Połowa
lutego, w szkole mnóstwo nauki w której często „przeszkadza” mi Paweł. Libero
jest cudowny! Dawno nie spotkałam takiego mężczyzny. Tata, gdy dowiedział się,
że spotykam się z siatkarzem, niezbyt entuzjastycznie na to zareagował, no bo
przyjęło się że siatkarze to kobieciarze i zmieniają co chwile dziewczyny. Ale
gdy Paweł wpadł kilka dni temu do mnie, to porozmawiali sobie trochę i już tata
nie ma nic przeciwko. No wiadomo, martwi się o mnie, ale cieszy się moim
szczęściem.
A Skrzaty
mają ważne mecze, bo w najbliższy weekend ćwierćfinały z Sovią i to na
Podpromiu. Każdy z graczy bełchatowskiego klubu jest zdenerwowany na maxa. Nie
marudzę, jak Winiar zostawia Oliwiera u mnie, bo nie chcę go bardziej wkurzać.
Dzisiaj
miałam „odebrać” Pawła z treningu, w sensie dotrzeć jakoś pod halę i z nim się
gdzieś potem wybrać. Pech chciał, że wcześniej z budynku wyszedł kto? Kłos. W
pierwszej chwili go nie zauważyłam, ale on mnie tak i na to wychodzi że
wiedział kim jestem. Podszedł mnie „od tyłu”, (coś jakby) objął i wyszeptał do
ucha:
- Zator nie
jest wart tego, żebyś tu marzła. Olej go i chodź ze mną. Mrrr..
Zdębiałam,
lekko się wystraszyłam ale usłyszałam śmiech, więc wyswobodziłam się z uścisku
gracza i zaczęłam się z nim śmiać.
- Karol! Jak
możesz! Co ty tworzysz?
- Yyy.. ja?
No co, podrywam cię. A tak w ogóle to ty Milena jesteś?
- No pięknie
zalecasz się do nieznajomej dziewczyny. Ja to powiem twojej ukochanej!
- No weź..
taka śliczna dziewczyna i będzie skarżyć? – błagalnym wzrokiem na mnie
popatrzył.
- Zastanowię
się i dam odpowiedź na piśmie – wybuchnęliśmy śmiechem.
Kolejni
zawodnicy wychodzili z hali, więc Karol już się do mnie nie dobierał. Winiar z
Mariem się tylko przywitali, zamienili kilka zdań i zmyli się do domu, a ja z
Kłosem ciągle czekaliśmy na Pawła. Środkowy nabijał się, że Zati jest gorszy
niż kobiety i trzeba na niego dłuuuugo czekać.
W końcu w
towarzystwie Muzaja wyszedł z hali i zdziwił się, że czekam z Karolem. Podszedł
do nas i pocałował mnie.
- Ojojoj..
jacy wy słodcy! – zaczął się śmiać Kłos.
- No co? Ty
też tak kiedyś robiłeś – odgryzł się mu Zati. Tym razem to ja wybuchnęłam
śmiechem.
Karol nic
już nie powiedział, strzelił lekkiego focha i się z nami pożegnał, a my
poszliśmy do auta Libero.
- To co?
Gdzie się wybieramy? – zapytałam, gdy już wsiedliśmy. Szelmowski uśmiech pojawił się na jego
twarzy. Boję się jego panów!
W niedługim
czasie dotarliśmy.. na lodowisko. Czy on musi mnie brać w miejsca, gdzie się
mogę połamać?
Zadowolony z
siebie, wziął mnie za rękę i pociągnął na lodowisko. Gdy założyliśmy łyżwy,
Zatorski od razu zrobił rundkę dookoła lodu, a mnie zostawił ledwie stojącą
przy barierkach.
- No co tak
stoisz? Rusz się! – ponaglał, odjeżdżając znów ode mnie.
- Paweł! Ale
ja nie umiem.. chodź tu..
