Niedziela.
Dzień meczu o wszystko. Ja zdenerwowana na maxa, a co dopiero (pewnie)
siatkarze. Godzina meczu zbliżała się nieubłagalnie.
A sam mecz?
Masakra..
Pierwsze dwa
sety przegrana.. no to koniec. Przed trzecim setem odnalazłam wzrokiem Pawła,
albo raczej to on mnie odnalazł. Posłałam mu pokrzepiający uśmiech, chciałam go
jakoś pocieszyć. Puścił mi tylko oczko. Nie jest źle, może mają jakąś tajną
broń.
Gdy zaczął
się trzeci set, a Skrzaty przegrywały, byłam bliska łez. Ale na szczęście seta
wygrali, czwartego też, to i jest nadzieja w tie-break’u.
Z Natalą
normalnie meczu nie potrafimy oglądać. Oczywiście drzemy się w niebogłosy cały
czas. Ale na tie-break’a o dziwo umilkłyśmy. W połowie seta podszedł do nas
Kamil.
- Cześć
Mila.. ee.. Natalia.. – uśmiechnął się do nas.
- No cześć –
odezwałam się, a Nata tylko się uśmiechnęła.
- Wygrają?
- Nie ma
innej opcji! – chciałam być jak największą optymistką, ale bałam się cholernie.
Kamil to zauważył.
- Ej Mała.
Przecież wiadomo, że wygrają – objął mnie.
- Mam taką
nadzieję.
Do końca
seta kumpel został z nami a ja zauważyłam, że często zerkał na Natalię. Ehh..
Piłka
meczowa i.. WYGRANA! Cała hala wybuchnęłam radością. Z Natalią wpadłyśmy sobie
w ramiona, musiało to komicznie wyglądać. Chwilę później przytuliłam się już do
Kamila. Wiem, trochę to z boku mogło dziwnie wyglądać, że niby coś między nami
jest albo co, ale to TYLKO PRZYJACIEL!
Chciałam
podejść do Zatiego, pogratulować, no ale nie ma szans. Pełno przy nim fanek,
hotek i wgl. Stanęłam kawałek od grupki wielbicielek, nie chcąc im
przeszkadzać. Liczyłam, że Paweł mnie zauważy. Tak też się stało. Powiedział
coś do swoich fanek i szedł w moją stronę. A że ochroniarz był tak miły (i już
mnie kojarzył), to pozwolił mi przejść za bandy. Po wyrazie twarzy Pawła, widać
było że jest mega szczęśliwy. Zbliżyłam się do niego.
- Gratulacje
– uśmiechnęłam się.
- Kocham
Cię! – chwycił mnie w tali, przysunął do siebie i namiętnie pocałował. Lekko
mnie zaskoczył tym, ale oddałam się mu w pocałunku. Przez chwilę nie
wiedziałam, co się ze mną dzieje. Odpłynęłam od rzeczywistości. Poczułam jego
rękę zatopioną w moich włosach. Ciepło jego ciała przesiąkało moje wnętrze.
Chciałam żeby ta chwila trwała wiecznie. Zatraciłam się w tym całkowicie. Nie
wiem jak długo trwaliśmy w pocałunku, ale to było przyjemne, nawet bardzo!
Miłą chwilę
przerwał nam, nie kto inny jak Kłos.
- Ej
gołąbeczki, wystarczy już – pociągnął za ramię Pawła.
- No co jest
z tobą? – Zati zwrócił się do kumpla. – Nie dasz nam nacieszyć się sobą? –
patrzył mi głęboko w oczy.
- Będziecie
mieli na to caaałe życie. Teraz chodź. Nawrocki woła.
- No dobra,
już idę – dał mi causa. Kłos się oddalił.
- Paweł? A
wy tę noc spędzacie w hotelu?
- A co? –
zobaczyłam błysk w jego oczach.
- A nic..
tak tylko. Bądźcie grzeczni – oparłam się na jego ramionach, lekko uniosłam na
palcach i musnęłam jego usta.
Z uśmiechem
na twarzy opuściłam halę z przyjaciółmi.
W
poniedziałek wstąpiłam jeszcze przed kolejnym meczem do Kamila i Kuby. Mały był
zajęty pochłanianiem kebaba.
- Ahaa to
tak się żywicie..? – z dezaprobatą popatrzyłam na Kamila.
