Pod domem
przyjaciółki pożegnałam się z Zatorskim i pobiegłam do dziewczyny. Gdy tylko
otworzyłam drzwi, wiedziałam że to poważna sprawa.
Usiadłyśmy w
kuchni.
- Napijesz
się czegoś? – drżącym głosem zapytała.
- Później..
Co się stało? No mów!
- Bo.. bo..
hmm.. Jestem z Marcinem.. i jesteśmy ze sobą już około miesiąca.. – łzy jej
spływały po policzkach.
- Wiedziałam
że to wina tego głąba!
- Niee!
Znaczy.. Posłuchaj. Dobrze nam razem jest. Jesteśmy razem ten miesiąc, ale on
był tu niecały miesiąc temu. Rodziców moich nie było.. – zaczęła się plątać w
tym co mówi.
- Przespałaś
się z nim? – Natala spuściła głowę.
- Tak..
wyszło jakoś tak spontanicznie.. Ale najgorsze jest to, że nie pomyśleliśmy i..
i… - rozpłakała się na dobre.
Podeszłam do
niej, przytuliłam ją. Chwilę tak płakała na moim ramieniu. W pewnym momencie
popatrzyła na mnie.
- Boję się
że jestem w ciąży..
- Ale jak?
Nie zabezpieczyliście się w ogóle? Nic?
- Mówię ci..
taki spontan był. A sprawdzałam dziś i okres powinnam dostać tydzień temu.
Pomóż.. – błagalnym wzrokiem na mnie popatrzyła.
- Ej
niekoniecznie przez to nie masz okresu. Przecież w szkole mamy dużo
sprawdzianów teraz, dużo stresu i wgl. To może być to – szukałam jakiegokolwiek
powodu. Chciałam ją pocieszyć.
- Może, ale
nie musi..
- Głowa do
góry. Najlepiej jeszcze będzie jak zrobisz test ciążowy, albo nawet do
ginekologa pójdziesz.
- Co to, to
nie!
- To co?
Chcesz żyć w niepewności? Nie ma tak. Kiedy rodzice wracają?
- Są z Majką
u babci. Będą jutro koło południa.
- Dobra, to
ja skoczę do apteki i..
- Po co?!
- Testów
ciążowych w monopolowym nie kupię. A ty uspokój się trochę i zjedz coś. Wracam
za niedługo.
Przed apteką
zobaczyłam auto Winiarskich. Liczę że Dagmara albo Michał są w sklepie obok.
Niestety nie.. Gdy tylko weszłam moim oczom ukazała się Pani Winiarska. Jak
najdalej od niej! Poszłam do innej kolejki niż ona. Nie chciałam żeby mnie
zobaczyła. Niestety nie wyszło mi ukrywanie się. Gdy tylko Dagmara kupiła co
chciała, podeszła do mnie.
- Cześć
Milenka. Co ty tu robisz? – powitała mnie promiennym uśmiechem.
- A no
koleżankę mam w nienajlepszej formie, jest sama w domu to muszę się nią
zaopiekować. A ciebie co tu sprowadza?
- Oli jest
przeziębiony, a on nienajlepiej znosi choroby.
- Ooo
biedactwo.
Dagmara
chciała coś jeszcze powiedzieć, ale w tym momencie nadeszła moja kolej.
- Wybacz,
pogadamy innym razem – zbyłam ją.
- Poczekam
na Ciebie. Podrzucę Cię do koleżanki.
- Nie trudź
się. To niedaleko. Jedź do domu, skoro Oliwier jest chory – chciałam się jej
jakkolwiek pozbyć.
- No skoro
tak, to paa – uśmiechnęła się tylko do mnie.
- W czym
mogę pomóc? – odezwała się młoda kobieta zza okienka. W razie gdyby Dagmara
jeszcze słyszała wzięłam pierwsze coś na gardło. A potem kilka testów
ciążowych.
Wsadziłam
wszystko do torebki i wychodząc zauważyłam, że Winiarska rozmawia z jakąś
kobietą. Liczę że nie widziała co kupuję.
