sobota, 3 maja 2014

Rozdział XVII



Pod domem przyjaciółki pożegnałam się z Zatorskim i pobiegłam do dziewczyny. Gdy tylko otworzyłam drzwi, wiedziałam że to poważna sprawa.
Usiadłyśmy w kuchni.
- Napijesz się czegoś? – drżącym głosem zapytała.
- Później.. Co się stało? No mów!
- Bo.. bo.. hmm.. Jestem z Marcinem.. i jesteśmy ze sobą już około miesiąca.. – łzy jej spływały po policzkach.
- Wiedziałam że to wina tego głąba!
- Niee! Znaczy.. Posłuchaj. Dobrze nam razem jest. Jesteśmy razem ten miesiąc, ale on był tu niecały miesiąc temu. Rodziców moich nie było.. – zaczęła się plątać w tym co mówi.
- Przespałaś się z nim? – Natala spuściła głowę.
- Tak.. wyszło jakoś tak spontanicznie.. Ale najgorsze jest to, że nie pomyśleliśmy i.. i… - rozpłakała się na dobre.
Podeszłam do niej, przytuliłam ją. Chwilę tak płakała na moim ramieniu. W pewnym momencie popatrzyła na mnie.
- Boję się że jestem w ciąży..
- Ale jak? Nie zabezpieczyliście się w ogóle? Nic?
- Mówię ci.. taki spontan był. A sprawdzałam dziś i okres powinnam dostać tydzień temu. Pomóż.. – błagalnym wzrokiem na mnie popatrzyła.
- Ej niekoniecznie przez to nie masz okresu. Przecież w szkole mamy dużo sprawdzianów teraz, dużo stresu i wgl. To może być to – szukałam jakiegokolwiek powodu. Chciałam ją pocieszyć.
- Może, ale nie musi..
- Głowa do góry. Najlepiej jeszcze będzie jak zrobisz test ciążowy, albo nawet do ginekologa pójdziesz.
- Co to, to nie!
- To co? Chcesz żyć w niepewności? Nie ma tak. Kiedy rodzice wracają?
- Są z Majką u babci. Będą jutro koło południa.
- Dobra, to ja skoczę do apteki i..
- Po co?!
- Testów ciążowych w monopolowym nie kupię. A ty uspokój się trochę i zjedz coś. Wracam za niedługo.