Libero
podjechał, chwycił mnie za rękę, pociągnął za sobą a ja.. zaliczyłam glebę. On
zamiast mi pomóc, to stał i się nabijał. Miło.. Z zatroskanym uśmiechem pomógł
mi wstać i już ostrożniej jeździł ze mną. O ile w moim wykonaniu można to
nazwać jeżdżeniem. Po jakiejś pół godziny i po kilku bolesnych upadkach
(oczywiście moich), zauważyłam, że na lód wchodzi dobrze mi znany Michał
(Koźmiński, jakby kto zapomniał). Uśmiechnął się do mnie, ja zrewanżowałam się
tym samym, a Zatorski zrobił się od razu zazdrosny. Pociągnął mnie na bok i
zaczął wypytywać, skąd znam gracza Młodej Skry. No to mu tłumaczyłam , że go
kiedyś tam poznałam, że się trochę jakby kiedyś spotykaliśmy. Lekko to
podkoloryzowałam oczywiście, a Zati zrobił się jeszcze bardziej zaborczy. Jak
on słodko wygląda gdy jest zły. Roześmiałam się.
- No weź..
przecież z Tobą jestem, nie z nim – zrobiłam „maślane oczka”.
- I liczę że
tak zostanie – dał mi soczystego buziaka. Pomarudził jeszcze trochę i gdy
mieliśmy ruszać w dalszą jazdę, podjechał do nas nie kto inny jak Michał.
- Cześć
Milenka – pocałował mnie w policzek. Widać było po Pawle, że mu się to nie
podoba.
- Yyy..
cześć – uśmiechnęłam się.
- Co ty tu
robisz? – zagadał.
- No co
można robić na lodowisku? Na pewno nie pływamy.. – odezwał się Zatorski.
- Paweł, no
weź.. – chciałam obrócić to w żart, ale przy okazji udusić Zatora!
- Ha, ha..
no fakt, głupie pytanie – Michał lekko się speszył.
- Nie no tak
wpadliśmy. Paweł mnie uczy jeździć – Libero zrobił tryumfalny wyraz twarzy i
mnie objął. – A ty co? Sam wpadłeś?
- Jestem ze
znajomymi, gdzieś tam jeżdżą – rozglądnął się po lodzie. Chciał coś jeszcze
powiedzieć, ale Libero odezwał się pierwszy.
- Chodź
Kochanie, w końcu mieliśmy jeździć – zlinczował wzrokiem Koźmińskiego i
odjechaliśmy.
Uśmiechnęłam
się na pożegnanie do ciut zdziwionego Michała, a na Pawła byłam cholernie zła.
Libero to chyba wyczuł.
- Ej Maleńka
co jest?
- Głupio się
jeszcze pytasz! Zachowałeś się jak zazdrosny gówniarz.
- No ale co
miałem zrobić? Ewidentnie się do Ciebie przystawiał – zaczął się tłumaczyć.
- Taa..
jasne. Od razu chciał mnie do łóżka zaciągnąć! Weź nie przesadzaj – odjechałam
od Libero i skierowałam się do wyjścia. Po drodze zaliczyłam jeszcze upadek, a
że Koźmiński był blisko to mi chciał pomóc wstać, ale w błyskawicznym tempie
pojawił się Zatorski.
-----Perspektywa
Zatorskiego-----
No jasne!
Niech ją jeszcze podrywa, pomaga wstać. Nie pozwolę!
Podjechałem
do nich. Milena zauważyła nas obydwóch.
- Nie trzeba
– wystawiła ręce powstrzymując nas. – Poradzę sobie sama!
My
zdziwieni, popatrzyliśmy po sobie. Dziewczyna zebrała się z lodu i odeszła.
Zrobiło mi się trochę głupio.
- Sorry
Michał, dziwnie wyszło – podałem mu rękę.
- Nie no
spoko. Nie dziwię się. Świetna dziewczyna – zaśmialiśmy się. Pogadaliśmy
jeszcze chwilę i się zmyłem.
Milena
czekała na mnie przed samochodem.
- Możemy już
jechać? – była zła.
- Milenka..
– podszedłem. Nie patrzyła na mnie. – Ej no weź. Wiesz, że mi zależy na tobie.
Nie mogę patrzeć jak Cię ktoś podrywa. Wybaczysz mi..?