Wróciłam do
przyjaciółki. Siedziała wgapiając się w TV. Usiadłam obok niej.
- Zrób.
- Nie chcę..
- Zrób!
- Boję się..
- Natalia!
- Nie mam
potrzeby teraz.
- Natalio
Karolino Pawlica! Marsz do łazienki zrobić testy! – byłam stanowcza.
- Tak jest!
– zasalutowała mi i lekko się uśmiechnęła.
- No idź już
– popchałam ja w stronę toalety.
Czekanie na
przyjaciółkę dłużyło się w nieskończoność. Nie wracała z dobre pół godziny. W
sumie nie wiem jak długo to powinno trwać, ale może do niej pójdę?
Pod drzwiami
łazienki usłyszałam jej szloch. Kurde..
- Natalia..?
– nieśmiało uchyliłam drzwi. – Więc..? – bałam się odpowiedzi. Siedziała
skulona na ziemi.
- Nie chcę..
Boję się..
Popatrzyłam
na wszystkie testy. Wskazywały to samo – CIĄŻA! Przysiadłam się do niej i objęłam ją.
- Natalka..
musimy się przejść do ginekologa – odpowiedziała mi płaczem. – Ej dziewczyno!
Nie zostawię Cię samej. A Marcin..
- Nie mów
mu! Przecież.. co ja mam zrobić? Rodzice mnie zabiją!
- No weź,
jak coś to ci pomogę. A teraz wstań. Ogarniesz się trochę i przejdziemy się na
spacer.
- Dziękuję
Ci! Nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła.
Na spacerze
odzyskała już trochę humor, lepiej się nam gadało i ustaliłyśmy parę rzeczy. Do
lekarza idziemy jak najszybciej, a Marcin i jej rodzice dowiedzą się o
wszystkim po tej wizycie.
Wieczorem
szykowałam się do wyjścia do Kamila. Kumple mieli do niego wpaść, a ja
obiecałam mu zająć się jego młodszym bratem- Kuba, 6lat.
Zadzwonił
Paweł.
- No cześć.
Jak tam po treningu?
- Po co ci testy ciążowe? – zaskoczył mnie
tym pytaniem.
- Yyy.. no
bo.. Skąd wiesz?
- Nie ważne. Po co ci? Chcesz mi coś
powiedzieć?
- Coś ty
taki nerwowy? Nie bój się, nie jestem wiatropylna. To nie dla mnie. Pamiętasz
jak rano dzwoniła Natka i miała problem? Bała się że jest w ciąży, to skoczyłam
do apteki.
- Matko.. już się wystraszyłem.
- Kto ci
powiedział? Znaczy.. skąd wiesz?
- Winiar chciał mnie zamordować na treningu,
za to że ci dziecko zrobiłem!
- Aaa..
Dagmara mu powiedziała. Już wszystko rozumiem.
Wpadłam do
Kamila jak zwykle spóźniona. Kumple już byli. Grali w FIFE na konsoli. Usiadłam
na fotelu, panowie mnie nie zauważyli. Po chwili wbiegł do pokoju Kubuś.
- Milena! –
powitał mnie entuzjastycznie i wskoczył na kolana. W tym momencie każdy z chłopaków
popatrzył na mnie. Lekko się speszyłam. No sorry 5 chłopaków (+jeden mały) i ja
jedna. Kamil mnie przedstawił chłopakom i na odwrót. Yhym.. 4 nowych mam
zapamiętać? Z moją sklerozą nie będzie łatwo. Byli to: Adam, Krzysiek, Łukasz i Kacper. Pogadaliśmy trochę, a potem zmyłam się z Kubą do jego pokoju odrobić
lekcje.
Ojciec z
nimi nie mieszka, a mamuśka pojechała na tydzień w delegację. Młodym musi się
ktoś zająć, a Kamil nie ma do niego cierpliwości.
Po pół
godziny kolorowania obrazków, poszłam po coś do picia – Kuba zażyczył sobie
kakao.
Przeszukując
szafki w kuchni za kakałem, ktoś wszedł do pomieszczenia.
