środa, 2 października 2013

Rozdział VII



Nadszedł wreszcie ten cudowny dzień zlotu, a ja co? Obudziłam się z gorączką i cały dzień przeleżałam pod kocem z herbatą lub kakałkiem. Widocznie nie było mi pisane tam być. Za kilka dni jeszcze do szkoły! No po prostu super.. Ale na drugi dzień było już w miarę ok. 

W poniedziałek do szkoły, a ja nie mogę zasnąć w niedzielę. Dochodzi 23, a ja rozmyślam.. Może się przewietrzę? Po cichu wyszłam z domu. Na zewnątrz usiadłam na huśtawce pod kocem i dalej myślałam jak może wyglądać jutrzejszy dzień, byłam mega zestresowana! W końcu ta cisza mi się znudziła i trochę zaczęła mnie przerażać, więc odpaliłam telefon na całą głośność i słuchałam muzyki. Po jakichś 10 minutach słyszę głos:
- Przepraszam bardzo! Czy można to wyłączyć?
Ze strachu spadłam z huśtawki. Tylko kto to?!
- Ała.. no kurde..
- Wszystko ok.? – i słyszę jak ktoś skoczył. Co jest grane? Za chwilę widzę postać przede mną.
- Może pomogę? – taa.. teraz bohater a przed chwilą mnie opieprzył. Czyli co? Przeskoczył przez płot?
Podał mi dłoń i pomógł wstać.
- Dzięki i.. przepraszam już wyłączam muzykę, jakoś nie pomyślałam – w sumie to mój nowy tel głośno odtwarza muzykę.
- Nie no, nie szkodzi. Tylko synek okno ma otwarte to słychać wszystko, a chce spać, bo jutro do szkoły.
- W sumie to ja też.. tylko jakoś się boję. Pierwszy dzień.. A tak w ogóle to jestem Milena, a pan?
- Jaki pan! Co ty! Po prostu Michał – uśmiech ma boski, znaczy się chyba. Ciemno jest i niezbyt widać.
- No dobra, jeszcze raz przepraszam. I w sumie to może też pójdę spać, bo nie chce być nieprzytomna jutro.
- Co? Nowa szkoła? Też bym chciał mieć takie zmartwienia.
- He, he.. tak, nowa szkoła. W sumie to już druga klasa, ale jestem tu nowa.
- Aaa.. bo ty ta podmieniona! Eee.. znaczy.. Przepraszam, nie chciałem – chyba się speszył.
- Nie no spoko. Nie szkodzi. Już się przyzwyczaiłam. Nawet fajnie ze tu mieszkam. Jest jeden wielki pozytyw.
- Oo! A jeżeli można wiedzieć, to co to za pozytyw?
- No oczywiście Skra! – lekki śmiech usłyszałam. – Ale żeby nie było: uwielbiam siatkówkę, nie siatkarzy. Chociaż, oni też są fajni.
- No oczywiście! Boscy są! – cóż za sarkazm.
- Taa.. wybacz ale pójdę już, bo się zrobiłam zmęczona.
- Jasne spoko – wstał z huśtawki.
- Wow! Ale jesteś wysoki! I nawet mi przypominasz.. ale to nierealne.
- Ale że kogo? Johny’ego Deppa?
- Ha ha. Jaaasne. Nie no a tak serio to pewnego siatkarza-Winiarskiego.
- Czyli dobrze, że wylądowałaś w Bełchatowie. Przyjdź kiedyś na mecz – przeskoczył płot. – i zapraszam na jutro popołudniu. Z chęcią poznamy nową sąsiadkę – zniknął.
Czyli dobrze trafiłam? Za płotem mieszka Michał Winiarski z żoną i synem? Chyba nie zasnę już dziś! Ale jednak zasnęłam i o 710 zadzwonił budzik.

