Wreszcie dojechaliśmy! Nowy dom.. albo raczej willa!! Jaacie.. jakie to wielkie! Chyba z 5 razy większe iż poprzedni dom! Matko jakie podwórko wielkie! Taa.. ciekawe kto to kosi?
- Chodź,
zobaczysz dom.
Mimo że
prawie godzina 21, a ja zmęczona cholernie to z chęcią! Wchodząc.. Matko! Hol
wielki, przejścia do innych pokoi.. salony, jadalnia.. w sumie to pamiętam
tylko gdzie jadalnia, bo rano tam mam zejść na śniadanie i potem resztę domu
zobaczę.
- Dobra,
pokażmy jej gdzie ma pokój, bo widać że zmęczona jest – tata już zaskarbił
sobie moją sympatię.
Ok., drzwi
się otwierają a tam co? Róż, złoto, srebro- wszędzie! Chyba tylko sufit
normalny jest, bo biały.. obrzydliwe!! Jak można tak mieszkać.. brokatu jeszcze
brakuje. Rodzice zauważyli że pokój mi nie odpowiada i od razu do mnie:
- Oczywiście
możemy przemalować. W tym czasie zamieszkasz w pokoju gościnnym.
Ooooo tak!
Jestem jak najbardziej za! Kolory masakryczne, ale pokój duży, wyposażony we
wszystko co jest możliwe chyba: TV, laptop, kino domowe, w dodatku pokój z
łazienką.
- Milenka
chodź, prześpisz się w pokoju gościnnym, a rano jak wstaniesz to zejdź do
jadalni.
- ok.,
zejdę.. o której dokładnie mam zejść? Bo wy do pracy tak?
- Na pewno
ktoś będzie w domu więc się nie przejmuj, zejdź jak się wyśpisz – ii to mi
pasuje! – tu masz pokój w którym na razie będziesz, rzeczy za chwilę będziesz
tu mieć. Śpij dobrze.
No
przynajmniej gościnny wygląda normalnie. Delikatne zielenie. No to idę spać.
Zobaczymy co przyniesie jutro.
Pół nocy nie
mogłam zasnąć. Ale w końcu udało mi się zdrzemnąć i o 9:47 się obudziłam. Za
oknem szaro, deszcz zaczął padać. No cudownie się zaczyna.. ogarnęłam się
trochę, założyłam ulubiony dres i zeszłam na dół. Rodzice chyba skończyli już śniadanie,
bo nie było żywej duszy w jadalni. Pusto.. to co mam zrobić? Stół zastawiony
jedzeniem, mam sama zjeść czy co?
- Eee..
dzień dobry? – trochę speszona, ale musiałam kogoś wywołać.
- Oh, witaj
kochaniutka. Siadaj do śniadania. Jedz co chcesz. Może kawki ci zrobić czy
herbata wystarczy? – miła kobietka, na oko z 50lat z uśmiechem mnie powitała.
- Nie
trzeba. Herbata wystarczy. Dziękuję. A tak w ogóle to pani..?
- Ah, ja
jestem waszą gosposią. Mam na imię Krysia. Już ci zawołam resztę ludzi. No
siadaj i jedz!
Fajna pani.
Zobaczymy co dalej. Śniadanko smaczne, kończąc wpadła znów pani Krysia i
ochoczo przedstawiła resztę załogi: Ania- pomoc w kuchni, miło wyglądająca ok
25lat, pan Wojtek (ok 40lat) pomoc w domu jak się coś zepsuje i na zewnątrz, i
pani Zosia (ok 40lat) sprząta w domu. Ludzie wyglądają na miłych. Wychodząc
pani Krysia oznajmiła, abym poszła do salonu, tata tam za niedługo przyjdzie.
Ok, a mamusia? Hmm.. zobaczymy.
W salonie
odpaliłam TV i coś tam pooglądałam, powtórki meczy z Ligi Światowej były. Po
jakimś czasie wszedł tata.
- No to co?