- Czego tak
poszukujesz? – po chwili usłyszałam za sobą.
- Kakała..
jak na złość nie mogę.. Jest! – znalazłam. – Ale czemu tak wysoko..? – było na
najwyższej półce.
- Czekaj,
pomogę.
Nie zdążyłam
się odsunąć, bo kolega stanął tuż za mną, nie dając mi się ruszyć i wyciągnął
rękę w kierunku puszki. Poczułam się dziwnie, był zbyt blisko.
Podał mi
kakao, a ja byłam lekko zdziwiona tą sytuacją. Chyba to wyczuł.
- Yy.. Coś
nie tak?
- Nie no
spoko. Dzięki – odsunęłam się od niego.
-
Przepraszam, jeżeli zrobiłem coś nie tak – nie widać było po nim żeby żałował.
- Ale
przecież nic się nie stało – wzięłam dwa kubki i nasypywałam brązowy proszek.
- Ej piękna
– podszedł do mnie i złapał mnie za rękę. Znowu był bardzo blisko mnie.
Staliśmy oko w oko. – Nie bądź obrażalska.
- Nie
jestem. Puść mnie – trzymał jeszcze mocniej. – To boli! – chciałam się uwolnić.
- Co cię
boli? Przecież jestem delikatny.
- Zośtaw ją!
– usłyszałam zza pleców oprawcy. Zwolnił uścisk, by się odwrócić i zobaczyć kto
chce mi pomóc. Kubuś – mój wybawiciel.
- Spadaj
młody nie mieszaj się.
- Zośtaw ją
w spokoju! – Kubuś był nieugięty. Krzysiek (jak się potem okazało) puścił mnie,
by zwrócić się do Kuby.
- Młody, weź
się nie wtrącaj i idź stąd – popchnął małego, który upadając strącił z kuchenki
czajnik.
- Kubuś! –
chciałam mu pomóc, ale drogę zagrodził mi Krzysiek.
- A panna
gdzie się wybiera? Nie skończyliśmy rozmowy.
- Nie mam ci
nic do powiedzenia.
- A ja tobie
tak –znów był bardzo blisko. – Jesteś śliczna – założył mi kosmyk włosów za
ucho.
- Zostaw
mnie! – byłam przerażona.
- Może
pójdziemy do któregoś z pokoi? – wyszeptał mi do ucha. – Zabawimy się.
- Odczep się
ode mnie! – miałam ochotę krzyczeć.
- Ale
piękna, przecież.. – nie zdążył nic więcej powiedzieć, bo Kamil go ode mnie
odciągnął.
- Co Ty
odpierdalasz? – zwrócił się do Krzyśka. – Z tobą jest wszystko okej?
- No co? Ona
miała na mnie ochotę.
- Chyba
kpisz! – odezwałam się i podeszłam do Kubusia. Chłopiec miał łzy w oczach. Przytuliłam
go. Słyszałam za sobą jak Kamil z Krzyśkiem się kłócą.
- Kubuś? Wszystko
okej?
- Boli ręka –
zaczął szlochać.
- Mój ty
bohaterze, idź do pokoju, zaraz tam przyjdę – chłopiec uśmiechnął się do mnie i
wyszedł.
- No ty
jednak jesteś nienormalny – odezwał się Kamil. – Weź mi się nie pokazuj na
oczy.
Krzysiek wyszedł,
jeszcze mnie zmierzył wzrokiem.
- Co to miało
być? – kumpel się zwrócił do mnie.
- Bo ja
wiem? On jest jakiś napalony.
- O co
poszło?
- Chciałam
zrobić kakao Kubie i mi, a ten się do mnie przystawia.
- Pewnie go
sprowokowałaś..
- Że co
proszę? – nie mogłam w to uwierzyć. – Czy Ty się słyszysz?
- Sam od
siebie się tak nie zachowuje.
- Czekaj..
Czy ty bierzesz jego stronę?
- Chcę po
prostu wiedzieć jak było.
- To bądź
obiektywny! – byłam zbulwersowana. – Rozumiem, że go znasz dłużej, ale nie
przeginaj.