- No co? Nie
chce mi się nic robić zjeść.
- Czyli do
czwartku się tak będziecie stołować? Przecież mama wam zamroziła krokiety,
gulasz czy coś.
- Nie jestem
kucharzem, nie będę się tym bawić.
- Masz tylko
wsadzić do mikrofalówki – ręce mi opadają, nie mam siły do niego.
- Nie bój
się, poradzimy sobie – posłał mi uśmiech. – Nie pierwszy raz zostajemy sami w
domu.
- No wiem,
ale.. Jak chcecie to wpadnijcie jutro na obiad. Na pewno będzie coś dobrego.
- Ej nie rób
ze mnie jakiegoś beznadziejnego brata. Zadbam o niego.
- No właśnie
się obawiam o to. Przyjdźcie.
- Ja psyjdę
– odezwał się Kubuś.
- No to
świetnie. Ale weź ze sobą tego upartego brata – puściłam oczko do Kamila.
- No dobra,
już dobra. Przyjdziemy. Ale ten jeden, jedyny raz.
- Cudownie!
O 16 czekam. A teraz Kuba chodź, coś się pouczymy.
W drzwiach
poprzepychałam się z Kamilem, połaskotał mnie, pośmialiśmy się i poszłam do
Kuby.
Zawsze jak
się uczymy z Kubą, to tracę poczucie czasu. Wszedł Kamil. Stanął w drzwiach i
po chwili się odezwał.
- Nie
chciałbym wam przerywać, ale Milena popatrz na zegarek.
- Wiesz, że
ja nie noszę zegarka. Do czego zmierzasz?
- To na
telefon, cokolwiek. Spójrz która godzina.
- No 17.13 a
co?
- Aaa czyli
się nigdzie nie wybierasz na 18?
- Weź
powiedz o co Ci chodzi, a nie zadawaj głupich pytań – nie miałam siły do jego
durnych zagadek.
Popatrzył na
mnie jak na idiotkę. A mnie olśniło!
- Matko
jedyna! MECZ! Jak mogłam zapomnieć!
- Zdolna
jesteś – skwitował to śmiechem.
- Nie
napieprzaj się, tylko się zbieraj. Trzeba było przyjść po mnie wcześniej.
- Myślałem
że wiesz. Kuba idź do ciotki, ona wie że przyjdziesz.
- A nie mogę
z wami? – popatrzył na nas tymi swoimi słodkimi oczkami.
- Nie mamy
dla Ciebie biletu. Nie marudź już tylko leć.
Kubuś
zrezygnowany założył buty oraz kurtkę i wyszliśmy wszyscy z mieszkania.
Przed halą
byliśmy 10minut przed rozpoczęciem meczu. Kolejka dłuuuga bo nikt nie chce
przegapić takiego wydarzenia. Weszliśmy do środka i odnaleźliśmy nasze miejsca
równo z pierwszym gwizdkiem. Natalia nas przywitała z lekkim bulwersem!
- Ile można
na Ciebie.. ee.. znaczy Was czekać?
- To
wszystko jego wina!
- Taa jasne!
– Kamil udawał obrażonego. – Sama mogłaś zobaczyć która godzina.
- Dobra,
dobra. Nie tłumaczcie się już. Nie chcę wiedzieć co robiliście – Natalia
zrobiła zalotny uśmieszek.
- Nata, no
weź – szturchnęłam przyjaciółkę. – Ja mam Pawła. Dobra ale mecz jest. Jaki
skład?
Pochłonęłam
się już do reszty w mecz. Każda zagrywka, obrona, każdy atak, plas, nic nie
umknęło mojej uwadze. Dziś im lepiej poszło. Na pewno szybciej. Mecz wygrany
3:1, przez cały czas prawie bełchatowianie dominowali na siatce. Widowisko
mogło się podobać.
Po
skończonym pojedynku, podeszłam jak zwykle do band reklamowych oczekując Pawła.
Podszedł od razu do mnie.
- Jak się
podobało?
- Było
świetnie, zresztą jak zawsze – musnęłam jego usta.
- Nie
podlizuj się tylko powiedz co chcesz? – uniósł jedną brew.
- Nic nie
chcę. Tylko się stęskniłam.
- Taa..? To
daj mi godzinkę, przyjadę do Ciebie – wyszczerzył się do mnie.
- Tak długo
każesz mi czekać? – zrobiłam minę a’la kot ze Shreka.