Gotowa zobaczyć dom?
- Jasne
czemu nie!
No to wyszliśmy
z salonu i pokazał mi swój gabinet. Prosił, abym zbyt częstym bywalcem tam nie
była. Potem mniejszy gabinet – mamy. Pokój spotkań biznesowych, salon gościnny (nawiasem
mówiąc drugi salon w domu, bo w poprzednim to tak siedzi rodzina przeważnie),
łazienki, jadalnie z kuchnią. Ekipę domową poznałam, więc na górę się
wybraliśmy. To tak- sypialnia rodziców, sypialnia gościnna, druga sypialnia
gościnna, pokój taki do rozrywek (książki, DVD, laptop, PlayStation, i takie
inne), potem mini siłownia! O rzesz.. w tym domu jest chyba wszystko. No i
sypialnia gościnna, w której aktualnie sypiam, no i na koniec mój pokój.
Mini remont
się już zaczął, bo mebli w pokoju nie ma, a podłoga przykryta folią.
- No więc
teraz wybierzemy kolor ścian.
O nieee..
nie lubię tego. Ale jak mus to mus. Jakiś tam facet, ponoć z ekipy remontowej
pomagał nam. W sumie to ja wiedziałam co chcę, ale wolałam się skonsultować. To
stanęło na tym, że pokój będzie w kolorach Skry – żółto-czarny. Jestem jak
najbardziej za, tata też zadowolony.
Pod koniec
tygodnia „wprowadziłam” się na nowo. Wyszło bosko! Meble czarne z żółtymi
akcentami, łóżko czarne, pościel żółta w czarne gwiazdki, ściany żółte z elementami
czarnymi, wszystko reszta też w taki deseń. Ciuchy poukładałam w szafkach,
plakaty siatkarzy zawisły na ścianach. Tak w sumie to malarze stworzyli mi na
jednej ścianie logo Skry!! No cuuuudo. Muszę jeszcze uzupełnić braki w
plakatach w sklepie Skry, ale to w przyszłym tygodniu. Przez te dwa tygodnie
jak tu jestem mało co mamę widziałam. Od pań z kuchni się dowiedziałam, że ona
to cały czas prawie w firmie. Tata jest prawie cały czas w domu i tu pracuje. W
sumie to załoga domowa to fajni ludzie. Już wiem z kim będę mogła zawsze
pogadać. A! co jeszcze w domu? Jest basen! Normalnie ful wypas. I ogród duży-
huśtawka, hamak, grill. Żyć nie umierać.
****
Rozdział o wszystkim i o niczym.. wybaczcie, ale jakoś muszę dotrzeć do wątku głównego ;) jak tak patrze to troche tego będzie. liczę że się nie zanudzicie :P
Jeśli to
czytasz, pozostaw po sobie chociaż króciutki komentarz. Fajnie jeżeli znajdzie
się ktoś kto to przeczyta ;)
Szkoda, że dopiero teraz tu wpadłam, bo rozdział pojawił się kilka dni temu -,- No trudno, ale jestem!
OdpowiedzUsuńI wyszło ci zajebiście, musze przyznać :P
Trochę się pogubiłam... Ale ogarnę XD
Czekam na next, pozdrawiam ^.^
Jest rozdział, jest rozdział ;) zapraszam do czytania i komentowania
Usuńhttp://skoczyl--najwyzej--jak--mogl.blogspot.com/2013/09/zwei.html
Oj, bardzo przepraszam, że nie skomentowałam :/ Też byłabym zaskoczona na początku opka :D
OdpowiedzUsuńZapraszam na 1
http://love-has-many-names.blogspot.com/2013/09/1_14.html
Pozdrawiam :)
Świetne! będę tu zaglądać :D
OdpowiedzUsuńgemsetmeczjanowicz9.blog.pl - ZAPRASZAM DO MNIE! :]
Pzdr :3
dzięki :) i obiecuję że wkrótce zajrzę do Ciebie i poczytam :)
Usuń