Podniosła
wzrok i popatrzyła mi w oczy.
- To
jedziemy czy nie? – była nieugięta.
- Ale..
Milena, przecież.. Jasne, wsiadaj – zrezygnowany otworzyłem auto.
- Zawieź
mnie do domu, proszę Cię.
- Oczywiście
– nie wiedziałem jak ją przeprosić.
Droga
upłynęła nam w milczeniu. Kurcze, żeby w tak błahej sprawie się obrażać? Nie
rozumiem jej.
Odwiozłem ją
do domu – jak chciała. Na miejscu wysiadła z auta i chciała wejść do środka.
Zatrzymałem ją.
- Milena, co
jest? Czemu jesteś zła?
- Głupio się
pytasz. Wybacz ale muszę już iść..
- Czekaj! –
złapałem ją za rękę. – Daj mi to wyjaśnić..
- Nie ma co
wyjaśniać. Paa.. – weszła do domu, a ja zdębiałem. Może jutro z nią pogadam.
-----Na drugi
dzień-----
Czekałem na
Milenę przed szkoła. Lecz gdy dziewczyna wychodziła z budynku i tylko mnie
zauważyła, skierowała swoje kroki w inną stronę. Pobiegłem za nią.
- Milena
proszę cię. Pogadajmy – próbowałem ją zatrzyma. Dopiero gdy stanąłem przed nią,
zatrzymała się.
- Co? Masz
mi coś do powiedzenia?
- Może nie
tu? Nie przy całej szkole?
- Właśnie że
tu! – jest uparta.
- Dobra..
wytłumacz mi jedno-czemu jesteś zła?
- Hmm..
pomyślmy.. – oj wyczuwam sarkazm. – Bo się przy MOICH znajomych nie umiesz
zachować? Bo wyszło wczoraj jakbym była twoją WŁASNOŚCIĄ?
- Co? No
chyba sobie jaja w tym momencie robisz? Nie rób z tego jakiejś tragedii.
Przyznam, jestem zazdrosny, ale nie chcę żeby jakiś koleś znowu mi odbił
ukochaną.
Milena
nieśmiało się uśmiechnęła. Dopiero po chwili zauważyłem, że wzbudziliśmy
sensację wśród uczniów. Kilka osób miało nawet telefony wyciągnięte. Czyżby
nowy hit Internetu? Natka też to wyczaiła i jednemu czy drugiemu wyrwała
urządzenie z ręki. Usłyszałem tylko jak mówi: „..weź się człowieku. To ich sprawa..” czy coś tego typu.
- Mielna,
skarbie przepraszam za wczoraj, ale zależy mi na Tobie. Nie chcę cię stracić.
Dziewczyna
zbliżyła się do mnie i pocałowała mnie. Przytuliłem się do niej. Wkoło dało się
słyszeć śmiechy ludzi, ale i jęk kilku dziewczyn.
- Chyba masz
tu fanki, które są niezadowolone z faktu że jesteśmy razem – wyszeptała mi
Milena do ucha.
Objąłem MOJĄ
dziewczynę i poszliśmy w kierunku auta.
****
matko jedyna!! nie było mnie półtorej miesiąca! i w sumie.. sama nie wiem czemu ;)
matko jedyna!! nie było mnie półtorej miesiąca! i w sumie.. sama nie wiem czemu ;)
przepraszam, że zniknęłam i przykro mi że tak się stało. obiecuję że tak długiej przerwy już NIGDY nie będzie ;) nie czytałam także Waszych historyjek, ale nadrobię!
wróciłam z nową energią i liczę że mi to wyszło na dobre! czekam na Wasze opinie :P
Jeśli to
czytasz, pozostaw po sobie chociaż króciutki komentarz. Fajnie jeżeli znajdzie
się ktoś kto to przeczyta ;)
:)
OdpowiedzUsuńFajny. czekam na kolejny ^^
OdpowiedzUsuńP.S u mnie epilog http://love-has-many-names.blogspot.com/2014/04/epilog.html
Pozdrawiam :)
czemu nie ma Twojego bloga? czemu usunięty.. nie doczytałam :(
Usuń