- Niestety..
takie życie gwiazdy.
- Gwiazdy? –
parsknęłam śmiechem. – Dobre.. To jak godzina, to godzina. Ani minuty dłużej.
Będę czekać.
Wychodząc
jeszcze z hali pogratulowałam Winiarowi, a Kłos się do mnie przytulił – chyba baaardzo
się cieszył z wygranej.
W domu
nudziło mi się niemiłosiernie. Aż zaczęłam sprzątać pokój. Kompletna
desperacja. Po jakże nudnej godzinie, ktoś zapukał do mych drzwi a po chwili
ukazał się w nich Zatorski.
- Zmieściłem
się w czasie? – oparł się o szafę.
- Udało ci
się – teatralnie popatrzyłam na lewą rękę- zegarka tam nie było.
- Kupię Ci
wreszcie ten zegarek – zbliżył się do mnie i przytulił mnie.
- Ej aż tak
bardzo się nie spóźniam – puściłam mu oczko. – Głodny? Idziemy na dół?
- Eee..
zjedliśmy w szatni pizze. Nie trudź się.
- A to tak
wygląda dieta sportowca. Ładnie, ładnie.
- No co?
Trzeba było jakoś uczcić zwycięstwo.
- Taa bo
uwierzę że nie było nic mocniejszego – wystawiłam do niego język.
- Było,
było, ale nie wszyscy pili.
- Jaaasne.
Dobra, chodź. Fajny film miał lecieć – złapałam go za rękę i pociągnęłam za
sobą. Usiedliśmy na łóżku i włączyliśmy TV.
Znalazłam u
siebie pochowane w szafkach jakieś ciastka, żelki i paluszki, tak żeby się nam
nie nudziło za bardzo.
- Kiedy
idziemy w końcu do Twoich rodziców? – odezwałam się po dłuższej chwili.
- Może
jutro?
- Jutro..?
niezbyt. Kamil wpada na obiad.
- Kamil? –
podniósł się na łokciach żeby na mnie popatrzeć. – Kto to?
- Jeny.. no
przecież sąsiad.
- Mam być
zazdrosny? Przystojny chociaż?
- Noo
raczej! Ja się tylko z przystojniakami zadaję. No ale wiesz.. nikt nie przebije
Ciebie – przytuliłam się do niego.
- No i to mi
się podoba – odwzajemnił uścisk.
Uwielbiam
leżeć na jego klacie i słyszeć bicie jego serca. Wiem że bije tylko dla mnie.
Czuć jego zapach, perfumy ode mnie. Lubię gdy bawi się kosmykiem moich włosów.
Ot takie zwykłe rzeczy, które sprawiają radość.
- Nad czym
dumasz? – z rozmyślań wyrwał mnie Paweł.
- Aaa no
tak. O Tobie, o mnie, o nas – dałam mu buziaka.
- Jak miło –
pocałował mnie w skroń, a po moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz. Lubiłam
kiedy to robił.
- Dobra! To
kiedy do Twoich rodziców – uklękłam przy nim. – Chcę mieć to za sobą.
- To środa.
Zgarnę Cię po szkole. Pasuje?
- Yhym –
usiadłam na jego kolanach. – Matko, ale się boję – zaczęłam nerwowo bawić się
jego koszulką.
- No weź,
nie ma czego – złapał mnie za ręce. – Nie są tacy straszni.
- Łatwo Ci
mówić..
- Ej
przecież będę przy tobie – uśmiechnął się do mnie. Popatrzyłam mu w oczy. Widać
w nich było radość, oraz to że mu zależy na mnie. Nachyliłam się nad nim i
pocałowałam go. Odwzajemnił to i objął mnie. Po chwili podniósł się lekko i
obrócił nas. Teraz to on był nade mną.
Całował
delikatnie, czule, namiętnie. Jego ciepłe dłonie zawędrowały pod moją bluzkę.
Zatrzymał się na chwilę.
- Chcesz
tego? – wyszeptał mi do ucha.
- Chcę
Ciebie – odparłam. Popatrzył mi w oczy. Zawsze tonęłam w jego niebieskich
tęczówkach. Pochylił się, przycisnął swoje gorące usta do mojej szyi i sunął
nimi coraz niżej.
Nim się
obejrzałam byłam już bez koszulki. Za chwilę kolejne część mojej i jego
garderoby spadły na podłogę. Paweł pochylił się nade mną nagim torsem, zaczął
całować moją szyję, piersi, brzuch.. oplotłam go swoimi nogami i poczułam
lekkie dreszcze na moim ciele, gdy ukochany wszedł we mnie. Nie, nie było mi
zimno. Po prostu czułam się wyjątkowo, mogąc to przeżyć z tym jedynym. Z moim
Pawłem.
Przymknęłam
lekko oczy, chcąc by ta chwila trwała wiecznie. Zati był delikatny. Powoli
zaczął swoje ruchy, zwiększając rytm zabawy. Tempo było coraz ostrzejsze, na co
zareagowałam cichym jękiem, co widocznie spodobało się Pawłowi, który nie
przestawał. Doprowadził nas do ekstazy, po czym opadł obok mnie, całując czule.
Wtuliłam się w niego.
- Co? Nie
podobało się? – spytał zaskoczony.
- Wręcz
przeciwnie. Było cudownie. Kocham Cię najmocniej na świecie.
Rano, gdy
zadzwonił budzik nie miałam ochoty wychodzić spod kołdry. Przytulona do Pawła
mogłam leżeć caaały dzień. Niestety Libero wyrzucił mnie z łóżka.
Po wspólnym
śniadaniu, odwiózł mnie do szkoły. Kolejny nudny dzień w budzie..
Po lekcjach
umówiłyśmy się z Natalią na wizytę u ginekologa. Znajoma mamy, więc czekać nie
musiałyśmy długo. Tata mój miał nas zawieźć. Po 14 byłam gotowa, czekałam tylko
na esa od Natalii, że ona też. Dostałam wiadomość, wyjechaliśmy z domu i
zgarnęliśmy ją. Widać po niej było, że się strasznie denerwowała. Droga
zleciała nam w milczeniu.
Gdy
weszłyśmy do poczekalni, było tam trochę osób, ale to dlatego że inne gabinety
tez tam były. Usiadłyśmy na krzesełkach. Nata od razu zaczęła gorączkowo
rozglądać się po całym pomieszczeniu, strzelała na palcach, trzęsła nogą.. nie
wiedziałam jak ją uspokoić. Po jakichś 5minutach się trochę uspokoiła, bo
zajęła się czytaniem ulotek.
Pół godziny
później usłyszałyśmy jak pielęgniarka wywołuje nazwisko mojej przyjaciółki. Ze
strachem w oczach Nata popatrzyła na mnie i ścisnęła mnie za rękę.
- Będę tu
cały czas. Nie bój się. Nic Ci się nie stanie. Musisz się w końcu dowiedzieć.
- Ale.. –
miała łzy w oczach.
- Natuś.
Idź.. proszę.
Dziewczyna
wzięła głęboki oddech i zniknęła za drzwiami.
Dlaczego ja
zawsze muszę na kogoś czekać? Nienawidzę tego. Czas wtedy płynie niemiłosiernie
powoli.
Gdy drzwi
się znowu otwarły, stanęła w nich Natalia z tą samą pielęgniarką. Cały tusz
spłynął po policzkach mojej przyjaciółki. Podeszłam do niej i mocno ją
przytuliłam. Odwzajemniła uścisk, a po chwili zaczęła się śmiać. Zdziwiona
popatrzyłam na nią.
- No co? –
odezwała się. – Głupia jestem. Nosze w sobie owoc miłości mojej i Marcina. Tym
się nie mogę smucić.
Ohoo humor
jej na chwilę wrócił. Poszłyśmy jeszcze do łazienki, ogarnąć trochę jej wygląd,
a potem na lody. Teraz trzeba było o wszystkim poinformować jej rodziców i ojca
jej dziecka.
*****
przepraszam, że nic nie dodałam wcześniej, ale miałam małe problemy osobiste. ale już wróciłam ;)
nie umiem opisywać TAKICH scen.. kiepsko mi to wyszło ;) rozdział taki sobie. do końca tygodnia dodam coś jeszcze, bo pomysł mam tylko trzeba go spisać :P teraz się biorę za czytanie waszych :)
jak chcecie to informujcie mnie na asku o Waszych nowościach :D
Jeśli to czytasz, pozostaw po sobie chociaż króciutki komentarz. Fajnie jeżeli znajdzie się ktoś kto to przeczyta ;)
pozdro :*