Przed apteką zobaczyłam auto Winiarskich. Liczę że Dagmara albo Michał są w sklepie obok. Niestety nie.. Gdy tylko weszłam moim oczom ukazała się Pani Winiarska. Jak najdalej od niej! Poszłam do innej kolejki niż ona. Nie chciałam żeby mnie zobaczyła. Niestety nie wyszło mi ukrywanie się. Gdy tylko Dagmara kupiła co chciała, podeszła do mnie.
- Cześć Milenka. Co ty tu robisz? – powitała mnie promiennym uśmiechem.
- A no koleżankę mam w nienajlepszej formie, jest sama w domu to muszę się nią zaopiekować. A ciebie co tu sprowadza?
- Oli jest przeziębiony, a on nienajlepiej znosi choroby.
- Ooo biedactwo.
Dagmara chciała coś jeszcze powiedzieć, ale w tym momencie nadeszła moja kolej.
- Wybacz, pogadamy innym razem – zbyłam ją.
- Poczekam na Ciebie. Podrzucę Cię do koleżanki.
- Nie trudź się. To niedaleko. Jedź do domu, skoro Oliwier jest chory – chciałam się jej jakkolwiek pozbyć.
- No skoro tak, to paa – uśmiechnęła się tylko do mnie.
- W czym mogę pomóc? – odezwała się młoda kobieta zza okienka. W razie gdyby Dagmara jeszcze słyszała wzięłam pierwsze coś na gardło. A potem kilka testów ciążowych.
Wsadziłam wszystko do torebki i wychodząc zauważyłam, że Winiarska rozmawia z jakąś kobietą. Liczę że nie widziała co kupuję.
Wróciłam do przyjaciółki. Siedziała wgapiając się w TV. Usiadłam obok niej.
- Zrób.
- Nie chcę..
- Zrób!
- Boję się..
- Natalia!
- Nie mam potrzeby teraz.
- Natalio Karolino Pawlica! Marsz do łazienki zrobić testy! – byłam stanowcza.
- Tak jest! – zasalutowała mi i lekko się uśmiechnęła.
- No idź już – popchałam ja w stronę toalety.
Czekanie na przyjaciółkę dłużyło się w nieskończoność. Nie wracała z dobre pół godziny. W sumie nie wiem jak długo to powinno trwać, ale może do niej pójdę?
Pod drzwiami łazienki usłyszałam jej szloch. Kurde..
- Natalia..? – nieśmiało uchyliłam drzwi. – Więc..? – bałam się odpowiedzi. Siedziała skulona na ziemi.
- Nie chcę.. Boję się..
Popatrzyłam na wszystkie testy. Wskazywały to samo – CIĄŻA! Przysiadłam się do niej i objęłam ją.
- Natalka.. musimy się przejść do ginekologa – odpowiedziała mi płaczem. – Ej dziewczyno! Nie zostawię Cię samej. A Marcin..
- Nie mów mu! Przecież.. co ja mam zrobić? Rodzice mnie zabiją!
- No weź, jak coś to ci pomogę. A teraz wstań. Ogarniesz się trochę i przejdziemy się na spacer.
- Dziękuję Ci! Nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła.
Na spacerze odzyskała już trochę humor, lepiej się nam gadało i ustaliłyśmy parę rzeczy. Do lekarza idziemy jak najszybciej, a Marcin i jej rodzice dowiedzą się o wszystkim po tej wizycie.

Wieczorem szykowałam się do wyjścia do Kamila. Kumple mieli do niego wpaść, a ja obiecałam mu zająć się jego młodszym bratem- Kuba, 6lat.
Zadzwonił Paweł.
- No cześć. Jak tam po treningu?
- Po co ci testy ciążowe? – zaskoczył mnie tym pytaniem.
- Yyy.. no bo.. Skąd wiesz?
- Nie ważne. Po co ci? Chcesz mi coś powiedzieć?
- Coś ty taki nerwowy? Nie bój się, nie jestem wiatropylna. To nie dla mnie. Pamiętasz jak rano dzwoniła Natka i miała problem? Bała się że jest w ciąży, to skoczyłam do apteki.
- Matko.. już się wystraszyłem.
- Kto ci powiedział? Znaczy.. skąd wiesz?
- Winiar chciał mnie zamordować na treningu, za to że ci dziecko zrobiłem!
- Aaa.. Dagmara mu powiedziała. Już wszystko rozumiem.