Rano obudziłam się z poczuciem, że to musiał być sen. Żeby Winiarski mieszkał obok, a ja dopiero teraz się dowiedziałam? Nie! Niemożliwe! Przecież rodzice by mi powiedzieli, a w szczególności tata. To po prostu był podobny gościu z takim samym imieniem.. Nic innego!
No to założyłam czarne jeansy, koszulę i wzięłam marynarkę, bo się chmurzyło. Na nogi baleriny, bo w obcasach to bym się zabiła. Zjadłam jakieś śniadanie i z przekonaniem że musiałam wyśnić sąsiada, wyszłam z domu.
Miałam jechać z Kamilem do szkoły. On zdał już prawko, więc będę miała z kim jeździć, bo jeszcze chodzimy do tego samego ogólniaka. Przechodząc obok domu sąsiadów usłyszałam, że ktoś mnie woła.
- Milena! – obróciłam się. – Liczę, że pamiętasz o dzisiejszych odwiedzinach. Czekamy o 18. Oliwier chce poznać nową sąsiadkę – uroczy chłopak pomachał mi z auta i odjechali.
Nie wiem jak dotarłam do auta Kamila, ale chłopak widocznie poirytowany moją duchową nieobecnością potrząsnął mną lekko.
- Ej! Czy ty jesteś jeszcze na Ziemi?
- Co? Eee.. bo ja.. ten.. – odjechaliśmy kawałek już od domu. Porządnie się zamyśliłam.
- Kobieto! Jesteś kompletnie nieobecna. Pewnie wsiadłabyś do każdego auta. Dobrze, że ja byłem w pobliżu – ale skromniś! – A tak w ogóle to gdzie odleciałaś?
- Sama nie wiem.. Ale mam pytanie: Czy między naszymi domami mieszka Michał Winiarski? Ten siatkarz?
- Dopiero teraz to odkryłaś? Uuu.. Kiepsko. Myślałem, że skoro jesteś taką fanką Skry, to wcześniej dojdziesz do tego.
Ale jazda! Mieszkam obok „pięknookiego Michała”!! Faaajnie!
Reszta drogi nam jakoś przeleciała. Teraz trzeba się zmierzyć z nową klasą!

****
Wybaczcie trochę krótkie, ale jest ;) następnym razem będzie więcej. od dziś dodaję co tydzień we wtorki lub środy- w zależności jak się będę wyrabiać :)
widzę, że chcecie któregoś siatkarza z Młodej Skry. hmm.. to go jakoś wplotę, ale jeszcze nie wiem co z nim zrobię :P
dziękuję za Wasze komentarze i obiecuję że zaległości u Was nadrobię w ciągu kilku dni :)


Jeśli to czytasz, pozostaw po sobie chociaż króciutki komentarz. Fajnie jeżeli znajdzie się ktoś kto to przeczyta ;)

2 komentarze:

  1. Ojezu! XDDD Mieszkać obok MICHAŁA WINIARSKIEGO♥ - marzeniee... :D Hyhy.. no krótki, krótki ten rozdział ;/ ale czekam na kolejne ;-)

    Pzdr :3

    + zapraszam na 11 rozdział do mnie - http://gemsetmeczjanowicz9.blog.pl/11-rozdzial/ jak bd czytać, to zostaw jakiś komentarz, to straaaasznie motywuje ^^ Dzięki ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapraszam na http://bezostrzezenia.blogspot.com

    "Nic nie mówiąc, odwróciłam się i szybkim krokiem skierowałam się do szatni, krzywiąc się z bólu, gdy trener zniknął za drzwiami swojego gabinetu. Osunęłam się na podłogę przed drzwiami szatni, bo nie miałam już siły by dotrzeć do znajdującej się w środku ławki. Zbyt bardzo bolało. "

    Opowieść o roli prawdziwej przyjaźni w życiu. O przeszkodach i bólu, które każdy w życiu musi pokonać..

    Przepraszam za spam.. :/
    Faith.

    OdpowiedzUsuń