- Ja
przeginam? To ty się obściskiwałaś z innym mając chłopaka!
-
Przesadziłeś! Nie widziałeś całej sytuacji i oceniasz na podstawie tylko jego
słów!
- Milena.. –
Kubuś wszedł do kuchni i się przytulił do mnie.
- A w ogóle
wiesz co on zrobił? Twój brat jest poszkodowany. Kuba chciał mi pomóc. Chociaż on..
Przez Krzyska jest poturbowany! – wiem, trochę to wyolbrzymiłam, ale byłam
wściekła.
- Że co? – Kamil
się mocno zdziwił.
- To co
słyszysz! Na przyszłość dobieraj sobie lepiej przyjaciół – wyszłam z Kubą z
kuchni.
Przez resztę
wieczoru przesiedziałam u Kuby. Bawiliśmy się, wygłupialiśmy i takie tam. Kamil
nawet do nas ni przyszedł. Żeby się chociaż zainteresował bratem! A ten nic..
Koło 23, jak
Kuba poszedł już spać, to ja się zbierałam do domu. Weszłam jeszcze do pokoju,
gdzie siedzieli chłopaki. Krzysiek mnie zmierzył.
- Kamil, ja
już idę – zwróciłam się do chłopaka. – Wpadnę jeszcze w poniedziałek. Cześć –
skierowałam się do drzwi.
- Ej, ej..
poczekaj – Kamil chciał mnie zatrzymać. Stanęłam przy drzwiach, zapinając
jeszcze kurtkę. – Mila, przepraszam bo.. Głupio wyszło. Wiem, Krzysiek jest
porywczy. Powinienem Ci zaufać.
Nie odezwałam
się nic.
- Ej nie
chcę żebyś była na mnie zła. Proszę cię, daj mi jeszcze jedną szansę.
- Przecież
nie prosisz mnie o rękę.
- Jeszcze
nie.. – uśmiechnął się zalotnie.
- Weź
przestań – lekko się speszyłam. – Lecę już. Opiekuj się Kubą. Paa.. – dałam mu
buziaka w policzek.
- Trzymaj
się Maleńka – strzelił smajla. Wyszłam.
*****
zabijcie mnie za to.. jest beznadziejny.. napisany na "depresji" po informacji że Zati odchodzi ze Skry :( najgorsza decyzja świata :( ale mimo wszystko jest zaciesz z Mistrzostwa!! <3
Jeśli to czytasz, pozostaw po sobie chociaż króciutki komentarz. Fajnie jeżeli znajdzie się ktoś kto to przeczyta ;)
pozdro :*
Super jest rozdział! Nawet jeśli pisany pod depresja :) czasem takie wychodzą lepsze ; ) jezu jak się dowiedziałam, że Zati odchodzi że Skry to się poplakalam mimo Mistrza Polski. :( Skra bez Pawła to nie Skra! Caluję ; *
OdpowiedzUsuńNo kurde, nie? Co to za SKRA bez Zatorskiego, noo... :'(
OdpowiedzUsuńNo to Natalia jest w ciąży, ciekawe jak zareaguje Marcin. Haha, Zati jaki od razu ciekawski i przestraszony, że Milena może być w ciąży. No i Krzysiek.. ugh, nie dość, że się dobierał do Mileny to jeszcze "uszkodził" małego Kubę... co za człowiek! Jak tylko Paweł się dowie... :p
PS. zapraszam na duet z Oliwią Raszkic: i-am-alive-again.blogspot.com
PS2. informacje o nowościach u ciebie zostawiaj mi tutaj, w SPAMIE, dobrze? lewandowska-janowicz-winiarska.blogspot.com Dziękuję.
Krzysiek mnie wnerwił i to bardzo!
OdpowiedzUsuńogólnie rozdział bardzo fajny, Natalia w ciąży, ahh <3
czekam na nexta <3
Powracam! Zapraszam na 11 rozdział :)
OdpowiedzUsuńhttp://kiedy-spotkalam-siatkarskiego-jego.blogspot.com/