Wpadłam do Kamila jak zwykle spóźniona. Kumple już byli. Grali w FIFE na konsoli. Usiadłam na fotelu, panowie mnie nie zauważyli. Po chwili wbiegł do pokoju Kubuś.
- Milena! – powitał mnie entuzjastycznie i wskoczył na kolana. W tym momencie każdy z chłopaków popatrzył na mnie. Lekko się speszyłam. No sorry 5 chłopaków (+jeden mały) i ja jedna. Kamil mnie przedstawił chłopakom i na odwrót. Yhym.. 4 nowych mam zapamiętać? Z moją sklerozą nie będzie łatwo. Byli to: Adam, Krzysiek, Łukasz i Kacper. Pogadaliśmy trochę, a potem zmyłam się z Kubą do jego pokoju odrobić lekcje.
Ojciec z nimi nie mieszka, a mamuśka pojechała na tydzień w delegację. Młodym musi się ktoś zająć, a Kamil nie ma do niego cierpliwości.
Po pół godziny kolorowania obrazków, poszłam po coś do picia – Kuba zażyczył sobie kakao.
Przeszukując szafki w kuchni za kakałem, ktoś wszedł do pomieszczenia.
- Czego tak poszukujesz? – po chwili usłyszałam za sobą.
- Kakała.. jak na złość nie mogę.. Jest! – znalazłam. – Ale czemu tak wysoko..? – było na najwyższej półce.
- Czekaj, pomogę.
Nie zdążyłam się odsunąć, bo kolega stanął tuż za mną, nie dając mi się ruszyć i wyciągnął rękę w kierunku puszki. Poczułam się dziwnie, był zbyt blisko.
Podał mi kakao, a ja byłam lekko zdziwiona tą sytuacją. Chyba to wyczuł.
- Yy.. Coś nie tak?
- Nie no spoko. Dzięki – odsunęłam się od niego.
- Przepraszam, jeżeli zrobiłem coś nie tak – nie widać było po nim żeby żałował.
- Ale przecież nic się nie stało – wzięłam dwa kubki i nasypywałam brązowy proszek.
- Ej piękna – podszedł do mnie i złapał mnie za rękę. Znowu był bardzo blisko mnie. Staliśmy oko w oko. – Nie bądź obrażalska.
- Nie jestem. Puść mnie – trzymał jeszcze mocniej. – To boli! – chciałam się uwolnić.
- Co cię boli? Przecież jestem delikatny.
- Zośtaw ją! – usłyszałam zza pleców oprawcy. Zwolnił uścisk, by się odwrócić i zobaczyć kto chce mi pomóc. Kubuś – mój wybawiciel.
- Spadaj młody nie mieszaj się.
- Zośtaw ją w spokoju! – Kubuś był nieugięty. Krzysiek (jak się potem okazało) puścił mnie, by zwrócić się do Kuby.
- Młody, weź się nie wtrącaj i idź stąd – popchnął małego, który upadając strącił z kuchenki czajnik.
- Kubuś! – chciałam mu pomóc, ale drogę zagrodził mi Krzysiek.
- A panna gdzie się wybiera? Nie skończyliśmy rozmowy.
- Nie mam ci nic do powiedzenia.
- A ja tobie tak –znów był bardzo blisko. – Jesteś śliczna – założył mi kosmyk włosów za ucho.
- Zostaw mnie! – byłam przerażona.
- Może pójdziemy do któregoś z pokoi? – wyszeptał mi do ucha. – Zabawimy się.
- Odczep się ode mnie! – miałam ochotę krzyczeć.
- Ale piękna, przecież.. – nie zdążył nic więcej powiedzieć, bo Kamil go ode mnie odciągnął.
- Co Ty odpierdalasz? – zwrócił się do Krzyśka. – Z tobą jest wszystko okej?
- No co? Ona miała na mnie ochotę.
- Chyba kpisz! – odezwałam się i podeszłam do Kubusia. Chłopiec miał łzy w oczach. Przytuliłam go. Słyszałam za sobą jak Kamil z Krzyśkiem się kłócą.
- Kubuś? Wszystko okej?
- Boli ręka – zaczął szlochać.
- Mój ty bohaterze, idź do pokoju, zaraz tam przyjdę – chłopiec uśmiechnął się do mnie i wyszedł.
- No ty jednak jesteś nienormalny – odezwał się Kamil. – Weź mi się nie pokazuj na oczy.
Krzysiek wyszedł, jeszcze mnie zmierzył wzrokiem.
- Co to miało być? – kumpel się zwrócił do mnie.
- Bo ja wiem? On jest jakiś napalony.
- O co poszło?
- Chciałam zrobić kakao Kubie i mi, a ten się do mnie przystawia.
- Pewnie go sprowokowałaś..
- Że co proszę? – nie mogłam w to uwierzyć. – Czy Ty się słyszysz?
- Sam od siebie się tak nie zachowuje.
- Czekaj.. Czy ty bierzesz jego stronę?
- Chcę po prostu wiedzieć jak było.
- To bądź obiektywny! – byłam zbulwersowana. – Rozumiem, że go znasz dłużej, ale nie przeginaj.
- Ja przeginam? To ty się obściskiwałaś z innym mając chłopaka!
- Przesadziłeś! Nie widziałeś całej sytuacji i oceniasz na podstawie tylko jego słów!
- Milena.. – Kubuś wszedł do kuchni i się przytulił do mnie.
- A w ogóle wiesz co on zrobił? Twój brat jest poszkodowany. Kuba chciał mi pomóc. Chociaż on.. Przez Krzyska jest poturbowany! – wiem, trochę to wyolbrzymiłam, ale byłam wściekła.
- Że co? – Kamil się mocno zdziwił.
- To co słyszysz! Na przyszłość dobieraj sobie lepiej przyjaciół – wyszłam z Kubą z kuchni.
Przez resztę wieczoru przesiedziałam u Kuby. Bawiliśmy się, wygłupialiśmy i takie tam. Kamil nawet do nas ni przyszedł. Żeby się chociaż zainteresował bratem! A ten nic..
Koło 23, jak Kuba poszedł już spać, to ja się zbierałam do domu. Weszłam jeszcze do pokoju, gdzie siedzieli chłopaki. Krzysiek mnie zmierzył.
- Kamil, ja już idę – zwróciłam się do chłopaka. – Wpadnę jeszcze w poniedziałek. Cześć – skierowałam się do drzwi.
- Ej, ej.. poczekaj – Kamil chciał mnie zatrzymać. Stanęłam przy drzwiach, zapinając jeszcze kurtkę. – Mila, przepraszam bo.. Głupio wyszło. Wiem, Krzysiek jest porywczy. Powinienem Ci zaufać.
Nie odezwałam się nic.
- Ej nie chcę żebyś była na mnie zła. Proszę cię, daj mi jeszcze jedną szansę.
- Przecież nie prosisz mnie o rękę.
- Jeszcze nie.. – uśmiechnął się zalotnie.
- Weź przestań – lekko się speszyłam. – Lecę już. Opiekuj się Kubą. Paa.. – dałam mu buziaka w policzek.
- Trzymaj się Maleńka – strzelił smajla. Wyszłam.

