piątek, 4 lipca 2014

Rozdział XXII



-Dzień spotkania z Włodarczykiem-

Jak zwykle w szafie nie ma nic sensownego. Co tu ubrać? Po półgodzinnym przymierzaniu ciuchów, uznałam że założę jeansy, bokserkę i ulubioną bluzę od Zatora. Po co ja mam się stroić dla obcego mi gościa? Czym się przejmuję? Ehh gorzej ze mną.

Kilka minut przed 19 dotarłam pod Energię. Czekał tam już na mnie Wojtek.

- Cześć piękna – dał mi buziaka w policzek. Odważny ruch jak na dwudniową znajomość.

- Przestaniesz mnie tak nazywać? – zaczyna się nie fajnie..

- Czemu? Nieprawdę mówię? – puścił mi oczko i otworzył drzwi do auta.

- Nie mam już do Ciebie sił – wsiadłam do środka.

- To co? Kino? – odezwał się po chwili drogi.

- Kino? Przecież miałam Ci pokazać Bełchatów – zaskoczył mnie tym.

- Na to jest jeszcze czas. Mam ochotę na fajny film.

- Aha to rozumiem, że nie mam nic do gadania.

- Nie bądź już taka sceptyczna i się rozluźnij. Będzie fajnie – muszę przyznać, ładny ma uśmiech.

Wybraliśmy film – jakaś komedia romantyczna. Facet na taki film? Średnio mi się to widzi.

Oczywiście w trakcie musieliśmy sobie pogadać, a że nas współoglądacze upominali, to siedzieliśmy blisko siebie. Czasem się mi wydawało, że ZA BLISKO! Jezuu nie znam Go, a On się do mnie zaleca! W pewnym momencie objął mnie.

- Wojtek, proszę Cię. Weź tą rękę – odezwałam się.

- Aż tak ci przeszkadza? – przygryzł wargę i kokieteryjnie się na mnie popatrzył. Czemu on mi to robi? Czemu jest taki słodki??

- Nie przeszkadza, ale mam chłopaka i..

- Jego tu nie ma – coraz bardziej się do mnie przystawiał.

- Wojtek.. – popatrzyłam na niego. To był błąd. Ma zbyt ładne oczy, hipnotyczne!

- No dobra, dobra – odsunął się ode mnie. Chyba go zraniłam.

Do końca filmu przesiedzieliśmy w ciszy.

Wyszliśmy z seansu, Wojtek ciągle się do mnie nie odzywał. Szliśmy bez celu przed siebie.

- Jeny Wojtek, długo się będziesz na mnie gniewać? – nie wytrzymałam w tej ciszy.

- Ale ja się na Ciebie nie gniewam.

- To czemu nic nie mówisz? – stanęłam przed nim.

- Bo wolę nic nie mówić, niż gadać głupoty – jaka dyplomatyczna odpowiedź.

- Uważaj, bo uwierzę, że się tym przejmujesz. No weź, noo – uśmiechnęłam się do niego. – Zrozum, że między nami nie będzie nic więcej jak przyjaźń. Rozumiesz?

- Rozumiem i nie mogę się z tym pogodzić – spuścił głowę.

- Głowa do góry! Jeszcze znajdziesz..

- Jasne, jasne – przerwał mi. – drugiej takiej Ciebie nie ma – objął mnie ramieniem i poszliśmy w stronę kawiarni.

Zamówiliśmy deser lodowy – duży w jednym pucharku. Gdyby inny mężczyzna przede mną siedział, poczułabym się jak na randce.

- Paweł to ma szczęście..Taka dziewczyna mu się trafiła – odezwał się w pewnym momencie.

- To ja mam szczęście, że trafiłam do Bełchatowa, potem na Winiara, aż w końcu na Zatora i całą bełchatowską ekipę.

- No i teraz na mnie – teatralnie poprawił nieistniejący kołnierzyk w koszulce.

- Haha z grzeczności nie zaprzeczę.

- A co? Źle się bawisz?

- Bardzo fajnie. Dawno nigdzie nie byłam – oj to był błąd, że to powiedziałam.

- Widocznie trafiłaś na złego siatkarza..

- MÓJ siatkarz jest na zgrupowaniu, więc nie marudź mi tu – chciałam obrócić to w żart.

- A kto to wie, co on robi na zgrupowaniu..?

- Ja wiem, bo mu ufam, a po drugie Winiar by mu nie darował jakby coś wykombinował – doprowadzał mnie do wkurzenia!

- Okej, spokojnie. Śmieję się tylko – złapał mnie za rękę, a ja popatrzyłam mu w oczy, w których można by się rozpłynąć.

- No aj liczę na to – chciałam uciąć tą kwestię.

- To co? Idziemy już? Czy masz ochotę na jeszcze jedne lody?

- Taa.. Chcesz mnie utuczyć? Nie ma tak łatwo. Chodź.

Wyszliśmy z kawiarni, a Włodi znowu mnie objął. Czy do tego gościa nic nie dociera?!

- Kurde Wojtek! – zrzuciłam jego rękę. – Ile razy mam mówić?

- No nic Ci dziś nie pasuje. Taka ładna i marudzi – chwycił mnie za podbródek.

Momentalni się odsunęłam i wpadłam na kogoś.

- Co tu jest grane? – odezwał się chłopak za mną. Odwróciłam się i ujrzałam.. Kłosa.

- Co Ty tu robisz? – byłam zaskoczona.

- To już nie mogę nigdzie wyjść?

- Kontrolujesz mnie? Paweł Ci kazał?

- Nikt mi nic nie kazał. I jak już coś to jego sprawdzam – Kłos wskazał na Włodarczyka.

- Mnie? – Wojtek był zaskoczony. – Czemu niby?

- Bo słyszałem co mówiłeś, że rozdzielisz ich.

- Haha – szyderczo zaśmiał się Wojtek. – Ale ty jesteś głupi. Usłyszałeś jedno słówko i tworzysz własne teorie.

 -Wiem co słyszałem!

- Nie kompromituj się. Mielna chodź – złapał mnie za rękę. – Zostawmy go..

- Teraz chyba kpisz! – nie ruszyłam się z miejsca. – Wytłumacz mi o co chodzi!

- Nie wiem, on sobie coś wymyślił.

- Ja sobie wymyśliłem?! – Kłóos był coraz bardziej wkurzony. – Widziałem jak na nią patrzysz.

- To już nie mogę patrzeć na dziewczynę? Śmieszny jesteś.

- Dobra, koniec – miałam ich dość. – Zostawiam Was, kłóćcie się dalej.

Odeszłam od nich.

- Co ty odwalasz..?

- Ja? To z Tobą jest coś nie tak..

Odchodząc, słyszałam strzępki ich rozmowy.

Idąc w stronę.. Hmm.. Gdzie ja w ogóle szłam? Chyba zwyczajnie przed siebie. Chciałam pomyśleć o tym co się wydarzyło.

Dogonił mnie Kłos.

- Mielna, gdzie Ty idziesz? Twój dom jest w drugą stronę.

- Jezu, nie wiem.. Powiesz mi co to było? O co chodzi?

Kłos się na chwilę zawahał.

- Dobra, ale daj się odwieźć do domu – skinęłam głową i ruszyliśmy w stronę auta środkowego.

- Karol, o co to chodzi? – byłam zdezorientowana.

- Hmm.. Poznaliście się przed Energią – zaczął Karol. – Potem od nas odeszłaś do Natalii a on wyjechał z tekstem, że jesteś ładna, fajna i w ogóle i szkoda że zajęta, ale on to zmieni czy jakoś tak. W pierwszym momencie nie zwróciłem na to uwagi, ale później przypomniało mi się to i nie spodobało. Bałem się o Ciebie, bo jeszcze Zator prosił mnie żebym się o Ciebie troszczył i w ogóle.

- Kochani jesteście – uśmiechnęłam się do Karola, on odwdzięczył się tym samym.

- No to.. Powiedział mi że idziecie dziś do kina. Zaskoczyło mnie lekko to i wolałem tu przyjechać. Widzę, że się nie myliłem do niego.. Bardzo się przystawiał?

- Trochę. Cały czas mu mówiłam, żeby się nie zbliżał aż tak, że jestem z Pawłem a do niego nic nie docierało! Dobrze że przybyłeś na ratunek – zaśmiałam się.

- Nie masz swojego rycerza, to musi być ktoś na zastępstwo.

- A tak w ogóle, to dałeś mu mój numer? – zapytałam po chwili jazdy.

- Nie, no co Ty! Chociaż.. we wtorek, w pewnym momencie wziął mój telefon, stwierdził że fajny, że miał sobie taki kupić i że chce sprawdzić czy ma czego żałować.. Widocznie wtedy musiał spisać twój numer. Przepraszam Cię.

- Co Ty! Nic się nie stało, teraz już wiem jakiego numeru nie odbierać.

Zatrzymaliśmy się pod moim domem.

- Karol? Jak sądzisz- powiedzieć o tym Pawłowi?

- Eee może nie teraz. Jak przyjedzie ze zgrupowania, to wtedy. Nie ma go co teraz martwić.

- No w sumie.. Dobra lece. Dzięki za wszystko. Uwielbiam Cię! – dałam mu buziaka w policzek  wyszłam z auta.

 

 

-Kilka dni później-

Siedząc przed TV, dostałam sms’a od Natalii:

„Mam mega ważną sprawę! Spotkajmy się za pół godz w parku w naszym sekretnym miejscu :P musimy pogadać ;)”

Zdębiałam! Nie wiedziałam o co może chodzić, ale się zebrałam i poszłam. Siedząc pod naszym ulubionym drzewem, zadzwonił Paweł. Co oni ode mnie dziś chcą!

