piątek, 11 lipca 2014

Rozdział XXIII


- Możesz mi to wyjaśnić? – Paweł był zły.
- Yyy.. no bo ten – nie widziałam jak zacząć. – W ogóle skąd to masz? – przeglądałam wszystkie zdjęcia dokładnie i nie mogłam w to uwierzyć.
- Nie ważne skąd mam. Powiesz mi coś o tym? Zamierzałaś mi chociaż powiedzieć, że jesteś z Wojtkiem?
- Chyba se jaja robisz?! No weź, nawet tak nie mów – chciałam go złapać za rękę, cofnął się.
- To powiedz mi w końcu o co chodzi! – nalegał coraz bardziej.
- Dobra. Ale to jest wyrwane wszystko z kontekstu. Nic mnie z tym idiotą nie łączy!
- Inaczej to wygląda.. – Paweł był smutny. Miałam ochotę go przytulić, ale wiedziałam że na to nie pozwoli.
- Paweł, posłuchaj – starałam się opanować łzy napływające mi do oczu. – To są wyrwane urywki z dnia, jak się z nim spotkałam.
- Czyli się z nim spotkałaś?
- Tak, ale.. Ale to miało być inaczej – spuściłam głowę. Poczułam że łza spłynęła mi po policzku.
- Ej Mila – złapał mnie za podbródek i popatrzył w oczy. – Kochanie o co chodzi?
- To wina tego idioty! Bo poszłam z nim do tego kina ale.. – nie wiedziałam jak to wytłumaczyć. Umilkłam na chwilę, żeby zebrać myśli krążące mi po głowie. Paweł patrzył na mnie w ciszy. – We wtorek poznaliśmy się przed halą, chciał mój numer ale mu nie dałam. Jakoś zdobył od Kłosa i..
- Kłos mu dał twój numer?
- No właśnie nie.. Jakoś zdobył, tego nie wiem. Potem do mnie wydzwaniał i nalegał żebym mu pokazała Bełchatów. W końcu się zgodziłam. Ten się uparł na kino. A w międzyczasie się do mnie dobierał..
- Zabiję! Zrobił Ci coś? – teraz to się wkurzył.
- Nie bój się, nie dałabym się tknąć. A poza tym Kłos był w pobliżu.
- Serio?
- No przecież kazałeś mu mnie pilnować.
- Nie od razu pilnować – Paweł się speszył. – Po prostu dbać o Ciebie.
- Gdyby nie on, nie wiem co by Włodarczykowi wpadło do głowy.
- Zabiję gnoja! – podniósł się z miejsca mocno wkurzony. – I ja mam z tym popaprańcem grać w jednej drużynie..?
- Zostajesz w Skrze jednak? – byłam ucieszona.
- Tak, ale to nieważne.
- Jak nieważne? Najlepsza wiadomość dnia! – wstałam i się do niego mocno przytuliłam. Tego mi brakowało.
- Milena, nie wiem co bym mu zrobił, gdyby Ci się coś stało. Jesteś dla mnie najważniejsza.
- Przepraszam Cię. Nie powinnam się z nim spotkać.
- Oj już nie przejmuj się – ujął moją twarz w dłonie i pocałował. – Chodź, zjemy coś – złapał mnie za rękę i poszliśmy.
Po drodze chciałam wyrzucić te durne zdjęcia do kosza, ale Paweł mnie powstrzymał.
- Nie w parku, nie w miejscu publicznym. Jeszcze ktoś je zdobędzie – tłumaczył. 
Wsiedliśmy do auta Libero, on wysłał do kogoś sms’a i odjechaliśmy. Nie chciał mi powiedzieć gdzie jedziemy. Po chwili dotarliśmy pod Energię. 
- Emm co my tu robimy? – zapytałam zdezorientowana.
- Mam jedną sprawę jeszcze do załatwienia. Możesz zaczekać w aucie.
- A mogę iść z Tobą?
- Jak chcesz – był tajemniczy.
Wysiedliśmy z auta, podeszliśmy kawałek a na jednej z ławek zauważyłam Włodarczyka.
- Paweł! co On tu robi? – odezwałam się.
- Muszę z nim to wyjaśnić – stanął przede mną i popatrzył w oczy.
- Ale przecież wszystko wiesz. Po co to drążyć? – byłam zdenerwowana.
- Wróć do auta – podał mi kluczyki i pocałował w czoło.
- Jasne! Zostawię was tu samych i się pozabijacie. Po moim trupie!
Minęłam Zatora i podeszłam do Włodiego.
- Cześć Milena! – uśmiechnął się. – To Ty do mnie pisałaś? Masz nowy numer?
- Taa jasne.. – odpowiedziałam od niechcenia. – O co chodzi ze zdjęciami? Kogo do tego wynająłeś?
- Jakie zdjęcia? – udawał zaskoczonego.
- Weź nie kręć. Tylko się przyznaj.
Zza pleców Wojtka przyglądał się wszystkiemu Paweł.
- Ja to zrobiłem dla nas! – podniósł się z ławki. – Żebyśmy mogli być razem.
- Razem? Chyba w snach.
- Myślałem że Ci się podobało!
- Film był fajny, lody dobre i nic poza tym! Jesteś jakiś..
- Ciiii – zbliżył się do mnie. – Udowodnię Ci, że powinniśmy być razem.
Chciał mnie pocałować, ale Zator był szybszy i go odciągnął ode mnie. No i musiał Włodi dostać w twarz. Ojj pewnie zabolało, bo uderzenie z pięści było soczyste.
- Paweł!! – złapałam go za rękę, bo chciał sprzedać kolejny cios. – Nie rób nic głupiego.
- Zapłaci za swoje! – nigdy go takiego nie widziałam. Był zawzięty.
- Już wystarczy! Proszę Cię, skończ – błagalnym wzrokiem popatrzyłam na Zatiego.
- Co to kurwa ma być? – Wojtek otrząsnął się z pierwszego szoku. Chciał oddać Pawłowi, ale stanęłam między nimi.
- Kochanie, nie mieszaj się – odezwał się Paweł.
- Nie! Wystarczy – popatrzyłam na Wojtka- nic mu nie było. Pewnie będzie śliwa, ale krew się nie polała.
- Nie skończę tego tak – Wojtek próbował dostać się do przeciwnika.
- Chłopaki koniec. Wojtek do domu, a my Paweł idziemy – odepchnęłam Zatora.
- Taa słuchaj się dziewczyny. Mięczak – z satysfakcją odezwał się Wojtek.
Paweł wyrwał się ode mnie i podszedł do Włodiego.
- Ty się już nie odzywaj. Wystarczająco namieszałeś.
- Myślisz że się ciebie boję? – zaśmiał się Wojtek. – Jestem od Ciebie lepszy.
- Ale za to głupszy – włączyłam się do rozmowy. – Paweł, proszę.. Chodź – pociągnęłam go za rękę. Paweł nie spuszczał wzroku z Wojtka.
Wsiedliśmy do auta.
- Czemu to zrobiłaś? Przecież on nie miał ze mną szans! – w Zatorze ciągle się gotowało.
- No właśnie! Nie miał szans. Nie miałam zamiaru wzywać karetki do was. Wystarczy.
- Ale Mila..
- Paweł, proszę. Mam już dość atrakcji jak na jeden dzień. Jedźmy
- Wiesz, że Cię kocham? – pocałował mnie i pojechaliśmy do niego.
Siedzieliśmy u Pawła w kuchni. On się krzątał przy „garach”, ja obserwowałam jak się stara. Miło tak patrzeć jak ktoś coś dla mnie gotuje, mimo że to zwykłe, proste spaghetti.
- Kurde! – udarł się w pewnym momencie. – Ale ze mnie niedojda.
Podeszłam do niego. Rozciął sobie palucha.
- Oj ty mój kucharzu. Dać Ci nóż, to nikt z tego żywy nie wyjdzie.
- Ej nooo. Aż tak źle ze mną nie jest – udawał obrażonego, gdy ja szukałam plastrów.
- Daj tą rękę – opatrzyłam mu małe rozcięcie.
- Dziękuję – pocałował mnie. I to nie raz. Zaczął delikatnie w usta, potem schodził coraz niżej po szyi. Objął mnie, a chwilę później ściągnął ze mnie bluzkę.
- Powoooli – wyswobodziłam się z jego uścisku. – Makaron Ci się rozgotuje – ściągnęłam z kuchenki garnek i podeszłam do zlewu.
- Przy Tobie nie potrafię się opanować – wyszeptał mi do ucha, gdy stanął za mną. Pocałował w kark a mnie przeszły przyjemne dreszcze.
- Paweł, mamy obiad.
- Możemy zjeść później.
- Ale..
- No chodź – pociągnął mnie za sobą do sypialni.
A tam? Co się działo, pozostawię samej sobie. Możecie sobie tylko powyobrażać, ale nie wychodziliśmy stamtąd dłuuugo.
 
-Kilka chwil później-
Siedzieliśmy przed laptopem, kończyliśmy oglądać film.
- Głodny jestem..
- Znowu? – zdziwiłam się.
- Noo. Zrobić Co też coś? – zapytał.
- No w sumie możesz. Ja sprawdzę pocztę, bo babka od chemii mi miała wysłać maila czy zaliczyłam projekt – podeszłam do stołu i usiadłam przy nim, logując się na skrzynkę.
- Na pewno! Zdolna jesteś – uśmiechnął się do mnie.
- Nie podlizuj się już tak.
- Przecież prawdę mówię – podszedł do mnie i objął od tyłu.
Oparty o mnie patrzył w ekran komputera. Pojawiło się kilka maili, w tym od belferki. Przeczytałam i..
- Jest!! Zaliczone!
- Nie sądziłem że będzie inaczej.
Przeglądając dalej pocztę natknęłam się na wiadomość od znanego mi autora.
- Nosz cholera – chciałam usunąć niechcianą wiadomość.
- Ej, ej. Czekaj. Co to? – zapytał Paweł. – „On będzie mój” – ze śmiechem przeczytał tytuł maila. – Co to?
- Nie ważne. Ktoś się wygłupia – lekko się zdenerwowałam.
- Pokaż! - rozkazał.
- Jezuu, nie ma na co patrzeć.
Nie słuchał mnie i otworzył wiadomość.
- „.. spróbuj, się do niego zbliżyć po jego powrocie, to mnie popamiętasz. Zatorski jeszcze będzie ze mną!” – popatrzył na mnie. – Co to jest?
- Nie wiem. Ktoś próbuje mnie straszyć, ale..
- Że co? Od jak dawna?
- Bo ja Ci pamiętam. Takie maile, to norma od kiedy jesteśmy razem. Nie przejmuj się – zamknęłam laptopa.
- Mila! – klęknął przede mną. – To nie jest normalne.
- Nie przejmuję się tym. Co mi może zrobić. Nawet nie wiem kto to. Proszę Cię, Ty też się nie przejmuj.
- Skarbie, ale tego nie można lekceważyć.
- Jeny.. Jakaś laska jest napalona na Ciebie i chce cię „zdobyć”. Jakaś psychofanka. Na razie są tylko maile. Jak będzie gorzej to Cie poinformuję.
- To jest karalne, takie groźby.
- Karalne, czy nie. Nie ważne – puściłam mu oczko. – To co jemy? – chciałam zmienić temat.
- Oj Skarbie Ty mój.. – podniósł się z ziemi. – Zrobić Ci coś do picia?
- Herbatę proszę.



*****
patologi ciąg dalszy :D ja chyba normalna nie jestem ;)
Nasi odpadli.. ehh.. załamka :( a ja ciągle liczę, że pojadę na Memoriał do krk! trzymajcie kciuki!! :D
Jeśli to czytasz, pozostaw po sobie chociaż króciutki komentarz. Fajnie jeżeli znajdzie się ktoś kto to przeczyta ;)
pozdro :*

5 komentarzy:

  1. oo kurczę, ale końcówka ;o
    ogólnie rozdział bardzo fajny, czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny! Dobrze, że Paweł dał się Milenie wytłumaczyć i że ją zrozumiał :) ehh, Włodi mnie wkurza : //// niech się odwali od Mili. Czekam na następny. Caluję ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. Liczę na to, że pasychofanka coś bardziej namiesza ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Całe życie uciekałam przed miłością, a kiedy życie mi ucieka miłość na mnie wpada."
    http://nawet-smierc-nas-nie-rozlaczy.blogspot.com/
    Serdecznie zapraszam :*

    OdpowiedzUsuń