*****
zabijcie mnie za to.. jest beznadziejny.. napisany na "depresji" po informacji że Zati odchodzi ze Skry :( najgorsza decyzja świata :( ale mimo wszystko jest zaciesz z Mistrzostwa!! <3

Jeśli to czytasz, pozostaw po sobie chociaż króciutki komentarz. Fajnie jeżeli znajdzie się ktoś kto to przeczyta ;)
pozdro :*

4 komentarze:

  1. Super jest rozdział! Nawet jeśli pisany pod depresja :) czasem takie wychodzą lepsze ; ) jezu jak się dowiedziałam, że Zati odchodzi że Skry to się poplakalam mimo Mistrza Polski. :( Skra bez Pawła to nie Skra! Caluję ; *

    OdpowiedzUsuń
  2. No kurde, nie? Co to za SKRA bez Zatorskiego, noo... :'(
    No to Natalia jest w ciąży, ciekawe jak zareaguje Marcin. Haha, Zati jaki od razu ciekawski i przestraszony, że Milena może być w ciąży. No i Krzysiek.. ugh, nie dość, że się dobierał do Mileny to jeszcze "uszkodził" małego Kubę... co za człowiek! Jak tylko Paweł się dowie... :p

    PS. zapraszam na duet z Oliwią Raszkic: i-am-alive-again.blogspot.com
    PS2. informacje o nowościach u ciebie zostawiaj mi tutaj, w SPAMIE, dobrze? lewandowska-janowicz-winiarska.blogspot.com Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Krzysiek mnie wnerwił i to bardzo!
    ogólnie rozdział bardzo fajny, Natalia w ciąży, ahh <3
    czekam na nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Powracam! Zapraszam na 11 rozdział :)
    http://kiedy-spotkalam-siatkarskiego-jego.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń