piątek, 6 września 2013

Rozdział V


Wreszcie dojechaliśmy! Nowy dom.. albo raczej willa!! Jaacie.. jakie to wielkie! Chyba z 5 razy większe iż poprzedni dom! Matko jakie podwórko wielkie! Taa.. ciekawe kto to kosi?
- Chodź, zobaczysz dom.
Mimo że prawie godzina 21, a ja zmęczona cholernie to z chęcią! Wchodząc.. Matko! Hol wielki, przejścia do innych pokoi.. salony, jadalnia.. w sumie to pamiętam tylko gdzie jadalnia, bo rano tam mam zejść na śniadanie i potem resztę domu zobaczę.
- Dobra, pokażmy jej gdzie ma pokój, bo widać że zmęczona jest – tata już zaskarbił sobie moją sympatię.
Ok., drzwi się otwierają a tam co? Róż, złoto, srebro- wszędzie! Chyba tylko sufit normalny jest, bo biały.. obrzydliwe!! Jak można tak mieszkać.. brokatu jeszcze brakuje. Rodzice zauważyli że pokój mi nie odpowiada i od razu do mnie:
- Oczywiście możemy przemalować. W tym czasie zamieszkasz w pokoju gościnnym.
Ooooo tak! Jestem jak najbardziej za! Kolory masakryczne, ale pokój duży, wyposażony we wszystko co jest możliwe chyba: TV, laptop, kino domowe, w dodatku pokój z łazienką.
- Milenka chodź, prześpisz się w pokoju gościnnym, a rano jak wstaniesz to zejdź do jadalni.
- ok., zejdę.. o której dokładnie mam zejść? Bo wy do pracy tak?
- Na pewno ktoś będzie w domu więc się nie przejmuj, zejdź jak się wyśpisz – ii to mi pasuje! – tu masz pokój w którym na razie będziesz, rzeczy za chwilę będziesz tu mieć. Śpij dobrze.
No przynajmniej gościnny wygląda normalnie. Delikatne zielenie. No to idę spać. Zobaczymy co przyniesie jutro.

Pół nocy nie mogłam zasnąć. Ale w końcu udało mi się zdrzemnąć i o 9:47 się obudziłam. Za oknem szaro, deszcz zaczął padać. No cudownie się zaczyna.. ogarnęłam się trochę, założyłam ulubiony dres i zeszłam na dół. Rodzice chyba skończyli już śniadanie, bo nie było żywej duszy w jadalni. Pusto.. to co mam zrobić? Stół zastawiony jedzeniem, mam sama zjeść czy co?
- Eee.. dzień dobry? – trochę speszona, ale musiałam kogoś wywołać.
- Oh, witaj kochaniutka. Siadaj do śniadania. Jedz co chcesz. Może kawki ci zrobić czy herbata wystarczy? – miła kobietka, na oko z 50lat z uśmiechem mnie powitała.
- Nie trzeba. Herbata wystarczy. Dziękuję. A tak w ogóle to pani..?
- Ah, ja jestem waszą gosposią. Mam na imię Krysia. Już ci zawołam resztę ludzi. No siadaj i jedz!
Fajna pani. Zobaczymy co dalej. Śniadanko smaczne, kończąc wpadła znów pani Krysia i ochoczo przedstawiła resztę załogi: Ania- pomoc w kuchni, miło wyglądająca ok 25lat, pan Wojtek (ok 40lat) pomoc w domu jak się coś zepsuje i na zewnątrz, i pani Zosia (ok 40lat) sprząta w domu. Ludzie wyglądają na miłych. Wychodząc pani Krysia oznajmiła, abym poszła do salonu, tata tam za niedługo przyjdzie. Ok, a mamusia? Hmm.. zobaczymy.
W salonie odpaliłam TV i coś tam pooglądałam, powtórki meczy z Ligi Światowej były. Po jakimś czasie wszedł tata.
- No to co? Gotowa zobaczyć dom?
- Jasne czemu nie!
No to wyszliśmy z salonu i pokazał mi swój gabinet. Prosił, abym zbyt częstym bywalcem tam nie była. Potem mniejszy gabinet – mamy. Pokój spotkań biznesowych, salon gościnny (nawiasem mówiąc drugi salon w domu, bo w poprzednim to tak siedzi rodzina przeważnie), łazienki, jadalnie z kuchnią. Ekipę domową poznałam, więc na górę się wybraliśmy. To tak- sypialnia rodziców, sypialnia gościnna, druga sypialnia gościnna, pokój taki do rozrywek (książki, DVD, laptop, PlayStation, i takie inne), potem mini siłownia! O rzesz.. w tym domu jest chyba wszystko. No i sypialnia gościnna, w której aktualnie sypiam, no i na koniec mój pokój.
Mini remont się już zaczął, bo mebli w pokoju nie ma, a podłoga przykryta folią.
- No więc teraz wybierzemy kolor ścian.
O nieee.. nie lubię tego. Ale jak mus to mus. Jakiś tam facet, ponoć z ekipy remontowej pomagał nam. W sumie to ja wiedziałam co chcę, ale wolałam się skonsultować. To stanęło na tym, że pokój będzie w kolorach Skry – żółto-czarny. Jestem jak najbardziej za, tata też zadowolony.
Pod koniec tygodnia „wprowadziłam” się na nowo. Wyszło bosko! Meble czarne z żółtymi akcentami, łóżko czarne, pościel żółta w czarne gwiazdki, ściany żółte z elementami czarnymi, wszystko reszta też w taki deseń. Ciuchy poukładałam w szafkach, plakaty siatkarzy zawisły na ścianach. Tak w sumie to malarze stworzyli mi na jednej ścianie logo Skry!! No cuuuudo. Muszę jeszcze uzupełnić braki w plakatach w sklepie Skry, ale to w przyszłym tygodniu. Przez te dwa tygodnie jak tu jestem mało co mamę widziałam. Od pań z kuchni się dowiedziałam, że ona to cały czas prawie w firmie. Tata jest prawie cały czas w domu i tu pracuje. W sumie to załoga domowa to fajni ludzie. Już wiem z kim będę mogła zawsze pogadać. A! co jeszcze w domu? Jest basen! Normalnie ful wypas. I ogród duży- huśtawka, hamak, grill. Żyć nie umierać.

****
Rozdział o wszystkim i o niczym.. wybaczcie, ale jakoś muszę dotrzeć do wątku głównego ;)  jak tak patrze to troche tego będzie. liczę że się nie zanudzicie :P


Jeśli to czytasz, pozostaw po sobie chociaż króciutki komentarz. Fajnie jeżeli znajdzie się ktoś kto to przeczyta ;)

5 komentarzy:

  1. Szkoda, że dopiero teraz tu wpadłam, bo rozdział pojawił się kilka dni temu -,- No trudno, ale jestem!
    I wyszło ci zajebiście, musze przyznać :P
    Trochę się pogubiłam... Ale ogarnę XD
    Czekam na next, pozdrawiam ^.^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest rozdział, jest rozdział ;) zapraszam do czytania i komentowania
      http://skoczyl--najwyzej--jak--mogl.blogspot.com/2013/09/zwei.html

      Usuń
  2. Oj, bardzo przepraszam, że nie skomentowałam :/ Też byłabym zaskoczona na początku opka :D
    Zapraszam na 1
    http://love-has-many-names.blogspot.com/2013/09/1_14.html
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne! będę tu zaglądać :D

    gemsetmeczjanowicz9.blog.pl - ZAPRASZAM DO MNIE! :]
    Pzdr :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :) i obiecuję że wkrótce zajrzę do Ciebie i poczytam :)

      Usuń