- Milcia, gdzie jesteś? – zapytał od razu.

- W parku, czekam na Natę. A co?

- Jestem w Bełchatowie i..

- CO?! Od kiedy? Czemu nic nie mówiłeś że przyjedziesz?

- Aaa tak jakoś. Możemy się spotkać? – miał trochę zagadkowy głos.

- Jasne! Za godzinę w parku?

- Okej, będę. Paa.

- No paa.

Hmm coś musiało być na rzeczy.

Przyszła Natalia, trochę spięta.

- Ty, co jest? Bo widzę że coś Cię trapi – zagadałam od razu.

- Bo wiesz – zaczęła nieśmiało. – Niby mój maluch urodzi się za kilka miesięcy, ale mam sprawę co do niego.

- Chłopiec jednak będzie?

- Nie wiem i w sumie nie chcę wiedzieć. Co ma być to będzie.

- Niespodzianka będzie! Nad imieniem myślałaś?

- Jeszcze nie. Z Kamilem zastanowimy się pod koniec ciąży.

- Czyli Wy już tak together forever? – ucieszyłam się!

- Yhym! No ale sama powiedz! Nie jest cudowny? Co innego niż Marcin. Tamten głąb olał mnie i zrzucił wszystko na mnie. A Kamil pomaga mi, zawsze jest przy mnie. Jest wspaniały.

- Nie wiesz jak się cieszę Twoim szczęściem! – przytuliłam ją.

- Dobra, ale przyszłam tu nie po to, żeby się chwalić.

- No to co jest? – zapytałam przejęta.

- Ehh – wzięła głęboki wdech. – Dzieciak się urodzi pod koniec roku. Wiem,  jest dopiero czerwiec, ale ja chcę już spytać.

- No więc? Mów! Chyba nie chcesz mnie za matkę chrzestną – wybuchnęłam śmiechem.

Natalia tylko na mnie popatrzyła.

- Mnie? Serio? – byłam zaskoczona. – Ale że naprawdę?

- Noo – odezwała się cicho.

- Jezu Natalia! Jak fajnie! Jasne że będę! Współczuję tylko dzieciakowi. Nie dość że matka wariatka, to jeszcze chrzestna. Mieszanka wybuchowa.

- No wiem – odezwała się w końcu. – Łatwo nie będzie mieć. Ale przynajmniej wesoło.

- I to jak! Ooo to wiedz już o tym, że mały będzie chodzić ze mną na mecze! Zrobimy z niego siatkarza – zaczęłam się nabijać.

- A jak będzie ona? – zapytała.

- To będzie siatkarką. Nie bój nic. Zawsze jest jakieś wyjście.

Posiedziałyśmy jeszcze chwilę i posnułyśmy plany na przyszłość. W końcu Natala poszła, a ja czekałam na Pawła wygrzewając się w ciepłych promieniach słońca.

- Cześć Mielna – otworzyłam oczy i ujrzałam Pawła siedzącego obok na ławeczce.

- Kurcze Paweł! jak dobrze..

- Co to jest? – przerwał mi i podał kopertę.

- No koperta. O co Ci chodzi? – zgłupiałam.

- Otwórz.

Wzięłam do ręki szary pakunek i wyciągnęłam zdjęcia, na których byłam ja z Włodarczykiem z naszego CUDOWNEGO spotkania. Ale nie żeby jakieś normalne. Tylko właśnie jak mnie Wojtek obejmuje, całuje w policzek na powitanie. Byłam mega zaskoczona.

- Możesz mi to wyjaśnić? – Paweł był zły.

 

 

*****

tak, tak. musiałam wprowadzić małą patologię, bo za słodko i idealnie nie może być :D

liczę, że fanki Włodiego mi wybaczą, że zrobiłam z niego "czarny charakter" :P



Jeśli to czytasz, pozostaw po sobie chociaż króciutki komentarz. Fajnie jeżeli znajdzie się ktoś kto to przeczyta ;)
pozdro :*



5 komentarzy:

  1. fajnie, że są komplikacje ;] czekam co dalej :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Musialas? :c takie slodziaki z nich były :* mam nadzieję, że Zati da jej to wytłumaczyć. :) dawaj kolejny, bo się doczekać nie mogę! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo, że kocham czytać o tej dwójce to małe komplikacje też muszą być, bo bez nich ani rusz! Mam nadzieję, że uda im się je szybko przezwyciężyć i wszystko wróci do normalności :)
    P.S. Muszę się pochwalić, mam autograf Zatorskiego!!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pożyjemy, zobaczymy co będzie ;)
      fajnie że masz podpisik :D w sumie.. też mam :D

      Usuń
  4. uu ciekawie tutaj widzę :D czekam na rozwój sytuacji ^^

    OdpowiedzUsuń