazdę, podjechał do nas nie kto inny jak Michał.
- Cześć Milenka – pocałował mnie w policzek. Widać było po Pawle, że mu się to nie podoba.
- Yyy.. cześć – uśmiechnęłam się.
- Co ty tu robisz? – zagadał.
- No co można robić na lodowisku? Na pewno nie pływamy.. – odezwał się Zatorski.
- Paweł, no weź.. – chciałam obrócić to w żart, ale przy okazji udusić Zatora!
- Ha, ha.. no fakt, głupie pytanie – Michał lekko się speszył.
- Nie no tak wpadliśmy. Paweł mnie uczy jeździć – Libero zrobił tryumfalny wyraz twarzy i mnie objął. – A ty co? Sam wpadłeś?
- Jestem ze znajomymi, gdzieś tam jeżdżą – rozglądnął się po lodzie. Chciał coś jeszcze powiedzieć, ale Libero odezwał się pierwszy.
- Chodź Kochanie, w końcu mieliśmy jeździć – zlinczował wzrokiem Koźmińskiego i odjechaliśmy.
Uśmiechnęłam się na pożegnanie do ciut zdziwionego Michała, a na Pawła byłam cholernie zła. Libero to chyba wyczuł.
- Ej Maleńka co jest?
- Głupio się jeszcze pytasz! Zachowałeś się jak zazdrosny gówniarz.
- No ale co miałem zrobić? Ewidentnie się do Ciebie przystawiał – zaczął się tłumaczyć.
- Taa.. jasne. Od razu chciał mnie do łóżka zaciągnąć! Weź nie przesadzaj – odjechałam od Libero i skierowałam się do wyjścia. Po drodze zaliczyłam jeszcze upadek, a że Koźmiński był blisko to mi chciał pomóc wstać, ale w błyskawicznym tempie pojawił się Zatorski.

-----Perspektywa Zatorskiego-----
No jasne! Niech ją jeszcze podrywa, pomaga wstać. Nie pozwolę!
Podjechałem do nich. Milena zauważyła nas obydwóch.
- Nie trzeba – wystawiła ręce powstrzymując nas. – Poradzę sobie sama!
My zdziwieni, popatrzyliśmy po sobie. Dziewczyna zebrała się z lodu i odeszła. Zrobiło mi się trochę głupio.
- Sorry Michał, dziwnie wyszło – podałem mu rękę.
- Nie no spoko. Nie dziwię się. Świetna dziewczyna – zaśmialiśmy się. Pogadaliśmy jeszcze chwilę i się zmyłem.
Milena czekała na mnie przed samochodem.
- Możemy już jechać? – była zła.
- Milenka.. – podszedłem. Nie patrzyła na mnie. – Ej no weź. Wiesz, że mi zależy na tobie. Nie mogę patrzeć jak Cię ktoś podrywa. Wybaczysz mi..?
Podniosła wzrok i popatrzyła mi w oczy.
- To jedziemy czy nie? – była nieugięta.
- Ale.. Milena, przecież.. Jasne, wsiadaj – zrezygnowany otworzyłem auto.
- Zawieź mnie do domu, proszę Cię.
- Oczywiście – nie wiedziałem jak ją przeprosić.
Droga upłynęła nam w milczeniu. Kurcze, żeby w tak błahej sprawie się obrażać? Nie rozumiem jej.
Odwiozłem ją do domu – jak chciała. Na miejscu wysiadła z auta i chciała wejść do środka. Zatrzymałem ją.
- Milena, co jest? Czemu jesteś zła?
- Głupio się pytasz. Wybacz ale muszę już iść..
- Czekaj! – złapałem ją za rękę. – Daj mi to wyjaśnić..
- Nie ma co wyjaśniać. Paa.. – weszła do domu, a ja zdębiałem. Może jutro z nią pogadam.

-----Na drugi dzień-----
Czekałem na Milenę przed szkoła. Lecz gdy dziewczyna wychodziła z budynku i tylko mnie zauważyła, skierowała swoje kroki w inną stronę. Pobiegłem za nią.
- Milena proszę cię. Pogadajmy – próbowałem ją zatrzyma. Dopiero gdy stanąłem przed nią, zatrzymała się.
- Co? Masz mi coś do powiedzenia?
- Może nie tu? Nie przy całej szkole?
- Właśnie że tu! – jest uparta.
- Dobra.. wytłumacz mi jedno-czemu jesteś zła?
- Hmm.. pomyślmy.. – oj wyczuwam sarkazm. – Bo się przy MOICH znajomych nie umiesz zachować? Bo wyszło wczoraj jakbym była twoją WŁASNOŚCIĄ?
- Co? No chyba sobie jaja w tym momencie robisz? Nie rób z tego jakiejś tragedii. Przyznam, jestem zazdrosny, ale nie chcę żeby jakiś koleś znowu mi odbił ukochaną.
Milena nieśmiało się uśmiechnęła. Dopiero po chwili zauważyłem, że wzbudziliśmy sensację wśród uczniów. Kilka osób miało nawet telefony wyciągnięte. Czyżby nowy hit Internetu? Natka też to wyczaiła i jednemu czy drugiemu wyrwała urządzenie z ręki. Usłyszałem tylko jak mówi: „..weź się człowieku. To ich sprawa..” czy coś tego typu.
- Mielna, skarbie przepraszam za wczoraj, ale zależy mi na Tobie. Nie chcę cię stracić.
Dziewczyna zbliżyła się do mnie i pocałowała mnie. Przytuliłem się do niej. Wkoło dało się słyszeć śmiechy ludzi, ale i jęk kilku dziewczyn.
- Chyba masz tu fanki, które są niezadowolone z faktu że jesteśmy razem – wyszeptała mi Milena do ucha.
Objąłem MOJĄ dziewczynę i poszliśmy w kierunku auta.

****
matko jedyna!! nie było mnie półtorej miesiąca! i w sumie.. sama nie wiem czemu ;)
przepraszam, że zniknęłam i przykro mi że tak się stało. obiecuję że tak długiej przerwy już NIGDY nie będzie ;) nie czytałam także Waszych historyjek, ale nadrobię!
wróciłam z nową energią i liczę że mi to wyszło na dobre! czekam na Wasze opinie :P

Jeśli to czytasz, pozostaw po sobie chociaż króciutki komentarz. Fajnie jeżeli znajdzie się ktoś kto to przeczyta ;)